Polscy ratownicy o akcji w Chile: Najtrudniejsza akcja na świecie

- Gdyby to było od nas zależne już byśmy pojechali pomagać kolegom w Chile - mówią ratownicy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu o wyjątkowej akcji ratowniczej. 700 metrów pod ziemią, w chilijskiej kopalni miedzi i złota, od blisko 3 tygodni uwięzionych jest 33 górników. Dotarcie do nich może potrwać nawet 4 miesiące.


Tyle czasu prawdopodobnie zajmie wywiercenie pionowego otworu, a następnie wydobycie ich pojedynczo w kapsule wyciągu ratowniczego. - To najtrudniejsza na świecie górnicza akcja ratunkowa - oceniają polscy ratownicy górniczy.

Czas goni

- Jest kawałek dobrej roboty do zrobienia, a czas goni - powiedział TOK FM Piotr Dziacko, szef dyżurujących zastępów ratunkowych. Wiele zależy od sprzętu i struktury skał, przez które trzeba się będzie przewiercić. - Oby się nie zakleszczyło, bo warstwy górotworu są naprawdę różne. Wbrew pozorom łatwiej jest wiercić w twardej skale - mówi Dziacko.

Gdy już otwór powstanie, uwięzione osoby będą za pomocą dźwigu w specjalnej kapsule pojedynczo wyciągane na powierzchnię. W górnictwie takich urządzeń używa się przeważnie do rewizji szybów kopalnianych. Na długiej linie kołysze się wąska klatka.

- Klatka jest niezabudowana, bo trzeba widzieć każde pęknięcie. Gdyby to było zabudowane to jest ograniczone pole widoczności. Otwór szybu, z dołu wygląda jak taka mała, biała plamka. Kilkaset metrów pod ziemią w takim czymś, to sobie tylko można wyobrazić jak to jest - opowiada Jan Jafernik, ratownik górniczy, który często korzysta z tego urządzenia. Jafernik podkreśla, jak ważną rolę odgrywa psychika.

"Nie mogą się załamać"

- Co prawda jest już kontakt z nimi. Na pewno jednak muszą zostać podane jakieś środki farmakologiczne, żeby się nie załamali. 700 metrów pod ziemią, na tak małej powierzchni rożnie może być. I każdy tam myśli, czy dojdą czy zdąża. A my? Gdyby to było od nas zależne, już się pakujemy i jedziemy - dodaje Jafernik, który wraz z kolegami z Bytomskiej Stacji Ratownictwa trzyma kciuki za powodzenie akcji.

Otrzymali pierwszą pomoc

Górnicy przebywają teraz w schronie, czyli komorze z dwoma długimi drewnianymi ławami o powierzchni 50 metrów kwadratowych. Temperatura w tym miejscu wynosi 32-34 stopnie C. Dopiero w niedzielę po siedmiu nieudanych próbach udało się wydrążyć otwór szerokości 15 cm, dzięki któremu nawiązano kontakt z zasypanymi

Przez niewielki otwór zasypani górnicy w chilijskiej kopalni otrzymali pierwszą partię żywności i tlenu . Dostarczono im także szczoteczki do zębów, o które prosili.

Zanim dotarła pomoc, górnicy żywili się tuńczykiem w puszkach, mlekiem i biszkoptami zmagazynowanymi w schronie, gdzie udało im się dotrzeć po zawaleniu się chodnika. Jedli dwie łyżeczki tuńczyka i jeden biszkopt co 48 godzin, pili po łyku mleka. W pierwszej paczce dostarczonej górnikom znajdowały się tabletki nawadniające i glukoza. Normalna żywność zostanie im dostarczona za kilka dni, gdy ich żołądki się zregenerują.

Uwięzieni górnicy, przedstawieni na zdjęciu na górze, to: Carlos Mamani, Jose Ojeda Vidal, Jose Herriquez Gonzalez, Luis Urzua Iribarren, Omar Reygada Rojas, Mario Gomez Heredia, Pablo Rojas Villacorta, Claudio Yanez Lagos, Juan Illanes Palma, Mario Sepulveda Espinace and Juan Carlos Aguilar Gaete, Yonni Barrios Rojas, Victor Zamora Bugueno, Carlos Barrios Contreras, Victor Segovia Rojas, Claudio Acuna Cortes, Carlos Bugueno Alfaro, Ariel Ticonao Yanez, Samuel Avalos Acuna, Renan Avalos Silva, Dario Segovia Rojo and Richard Villaroel Godoy, Osman Araya Araya, Jorge Galleguillos Orellana, Jimmy Sanchez Lagues, Franklin Lobos Ramirez, Florencio Avalos Silva, Esteban Rojas Carrizo, Raul Bustos Ibanez, Pedro Cortez Contreras, Daniel Herrera Campos, Edison Pena Villaroel i Alex Vega Salazar.

Cztery miesiące spędzą pod ziemią. Kliknij, by zobaczyć zdjęcia:

Kliknij, by zobaczyć zdjęcia

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Komentarze (18)
Polscy ratownicy o akcji w Chile: Najtrudniejsza akcja na świecie
Zaloguj się
  • brodtje_haring

    Oceniono 4 razy 4

    Miejmy nadzieje ze chlopaki beda sie trzymac mocno. I kazdy z nich przezyje ten najwiekszy dramat i torture, jaka my nawet nie mozemy sobie wyobrazic. Wycieczka do Wieliczki jast dla dzieciakow jak my. Jako warszawiak zawsze mialem, i bede mial, wielkie powazanie dla ludzi ktorzy schodza pod ziemie. I straszne jest, ze nasza technologia stoi tak nisko, aby tych chlopakow nie wydobyc duzo wczesniej niz za 4 miesiace. Serce i Bog z nimi.

  • vendettav

    Oceniono 3 razy 3

    wy piszecie o tabletkach z elektrolitami i witaminami a to nie to samo co nawadnianie; takie coś jak tabletki nawadniające nie istnieje

  • janeks-dwa

    Oceniono 1 raz 1

    wietke jestes idiota

  • kontodogazety

    Oceniono 3 razy 1

    - a ile litrów wody mają tabletki nawadniające?
    - chyba zależy od tego, w ilu litrach wody się je rozpuści.

  • banannq

    0

    vendettav : istnieja, tylko strasznie ciezko je rozpuscic.

  • krutki42

    0

    ISTNIEJE WODA W PROSZKU

    TULKO PROSZEK ROZPUSC W WODZIE I JUZ SZAFA GRA

  • o90

    0

    @ mm-18

    każda taka akcja to BEZCENNY TRENING W WARUNKACH POLOWYCH

    i tyczy się to zarówno Afranistanu i naszych żołnierzy jak i wypraw ratowników na Karaiby

  • maz-47

    0

    Ależ to musi być przeżycie dla tych górników. 4 miesiące, to przecież strasznie długo. Nie wiem czy wytrzymają tyle.
    Nie znam się na tym, ale chyba szybciej byłoby dotarcie do nich zawalonym chodnikiem. Nawet jeśli zawalił się na 100 m, to i tak mniej, niż niepewne wywiercenie szybu 700 m. Gdyby zastępy ratowników nawet rękami, kilofami i łopatami odgarniały zawalony chodnik i budowały prowizoryczne zabezpieczenie, to z pewnością nie trwało by to 4 m-ce...

  • katka268

    Oceniono 2 razy 0

    serio, nawet lista nazwisk? rozumiem dramat i trzymam kciuki, ale o co chodzi z nazwiskami?placa od slowa?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX