Lokatorzy budynku nabici w butelkę. "Tu będzie droga"

Ryszard Adamczuk z Gdańska skorzystał z oferty zamiany mieszkania wykupując długi poprzedniego lokatora. Zrobił tak, bo obiecano mu możliwość wykupu lokalu na własność. Kiedy chciał to zrobić usłyszał jednak, że nie ma takiej możliwości. Mało tego, w ogóle jej nie było, bo w miejscu budynku planowana jest droga.
Nowe mieszkanie to faktycznie rarytas. Wielkie, jasne, położone w centralnej dzielnicy. Tyle, że do remontu. - Kiedy tu wszedłem to była ruina. Na ścianie grzyb, odpadający tynk, stary lokator nawet wymontował wannę - mówi Adamczuk

Długi wynosiły niemal 30 tys. złotych, drugie tyle kosztowało doprowadzenie mieszkania do w miarę normalnego stanu. Większy remont zaplanowano już po wykupieniu lokalu od miasta. - Na złożone przez mnie pismo przyszła negatywna odpowiedź. Zbaraniałem - opowiada.

Tu będzie droga

Okazuje się, że w budynku całkowicie wstrzymano sprzedaż lokali, bo w przyszłości ma przebiegać tędy droga. Pytanie dlaczego urzędnicy w ogóle zezwolili na zamianę?

- Będziemy się sprawie przyglądać - mówi wiceprezydent Gdańska Wiesław Bielawski. - Osoba, która za to odpowiada powinna ponieść konsekwencje - dodaje.

Wiceszef miasta obiecuje także korzystne rozwiązanie sprawy Adamczuka, tyle, że ten już w to nie wierzy. - Uwierzyłem raz, wystarczy. Pewnie miasto potrzebowało na gwałt pieniędzy, więc szukali frajerów, którzy wykupią długi. A teraz mają nas w nosie - mówi.

Pan Ryszard nie jest jedynym poszkodowanym

Ten przypadek nie jest jedyny. W tej samej kamienicy jest jeszcze przynajmniej jedna rodzina, która także sprowadziła się tu przejmując czyjeś zadłużenie. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że latem drastycznie wzrosłą czynsze. Miejscy urzędnicy chcą w ten sposób zmusić lokatorów mieszkań komunalnych do opuszczenia zbyt wielkich lokali. Przekonują bowiem, że na ponad stu metrach nie może mieszkać jedna rodzina, bo wiele innych czeka choćby na mały kąt. A tak jest w tych przypadkach. Mieszkania są ogromne, więc mieszkańcy czują się podwójnie oszukani.

- Spłaciłem długi jakiegoś pijaka, a teraz sam stanę się dłużnikiem - denerwuje się Adamczuk, którego czynsz z ośmiuset złotych poszybuje do niemal dwóch tysięcy.

Wykupić lokale chciałaby większość mieszkańców

- Teraz nie mogę tu nic zrobić. Mieszkanie niszczeje, trzeba palić w piecu, ale remont w przypadku gdy mieszkanie nie jest moje, to wyrzucanie pieniędzy - mówi inny lokator, Zbigniew Borys.

Niszczeje także klatka schodowa, elewacja, dach. W ogóle kamienica wygląda fatalnie. Ale miasto nie zamierza inwestować w coś co teoretycznie jest do rozbiórki. Teoretycznie, bo plany budowy drogi pochodzą sprzed czterdziestu lat, i nawet urzędnicy przyznają, że drugie tyle przyjdzie jeszcze na nią poczekać.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM