Zidentyfikowano jedną ofiarę. Miała przy sobie dokumenty

Niemiecka policja potwierdziła dotychczas tożsamość jednej ofiary śmiertelnej wypadku polskiego autokaru niedaleko Berlina - poinformował Jens Quietschke, rzecznik policji Koenigs Wusterhausen. Wojewoda zachodniopomorski powiedział dziś, że wśród ofiar jest jedno dziecko. Sześć lżej rannych osób wraca już do Polski.
Zobacz: "Gdyby nie ten kierowca, zginęłoby więcej osób"

- Tylko w jednym przypadku mogliśmy stwierdzić tożsamość ofiary, bo przy ciele znaleziono dokument - powiedział Quietschke dziennikarzom.

Identyfikacji ofiar mają dokonać ich bliscy, którzy rano przybyli do Koenigs Wusterhausen. Na razie przebywają oni w szpitalu w tym mieście, gdzie opiekują się nimi psycholodzy, przygotowując do identyfikacji zwłok.

W Poczdamie obraduje grupa robocza ds. wypadku powołana przez rząd Brandenburgii.

Quietschke dodał, że na razie policja pozostaje przy przypuszczeniu, iż wypadek został spowodowany przez kierowcę samochodu osobowego, który uderzył w polski autokar; kobieta kierująca pojazdem straciła nad nim kontrolę.

Wojewoda: zginęło dziecko, część turystów wraca do Polski

6 osób lżej rannych we wczorajszym wypadku polskiego autokaru w Niemczech wyszło ze szpitala i jedzie do Polski. Rzecznik policji z Koenigs Westerhausen pod Berlinem Jens Quitschke poinformował, że poszkodowani są leczeni w 15 szpitalach, 8 z nich nadal walczy o życie.

Andrzej Chmielewski, wicewojewoda zachodniopomorski mówił dziś na antenie Polskiego Radia, że wśród ofiar jest jedno dziecko. Przyznał on, że były problemy ze sporządzeniem listy ofiar i poinformowaniem rodzin. Dodał, że wśród ofiar śmiertelnych zapisano na niej osobę, która - jak się okazało - żyła i odniosła tylko lekkie obrażenia. Według policji w samym Koenigs Wusterhausen przebywają obecnie dwie osoby ranne. Pozostali zostali rozmieszczeni w 14 innych szpitalach w Berlinie i okolicach.

Tragiczny wypadek na autostradzie

Polski autokar wczoraj przed południem został zepchnięty z jezdni przez wjeżdżający na autostradę samochód osobowy marki mercedes. Autokar uderzył w przęsło wiaduktu.

Zginęło 13 osób, a 29 zostało rannych, w tym 15 ciężko.

Najnowsze informacje o wypadku [RAPORT SPECJLANY]>>

W ciągu 14 dni niemiecka policja ma przygotować ekspertyzę w sprawie wypadku. Pojazdy zostały zabezpieczone, będą prowadzone badania techniczne, a także czas pracy kierowców. Według wstępnych danych policji, kobieta, która wjeżdżała na autostradę, gdy jechał nią polski autokar, utraciła kontrolę nad pojazdem.

Niemiecka policja nie wyklucza też przesłuchania kierowcy autokaru. Wszystko zależy od jego stanu zdrowia. Jeżeli będzie już do tego gotowy, zostanie przesłuchany. Funkcjonariusze przeprowadzą też przesłuchanie kierującej mercedesem, która również trafiła do szpitala.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Zidentyfikowano jedną ofiarę. Miała przy sobie dokumenty
Zaloguj się
  • 1410_tenrok

    0

    tak w Niemczech, jak i w Polsce nie ma prawnego obowiązku zapinania pasów bezpieczenstwa w autobusach. Jeżeli ten Autobus był produkcji niemieckiej, to miał on na wyposażeniu pasy bezpieczenstwa, ponieważ w Niemczech jest taki wymóg od 1999 roku.

  • zp48

    Oceniono 1 raz -1

    Czy pasażerowie autokaru mieli zapięte pasy bezpieczeństwa? To że drugi kierowca spadł z fotela świadczy o tym że nie? Czy autokar miał na wyposażniu pasy bezpieczeństwa?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX