Alkohol w przedszkolu, czyli jak Raciborowice wychowują w trzeźwości

Podkrakowskie Raciborowice znalazły swój własny sposób interpretacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Sklep z piwem, winem i wódką mieści się w budynku przedszkola, tuż obok szkoły. Zgodziły się na to władze gminy. Na prośbę księdza, którego poparła Rada Parafialna
Sklep powstał w prawie rok temu - w budynku przedszkola, który należy do parafii. Kiedy ksiądz wynajmował budynek parafialny obiecywał mieszkańcom, że nie znajdą w nim alkoholu czy papierosów. - Nie minęło kilka miesięcy, a w sklepie pojawił się cały asortyment napojów wysokoprocentowych - oburza się Jerzy Moryś, mieszkaniec Raciborowic. - Okazało się, że sklep bez alkoholu był nierentowny, a ksiądz Cholewa chciał, żeby biznes przynosił mu dochody i się na to zgodził, co więcej, podobno osobiście pojechał do gminy z taką prośbą - dodaje.

Wraz z alkoholem wokół sklepu pojawiła się siatka dzieląca teren przy budynku na dwie części. O nowym sklepowym asortymencie ksiądz poinformował Radę Parafialną. - Wtedy nie widzieliśmy problemu - mówi członkini rady, która woli zostać anonimowa. - Poza tym nie pomyśleliśmy, że to może być jakaś przeszkoda.

W budynku jest przedszkole i sklep, a więc to budynek wielofunkcyjny

I według prawa przeszkody nie ma. Zgodnie z Art. 12.2 "Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi" to rada gminy ustala "zasady usytuowania (...) miejsc sprzedaży i podawania napojów alkoholowych". Jaką uchwałę podjęła więc gmina, że sklep z alkoholem znalazł się w domu parafialnym, tym samym co przedszkole Caritasu?

- Regulamin gminy dopuszcza sytuowanie takich sklepów w budynkach wielofunkcyjnych - tłumaczy w rozmowie z reporterką TOK FM wójt gminy Michałowice Antonii Rumian. - Oznacza to, że może w nim funkcjonować przedszkole, pod warunkiem, że są dwa niezależne wejścia.

Jednak w punkcie 13. tej ustawy można znaleźć zapis zakazujący reklamy alkoholu na słupach i tablicach reklamowych, chyba że jedną piątą powierzchni zajmują czytelne i widoczne napisy informujące o jego szkodliwości. Przed sklepem taka tablica stoi, a na niej oprócz szyldu "Alkohole, piwo, wino" i nazwy sklepu, ostrzeżenia ani śladu.

Uchwała bulwersuje Jerzego Morysia. - To może otwórzmy monopolowy w szkole? - ironizuje - To też jest budynek wielofunkcyjny, jest tam klub fitness, biblioteka, wynajmowana ludziom sala gimnastyczna.

Przedszkolaki są bezpieczne, tylko ta kwestia etyczna

Żeby sprawę wyjaśnić wybrałam się na plebanię. Niestety z proboszczem udało mi się porozmawiać jedynie przez domofon, bo nie chciał sprawy oficjalnie komentować. Twierdził, że o sprzedawanym w sklepie alkoholu nic nie wiedział, bo to nie on wydaje koncesję. A jak się już dowiedział, to nie mógł nic zrobić.

Wybrałam się więc do sąsiadującego ze sklepem zespołu szkół, w którym jest podstawówka i gimnazjum. Pani dyrektor również nie chciała ze mną rozmawiać. - Ten konflikt nie dotyczy szkoły i my nie chcemy do tego szkoły mieszać - stwierdziła.

Trzecią próbę podjęłam w przedszkolu. O komentarz poprosiłam Bogdan Kordulę dyrektora Caritas Archidiecezji Krakowskiej, której podlega placówka. - Cokolwiek tam będzie, to przedszkole jest bezpieczne, bo ma osobne wejście i ze sklepem nie ma kontaktu - twierdzi ksiądz. - Pozostaje jednak kwestia etyczna, bo skoro księża występują z kazaniami przeciwko alkoholizmowi i promują trzeźwość, to taki sklep na terenie kościelnym może sugerować, że kiedy w grę wchodzi jakiś biznes jest inaczej - zastanawia się.

Kuria: nie możemy zakazać szukania pieniędzy

Krakowska kuria taką lokalizację sklepu potępia, ale rozkłada ręce. - Nie możemy kazać księdzu proboszczowi zamknąć sklepu, bo on tylko dzierżawi mu miejsce - uzasadnia w rozmowie z TOK FM ksiądz prałat Jan Kabziński - Nie możemy też radzie parafialnej zakazać szukania pieniędzy na prowadzenie parafii - dodaje.

Według kurii nieetyczne byłoby też narażanie proboszcza na konsekwencje zerwania umowy ze sklepem. - Sprawę musi rozwiązać gmina - kwituje ksiądz Kabziński i nie wyklucza, że kuria z takim wnioskiem do gminy wystąpi.

I w ten sposób koło się zamyka. A alkoholowy interes w przedszkolu kręci się dalej.

Dostęp Premium TOK FM