BOR przestaje ochraniać część polskich ambasad

Biuro Ochrony Rządu nie będzie już ochraniało części polskich placówek za granicą - to efekt ponadrocznego sporu o finansowanie ochrony, o którym donosi "Polityka". Informacja o tym o ambasady w których krajach chodzi jest tajna, jednak z pewnością BOR wycofa się z ambasad na terenie UE - pisze tygodnik.
Przed rokiem szef Biura generał Marian Janicki apelował o wyjaśnienie kto odpowiada za finansowanie ochrony polskich placówek dyplomatycznych. Nie wiadomo było, czy koszty te ma ponosić MSW, czy MSZ. Do tej pory za ochronę ponad 60 polskich ambasad płaciło MSW, pod które podlega Biuro Ochrony Rządu.

Teraz jednak, jak pisze tygodnik, ochrona części naszych placówek spadnie na barki Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Chodzi o obiekty w tych krajach, w których ryzyko jest znikome. Jakie to kraje? To informacja tajna, jednak "Polityka" pisze, że z pewnością na liście ambasad "chronionych przez MSZ" (chodzi o finansowanie ochrony, a nie o to jacy agenci będą za nią odpowiadać) będą placówki z wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej.

- Funkcjonariusze BOR zaczną opuszczać te placówki już w marcu. Oczywiście nie będziemy ich zwalniać, tylko wzmocnimy nasze siły w miejscach o podwyższonym ryzyku, jak Afganistan, Irak i Pakistan, oraz tam, gdzie istnieje zagrożenie terrorystyczne - mówi tygodnikowi szef BOR. Ujawnił on też, że ochrona polskich ambasad kosztuje Biuro 10 milionów złotych rocznie.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny