Idzie odwilż, będzie powódź? Premier zwołuje sztab

Rządowy Zespołu Zarządzania Kryzysowego o zagrożeniu powodziowym. Posiedzeniu, które rozpocznie się o 15 przewodniczyć będzie premier Donald Tusk. Trudna sytuacja panuje w Poznaniu. Warta o ponad pół metra przekroczyła już stan alarmowy. W niektórych miejscach woda podtopiła ogrody działkowe. Zalała też piwnice w najniżej położnych domach bezpośrednio nad Wartą.
Woda z Warty przelała się na teren ogródków działkowych "Urodzaj", które leżą bezpośrednio nad rzeką. Od kilku dni zalane są tutaj altany i domy znajdujące się najbliżej brzegu. Mimo zagrożenia wiele osób wciąż tam mieszka. Ewakuowały się tylko trzy rodziny.

- Jak będzie powódź to będziemy uciekać. Ale póki woda jest zamarznięta to myślę, że nic złego się nie stanie - powiedziała reporterowi TOK FM starsza kobieta, która od lat mieszka w domku na terenie ogródków działkowych.

- Rozmawiałam z tą panią i proponowałam, by przeniosła się do nas. Ale ona bagatelizuje zagrożenie - mówi pani Teresa, która przyjechała sprawdzić, czy woda nie wdarła się już na jej działkę. Kobieta przyznaje, że wiele rodzin na ogródkach działkowych mieszka cały rok. Nawet teraz, gdy woda z Warty zalewa ich altany i ogródki.

- Ja mam mieszkanie, ale oni nie mają się gdzie podziać, nie mają innego wyjścia. Są tacy, którzy wiosną przeżyli tutaj powódź. I stracili niemal wszystko. To była tragedia. Musieli stąd uciekać, nocowali gdzieś po znajomych. Później to wszystko odbudowali. Trudno im wytłumaczyć, że powinni się stąd wyprowadzić. Przez wiele lat Warta nie wylewała, a w tym roku daje nam ostro popalić - relacjonuje.

"Wody jest po kolana"

W jeszcze gorszej sytuacji są mieszkańcy domów jednorodzinnych położnych nad samą rzeką, przy moście Lecha. - Od kilku dni mamy w piwnicy wodę. Cały czas włączona jest pompa, która wypompowuje nadmiar. Wody jest po kolana. Problemem są też wody gruntowe, które nie mają gdzie odpływać - mówi TOK FM pan Andrzej.

Mężczyzna nie ma wątpliwości - gdyby nie pompy sytuacja byłaby jeszcze gorsza. - Miałbym pełno wody i wszystko zalane. Piec i tak wcześniej musiałem wynieść, bo już bym go nie miał - dodaje.

Identyczne problemy ma też sąsiad pana Andrzeja. - Woda nie spływa od kilku dni, wszystko mamy zalane, dwie pompy chodzą non stop. Sami musimy sobie radzić, bo miasto w ogóle się nami nie interesuje. Zapomnieli o nas - powiedział mężczyzna.

W Poznaniu cały czas obowiązuje alarm przeciwpowodziowy. Sytuację w mieście monitorują służby kryzysowe. Apelują do mieszkańców, by nie zbliżali się do rzeki, a tym bardziej nie wchodzili na zamarzniętą na Warcie krę.

Humorów mieszkańców Poznania nie poprawia prognoza pogody. Meteorolodzy zapowiadają odwilż.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny