Jest prokuratorskie śledztwo ws. tragicznego wypadku na kuligu w Turzy Śląskiej

Jest prokuratorskie śledztwo w sprawie tragicznego wypadku na kuligu w Turzy Śląskiej. 7-letnia dziewczynka została ciężko ranna. Jechała na sankach ciągniętych przez psy husky, kiedy jadący z naprzeciwka samochód wpadł w poślizg i uderzył w sanki. Była pod nadzorem ojca.
- Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem poważnym - poinformował TOK FM Rafał Figura, zastępca prokuratora rejonowego w Wodzisławiu Śląskim. Na razie to postępowanie w sprawie, a nie przeciwko komukolwiek, ale na tym etapie śledczy nie wykluczają postawienia zarzutów. Został już przesłuchany kierowca mitsubishi, który na widok psów ciągnących sanie gwałtownie zahamował i wpadł w poślizg. Dziecko było reanimowane - trafiło do kliniki pediatrycznej w Katowicach - Ligocie na Oddział Intensywnej Terapii. Na prośbę rodziców lekarze nie informują o stanie zdrowia. Niebezpieczny kulig zorganizował ojciec 7-latki, na drodze publicznej, w drugi dzień świąt. On również zostanie przesłuchany.

To kolejne takie tragiczne zdarzenie w ostatnim czasie w województwie śląskim. W Sączowie sanki z dwojgiem dzieci, ciągnięte przez samochód terenowy ich ojca, na zakręcie wjechały pod miejski autobus. 10-letni chłopiec zginął na miejscu, jego o dwa lata młodsza siostra w bardzo ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny