Przeróbki "busów" to norma. "Kanapa w bagażniku..."

Według policjantów volkswagen transporter, w którym zginęło dzisiaj 18 osób, nie był przystosowany do przewożenia tak dużej liczby pasażerów. Nie byli oni przypięci pasami, siedzieli m.in. na skrzynkach i deskach.
Jak mówi rzecznik Inspekcji Transportu Drogowego Alvin Gajadhur podobne prowizoryczne siedzenia można niestety spotkać w wielu busach, nawet u profesjonalnych przewoźników. W tym roku np. inspektorzy zatrzymali kierowcę który do środka wstawił kanapę.

- Ta kanapa była zamontowana w bagażniku. Kierowca twierdził, że służy mu do odpoczynku, natomiast na tej kanapie były przewożone osoby. Kilka osób w bagażniku - opowiadał Gajadhur.



Zabieranie do środka samochodu większej liczby osób, niż jest wpisane w dowodzie rejestracyjnym auta, to też codzienna praktyka. - W wakacje w busie, który jeździł na linii regularnej w woj. lubelskim mogło być przewożonych 25 osób. Było przewożone 40 - podawał przykład rzecznik ITD. Najgorsze - jak dodaje - jest jednak to, że ludzie sami godzą się na jazdę w tak niebezpiecznych warunkach.

- Liczba pasażerów w polskich busach często przekracza liczbę przewidzianych miejsc - mówi z kolei prezes Stowarzyszenia "Droga i Bezpieczeństwo" Ryszard Fonżychowski. - Są one rzadko wyposażone w pasy bezpieczeństwa. Ten wypadek powinien wzbudzić refleksję u tych, którzy się poruszają po drogach, ale także u osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo ruchu. Nie był to odosobniony przypadek, takie sytuacje zdarzają się częściej - dodaje.

Jego zdaniem wiele osób jeździ niesprawnymi samochodami, nie przewozi dzieci w specjalnych fotelikach, nie zapina pasów. - Brakuje świadomości społecznej na temat prawdopodobieństwa wypadku i praw fizyki. Konieczna jest edukacja i promocja bezpiecznych postaw na drodze - podkreśla Fonżychowski.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny