Polskie szkolnictwo wyższe w Europie? "Ścigamy się trabantem, gdy odjeżdża mercedes"

- W czasach niżu demograficznego, może dojść do tego, że w naszych uczelniach zostaną pustki - ostrzegała w Poranku Radia TOK FM, Barbara Kudrycka - minister nauki i szkolnictwa wyższego. - Nikt nie będzie chciał studiować, jeśli jakość nauczania będzie słaba, a uczelnie nie będą konkurencyjne - dodała.
W Sejmie trwa dyskusja nad zmianami w szkolnictwie wyższym, proponowanymi przez Barbarę Kudrycką. - Nie czuje pani, że trochę ścigamy pociąg, który już odjechał? - pytał Jan Wróbel. - Mało tego, ścigamy trabantem, gdy odjeżdża mercedes - odpowiadała minister nauki. I tłumaczyła: - Polskie uczelnie mają duży problem dotyczący nierzetelności naukowej, ale poważniejszy jest problem protekcjonizmu naukowego, którego doświadczamy i przy przyznawaniu grantów i przy realizacji karier akademickich, etc. Potrzebne są naprawdę poważne zmiany - podkreślała. - W roku 1990 kiedy wprowadzano zmiany na wolnym rynku, zaniechano zmian na uczelniach. W tej sytuacji, w której dzisiaj jesteśmy, nie stać nas na to, żeby dalej jechać tym trabantem - mówiła minister Kudrycka.

- Nasze uczelnie są bardzo nisko w rankingu uczelni wyższych, nauka też nie jest najwyższej jakości, nie tylko dlatego, że mamy słabych ludzi, ale przede wszystkim dlatego, że system jest stary, funkcjonujący na starych socjalistycznych zasadach - każdemu po równo, aby był spokój, bez specjalnego otwarcia na naukowców i studentów z zagranicy - ubolewała Barbara Kudrycka w TOK FM.

"Zmiany nie są szokowe"

- W dzisiejszych czasach niżu demograficznego i tego, że zagraniczne uczelnie zaczynają konkurować między sobą o studentów, może dojść do tego, że w naszych uczelniach zostaną pustki, nikt nie będzie chciał studiować, jeśli jakość nauczania będzie słaba, a uczelnie nie będą konkurencyjne - ostrzegała minister nauki i szkolnictwa wyższego. - Zmiany, które w tej chwili są dyskutowane w Sejmie nie są szokowe, ale ewolucyjnie pozwolą nam dojść do sytuacji, w której może nie przesiądziemy się z trabanta do mercedesa, ale najpierw powiedzmy do skody, a potem do coraz lepszych samochodów - mówiła Kudrycka.

- Przy obecnym niżu demograficznym zaostrza się walka o studenta między uczelniami, nie tylko niepublicznymi, ale również publicznymi jeśli chodzi o studia niestacjonarne. Niestety ta walka i masowość kształcenia, czyli przyjmowanie po 500 studentów na tok, doprowadziły do obniżenia jego jakości - mówiła minister Kudrycka. - Absolwenci przychodzą nieprzygotowani do wykonywania zawodu - ubolewała minister. I przekonywała: - Nam zależy na tym, aby także ci, którzy płacą otrzymywali najwyższej jakości edukację, bo będą woleli płacić za granicą. Jeśli już płacą, to powinni oczekiwać od instytucji edukacyjnych najwyższej jakości kształcenia - podkreślała w TOK FM Kudrycka.

- Polska jest jednym z największych krajów Europy, musi podjąć to wyzwanie, aby konkurować cywilizacyjnie z innymi - podkreślała minister nauki. - Konkurować właśnie poprzez dobrze, profesjonalnie przygotowane kadry i wysoką naukę - tłumaczyła. - Bez tego typu zmian, których zaniechaliśmy w 1990r. nie będziemy w stanie konkurować z innymi na odpowiednim poziomie i dojdzie do drenażu nie tylko najwybitniejszych naszych maturzystów, którzy wyjadą za granicę, ale też najlepszych naukowców - mówiła w Poranku TOK FM Barbara Kudrycka.



"Fenomenalny zapis"? Czyli więcej na stypendia socjalne, zamiast na naukowe

- Kierunek zmian jest dobry i bardzo mi się podoba mi to, co proponuje minister Kudrycka - komentowała poczynania i propozycje minister Kudryckiej Renata Kim z tygodnika "Wprost". - W jej propozycjach jest dużo dobrych zapisów np. większe pieniądze dla najlepszych uczelni i ocenianie ich na podstawie osiągnięć jej pracowników, większa autonomia dla uczelni, które mają samodzielnych pracowników naukowych i będą mogły otwierać nowe kierunki. Znaczenie fundamentalne ma przymus większej przejrzystości zatrudnienia. Pomoże to zlikwidować zastane układy i tych wszystkich miernych pracowników, którzy rezydują na uczelniach. Tak jak mówiła pani minister - warto promować młodych, zdolnych naukowców, a nie ułatwiać życie tym, którzy zrobili karierę naukową - mówiła.

- Aby to się stało należałoby wprowadzić zwyczaj podobny do tego obowiązującego na uczelniach amerykańskich. W USA młody pracownik naukowy po zrobieniu doktoratu musi opuścić macierzystą uczelnię i się sprawdzić - wtrąciła publicystka Mira Suchodolska. - To jest jedna z propozycji Kudryckiej - większa mobilność, większa konkurencyjność - odpowiedziała Renata Kim. - Tam jest jeszcze fenomenalny zapis, aby więcej pomagać studentom biedniejszym i ułatwiać im radzenie sobie w czasie studiów. Do tej pory mieliśmy ułomny system promowania za sukcesy naukowe. Trzeba się odciąć od krytyków broniących status quo i szukać zmian. Niekoniecznie odwoływać się do uczelni amerykańskich, bo polskie i europejskie uniwersytety są inne - kontynuowała.

- Chciałabym zwrócić uwagę, abyśmy częściej zadawali sobie pytanie po co są te studia, ponieważ cieszymy się od początku transformacji, że połowa absolwentów liceów studiuje. Zapominamy jednak o tym, że średni okres poszukiwania pierwszej pracy po studiach wynosi pół roku. Najwyraźniej te uczelnie nie kształcą ludzi, którzy są dobrym materiałem dla pracodawców i młody absolwent jest ostatni w kolejce do pracy - stwierdziła Joanna Solska z tygodnika "Polityka".

- Aktualny poziom wyższej uczelni odpowiada poziomowi przedwojennej matury - podsumowała Suchodolska.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (4)
Polskie szkolnictwo wyższe w Europie? "Ścigamy się trabantem, gdy odjeżdża mercedes"
Zaloguj się
  • krystin9

    Oceniono 2 razy 2

    Jak zwykle dużo populistycznej papki.
    To właśnie zmiany wprowadzone w latach 90. doprowadziły do OBNIŻENIA POZIOMU UCZELNI.
    A zwiększenie autonomii uczelni ZMIEJSZA PRZEZROCZYSTOŚĆ ZATRUDNIENIA. Wie to każdy pracownik uczelni

  • szydlo4

    Oceniono 1 raz 1

    Jeżeli kryterum finansowania uczelni jest ilość profesorów (których uczelnie same produkują), ilość publikacji tzw. naukowych nikomu niepotrzebnych (bo robionych tylko po to aby uzyskać finansowanie), ilość książek w bibliotece kopowanych za forsę z naszych podatków itp., to obecnie bardzo niski poziom będzie sie dalej obniżał jeżeli nie wprowadzi sie rzetelnych jakościowych kryteriów. Wprowadzenie tych niby nowości nic nie da bo cwani profesorowie oczywiście do nich dostosują się szybko.
    Dlatego należy:
    1. Finansować uczelnie w zależności od %% absolwentów, którzy znaleźli pracę zgodnie z wykształceniem
    2. Finansować w zalezności od sprzedaży wyników prowadzonych badań.

    Inne kryteria wyrzucić nic nie dają, jak pokazało doświadczenie.

  • wodnik55

    Oceniono 1 raz 1

    czy mi sie zdaje czy na polskie szkolnictwo wyższe narzeka osoba odpowiedzialna za tą dziedzinę, wszystkiedo na Rosjan nie da się zrzucić

  • tegepe

    0

    Skomentuję krótko: Idiotka!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX