Zapłać łapówkę albo czekaj w nieskończoność. Skorumpowany był cały posterunek celny

Posterunek celny, a w nim sami skorumpowani celnicy. Tak w latach 2006-2010 wyglądała sytuacja w Garwolinie. Na miejscu pracowało ośmiu celników, w tym trzy kobiety. Wszyscy brali łapówki za dokonywanie odpraw celnych. Kto nie płacił, czekał niemal w nieskończoność.
Prokuratura Apelacyjna w Lublinie wysłała do sądu trzy akty oskarżenia w tej sprawie. Oskarżonych jest ośmioro celników i przedsiębiorcy, którzy im płacili. Celnicy odpowiadają za korupcję, w tym uzależnianie wykonania czynności urzędowych od otrzymania łapówki.

Celnikom płacili przesiębiorcy i właściciele agencji celnych. Od 100 do 500 złotych za jedną odprawę. Takich odpraw było w sumie kilkaset. Dotyczyły m.in. importu kosmetyków, samochodów i motocykli. Przedsiębiorcy wiedzieli, że jak nie zapłacą będą czekać. - Celnicy wskazywali różne powody, dla których nie mogą dokonać odprawy właśnie teraz czy w dniu następnym. Tymczasem do przedsiębiorców docierały sygnały, że jeżeli ktoś wręczył korzyść majątkową, to odprawa była dokonywana błyskawicznie - mówi prokurator Andrzej Jeżyński. Proceder kwitł w najlepsze przez kilka lat. W końcu sygnały o przestępstwie zaczęły docierać do Komendy Powiatowej Policji w Siedlcach i w ten sposób zaczęło się śledztwo w tej sprawie.

Za korupcję odpowiedzą celnicy i przedsiębiorcy. Grozi im do 10 lat więzienia. Ale są i tacy, którzy kary nie poniosą. - Prokurator podjął decyzję o umorzeniu postępowań na podstawie paragrafu 6 art. 229 Kodeksu Karnego, czyli na podstawie tej tak zwanej klauzuli niekaralności dla łapowników czynnych. Chodzi o osoby, które uczestniczyły w tym procederze, skorumpowały funkcjonariusza publicznego, a następnie poinformowały o tym organy ścigania - dodaje Jeżyński.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny