"Różnica zdań ws. raportu to za mało, by sprawą zajęła się organizacja międzynarodowa (ICAO)"

- Różnica zdań między dwoma państwami nie przesądza o tym, że w sferze prawa międzynarodowego zaczyna się toczyć spór. Nie widzę przeszkód żeby skierować sprawę do ICAO, tym niemniej uważam że należałoby to traktować jako ostateczność - komentuje słowa premier w radiu TOK FM prof. Jan Sandorski z Wydziału Prawa i Administracji UAM w Poznaniu.
Prof. Sandorski podkreśla, że wszystkie spory międzynarodowe o charakterze prawnym powodują napięcia i mają polityczne konsekwencje. - Dopóki można znaleźć kompromis w sprawie niekompletnego raportu MAK ws. katastrofy smoleńskiej, jako określił dziś dokument premier Tusk, trzeba z tego rozwiązania skorzystać. Takie jest moje odczucie - powiedział prof. Sandorski.

Premier powiedział dziś, że zgodnie z konwencją chicagowską prześle prośbę do Rosjan o rozmowy, bo jego zdaniem raport MAK nie uwzględnia polskich uwag. Rozmowy miałby pomóc w uzgodnieniu wspólnej wersji raportu. Gdyby to się nie udało, premier zapowiada dalsze kroki, w tym odwołanie się do ICAO. - Jeśli rozmowy z Rosją nie doprowadzą do wspólnego stanowiska, możliwe będzie odwołanie się do instytucji międzynarodowych (na podstawie art. 84 i 85 konwencji chicagowskiej - red.) - dodał Donald Tusk.

Za wcześnie na międzynarodowy arbitraż

Według prof. Sandorskiego w tej chwili za wcześnie jest na uruchomienie międzynarodowej procedury. - Na razie kłócimy się ze stroną rosyjską o szczegóły, pewne fakty. Raport MAK jest nie do końca precyzyjny. Wydaje mi się, że niesłychanie ważne jest przeprowadzić uczciwe, sensowne negocjacje ze stroną rosyjską i wnosić o uzupełnienie raportu - wyjaśnia prawnik.

Profesor przekonuje, że na tym etapie, na którym jesteśmy w sprawie ostatecznego kształtu raportu MAK, należy zastanowić się jak sformułować ewentualne roszczenie i jaki zarzut postawić stronie rosyjskiej.

Podstawa to konkretne zarzuty, a nie szczegóły techniczne

- Ten spór musi mieć taki charakter, że jest związany z wykładnią, czyli ze zrozumieniem, z interpretacją przepisów konwencji chicagowskiej lub też musi być związany ze stosowaniem przepisów konwencji. W związku z tym nie może to być spór na temat ile osób było na wieży kontrolnej, o czym rozmawiali, to nie może być spór dotyczący szczegółowych kwestii natury technicznej, tylko to musi być zarzut sformułowany przez jedno państwo, w tym wypadku przez Polskę pod adresem Federacji Rosyjskiej, że ta naruszyła przepisy konwencji chicagowskiej, wiec trzeba byłoby się zastanowić nad tym jak sformułować tego typu zarzut - przekonuje prof. Sandorski w TOK FM.

Źle przygotowane uwagi przesłane do Organizacji Międzynarodowej Lotnictwa Cywilnego mogą wywołać zamieszanie i doprowadzić do sporu, który jeśli nie zostanie rozstrzygnięty, bo któraś ze stron będzie stosowała obstrukcje lub zespół arbitrów tego nie rozstrzygnie - wyjaśnia prawnik - może ostatecznie wylądować w Hadze przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości.

- Samo stwierdzenie, że raport MAK jest niekompletny nie wystarczy - przekonuje prof. Sandorski.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Skomentuj:
"Różnica zdań ws. raportu to za mało, by sprawą zajęła się organizacja międzynarodowa (ICAO)"
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX