"Niech mnie pan puści, co panu szkodzi, że będę żył?"

Pytanie sześcioletniego Fromusia, skierowane do chłopa, który go złapał i wiózł na śmierć, pochodzi z jednej z relacji polskich Żydów. Na ich podstawie powstała wstrząsająca opowieść o Zagładzie i udziale w niej polskiej wsi. Wydana właśnie przez PAN książka potwierdza niektóre ostre tezy stawiane przez Jana Tomasza Grossa.
Świadkiem błagań Fromusia była jego siostra, ukryta w pobliżu Szoszana Atłasowicz. Wraz pięcioma braćmi i rodzicami ukrywała się w okolicach Łańcuta. Niemal wszystkich wyłapali chłopi i odprowadzili do Niemców. Rodzina została rozstrzelana. Opowieść ocalałej Szoszany, to jeden z kilkuset głosów cytowanych w "Jest taki piękny słoneczny dzień" Barbary Engelking.

W chwili, gdy w mediach trwa na dobre dyskusja o (nie wydanych jeszcze) "Złotych żniwach" Jana Tomasza Grossa, gdy kwestionuje się ostrość tez socjologa i roztrząsa, co tak naprawdę przedstawia fotografia otwierająca jego książkę (hieny cmentarne tuż po przetrząsaniu popiołów ofiar nazistowskiego obozu w Treblince, czy może uczestników ekshumacji mogił czerwonoarmistów?) Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii PAN publikuje pionierską pracę, która nie pozostawia złudzeń i której tezy są równie poruszające dla Polaków, co słowa Grossa. Co więcej, to nie tezy "publicysty", "eseisty", "nie-historyka" jak (często dezawuująco) określa się Grossa, ale naukowca, oparte na wieloletnich badaniach źródłowych.

Polscy chłopi - wolontariusze Zagłady

"Odpowiedzialność za eksterminację Żydów w Europie ponoszą hitlerowskie Niemcy. Nie można im odmówić autorstwa samej idei, perfekcji planowania, systematycznego działania i precyzji wykonania. Niemniej na peryferiach Zagłady znalazło się miejsce dla mniej lub bardziej dobrowolnych współpracowników niemieckiego przedsięwzięcia. Polscy chłopi byli wolontariuszami w dziele wymordowania Żydów" - pisze Barbara Engelking. Badaczka skupia się na terenie Generalnego Gubernatorstwa i ostatniej fazie Holocaustu. Jest już po likwidacji gett, trwa lub kończy się mordowanie Żydów w obozach zagłady. Ci, którzy uciekli z transportów, obozów, miast starają się przeżyć ostatnie lata wojny. Udało się to niewielu. Tysiące zginęły wydane Niemcom. Tysiące uciekinierów zostało przez swoich współobywateli zamordowanych. "Interesują mnie właśnie ci ostatni - Żydzi wydani i zamordowani przez Polaków" - pisze badaczka.

Ilu Żydów zginęło z tych, którzy próbowali się ratować

Ilu ich było? Jan T. Gross w ostatecznej wersji swojej książki zmniejszył szacowaną przez siebie liczbę polskich ofiar ze "stu - dwustu tysięcy" na "kilkadziesiąt tysięcy". Barbara Engelking (to m.in. na podstawie jej szacunków zmienił zdanie Gross) jest ostrożniejsza i nie podaje nawet szacunkowej liczby: "Żeby mieć jakiekolwiek wyobrażenie o proporcjach, trzeba by wiedzieć, ilu Żydów próbowało się ratować. Ilu nie poszło do wagonów lub z nich wyskakiwało? Ilu ukrywało się po stronie aryjskiej? Ilu uciekło z obozów pracy? Jak się szacuje, wysiłek ucieczki przed śmiercią podjęło ok. 10 proc. polskich Żydów. Jeśli więc około 250 tys. Żydów poszukiwało ratunku, a - według szacunków historyków - spośród tych, którzy w różnych warunkach ukrywali się wśród ludności polskiej, ocalało od 30 do 60 tys. w partyzantce i w lesie - od 10 do 15 tys., to w tej ostatniej, trzeciej fazie Zagłady zginęło od 175 tys. do 210 tys. Żydów. Nie sposób stwierdzić, jaka część z nich została wyłapana i zabita przez samych Niemców zaraz po likwidacji gett, ilu zmarło z wycieńczenia, chorób czy głodu, a ilu zostało wydanych Niemcom czy zamordowanych przez Polaków". Same tylko dokumenty, na których autorka opiera swoją książkę, pozwalają szacować, że z winy Polaków zginęło ponad dwa i pół tysiąca osób. A to zaledwie fragmentaryczne badania.

"Uznając, że człowiek człowiekowi bratem, masowo ukrywali Żydów"

Dla czytelnika przyzwyczajonego do tradycyjnego ujęcia tematu jest to ujęcie szokujące. Przez dziesiątki lat Polacy znali głównie opisy pomocy niesionej Żydom. Jeden z historyków pisał: "Wieś polska pilnie strzegła ludność żydowską przed dekonspiracją" [ ]. "Polacy, uznając, że człowiek człowiekowi bratem, masowo ukrywali Żydów". - Wizja masowej pomocy Żydom na wsi jest jednak wyidealizowana i całkowicie niezgodna z prawdą - komentuje te opinie Engelking. I zderza je z relacjami świadków.

"Jeszcze się kręcisz po tym świecie?"

- Latem 1943 w miesiącu czerwcu czy lipcu w dzień świąteczny [ ] prowadzili obywatela narodowości żydowskiej w kierunku wału. [ ] Prowadził tego obywatela, trzymając kij w ręku i widziałem, że obywatel ten miał pokrwawioną głowę. [ ] Słyszałem od miejscowej ludności [ ] że obywatel ten wszedł do mieszkania Sitnika Pawła z prośbą o kawałek chleba. W tym czasie u Sitnika pili wódkę Pytlarczyk i inne osoby [ ]. Pytlarczyk podobniesz się odezwał 'co, skurwysyn[u] jeszcze się kręcisz po tym świecie'. Następnie Pytlarczyk wyskoczył z mieszkania i pobił kijem tego człowieka. [ ] Człowiek ten [ ] mówił, żeby mu darować życie, że jest taki piękny słoneczny dzień, żeby go puścili, że on chce żyć. Na te prośby uderzył go dwa razy kijem i powiedział "idź, idź, skurwysynie nie gadaj". Zaprowadzili Żyda do sołtysa, stamtąd zabrali go Niemcy i następnego dnia rozstrzelali. Ta - cytowana przez Engelking - relacja pochodzi z akt w powojennej sprawy karnej. Nie udało się ustalić, czy doszło do procesu oprawców i czy zapadł wyrok.

Wdzięczność Polaków dla Hitlera...

Engelking pisze na podstawie kilkuset relacji Żydów (wielu autorów nie przeżyło wojny) i dokumentów z przesłuchań, zeznań w procesach, tzw. sierpniówkach (na podstawie dekretu z sierpnia 1944, do 1960 roku skazano 17 tysięcy osób za zbrodnie wojenne i kolaborację z nazistami). Te dokumenty (ok. 500 relacji i pamiętników żydowskich, 300 spraw karnych) to również wstrząsające świadectwo strachu Żydów przed antysemityzmem polskiej wsi. "Gdyby nie Polacy, moglibyśmy spokojnie przeżyć ten krytyczny czas, bo Niemcy nie pokazywali się po wsiach" - relacjonował Abraham Śniadowicz (autorka nazywa jego ocenę "być może nieco przesadną").

"Polska jest chyba jedynym krajem na świecie, w którym niemal całe społeczeństwo wydawało Niemcom każdego ukrywanego Żyda, ich współrodaka. Muszę podkreślić, że tysiące niewinnych dzieci żydowskich zostało w ten sposób wydanych w ręce zbrodniarzy niemieckich i wysłanych do komór gazowych. Polacy spisali się tam bardzo dzielnie i chlubnie [ ]. Jest to winą całego społeczeństwa polskiego, a w pierwszym rzędzie kleru polskiego. [ ] Dopiero teraz, żyjąc jako Polak, mogłem sobie dokładnie zdać sprawę, jak dalece zakorzeniony był antysemityzm w polskim społeczeństwie. [ ] Ksiądz z ambony niejednokrotnie mówił o Żydach i gorąco dziękował Panu Bogu za to, że pozbawił nas raz na zawsze od tych pasożytów. Wdzięczni byli Hitlerowi za tę brudną robotę" - pisał w swej relacji dr. Symcha Hampel.

Barbara Engelking dodaje, że "wdzięczność Polaków dla Hitlera za pozbycie się Żydów stanowi motyw powtarzający się w wielu relacjach". I jeszcze słowa dr. Henryka Rubanka: "Nie miałbym za złe Polakom, że nie przeciwstawili się mordowaniu Żydów jako współobywateli, gdyż nawet sami Żydzi nie byli w stanie przeciwstawić się, gdy mordowali ich poszczególne grupy [ ] ale boli mnie to, że przyjęli to z zadowoleniem które trwało i trwa bez przerwy, od początku do chwili obecnej. Zadowolenie wynikające z najniższych uczuć i możliwość zagarnięcia majątku po Żydach, otrzymania ich stanowisk w handlu i przemyśle".

"Najpiękniejsza dziewczyna w tamtym czasie"

Tylko na podstawie omawianych dokumentów (relacji i dokumentów z "sierpniówek") Barbara Engelking pisze o ponad dwu i pół tysiącach Żydów wydanych Niemcom lub zamordowanych przez Polaków. Rozdziały o chłopskich obławach ("z siekierami i kosami szli ku nam, a jeden drugiemu wskazywał, w jaki sposób mają się ustawić wokół lasu"), o wydawaniu Żydów to chyba najbardziej przerażająca część książki, gdzie dziesiątki suchych danych z sądowych akt przedzielane są relacjami świadków tragedii na polskiej wsi. Jak ta opowieść o Szajnie Cymbalist z Zalesia: "najpiękniejszej dziewczynie w tamtym czasie", którą wydał Niemcom sołtys. Złapał ją "w momencie, kiedy prosiła chłopów o kawałek chleba, on zamknął ją w stajni - zimą, w wielki mróz, a rankiem zabrał jej wszystkie rzeczy, puścił ją nago, tylko w majtkach i sweterku, przywiązał łańcuchem do wozu i ciągnął do miasta. W ręku trzymała parę podartych pantofli. Idąc przez miasto wołała 'ludzie ratujcie mnie to ostatnia minuta'".

Nie mniej ponure są udokumentowane historie o "łapaczach" - nazywanych szmalcownikami wsi. "Na łapanki ob.[ywateli] pochodzenia żydowskiego chodziłem prawie codziennie z żandarmami [ ] chodziłem w celach zarobkowych, między nami a żandarmami była jakby umowa, że to co było na ob.[ywatelu] pochodzenia żydowskiego, to należało do nas i po zabiciu ob.[ywatela] pochodzenia żydowskiego rozbieraliśmy trupa i łup ten po spieniężeniu dzieliliśmy między siebie" - dochodzenie w sprawie tego łapacza umorzono w 1946 roku z braku dostatecznych dowodów winy.

Barbara Engelking zastanawia się nad powodami wydawania Żydów. Są świadectwa o strachu przed niemieckimi represjami, o chęci zysku, zazdrości, zawiści, czy nawet kłótni między ukrywającymi uciekinierów. Ale są też przypadki, których - jak pisze autorka - nie można zrozumieć inaczej niż "jako upodobanie do czynienia zła". Dla Engelking to przykłady najczystszej podłości, czyli zła popełnianego bez wyrzutów sumienia, za to z satysfakcją. Jakie bowiem mogły być motywy wydania siostry Chai Markiewicz, która wraz z dzieckiem ukrywała się na wsi pod Grodziskiem? "Jakiś chłop polski doniósł Niemcom, że ona jest Żydówką. Dlaczego? Co oni zawinili? Moja siostra była taka dobra, a ten chłopczyk jeszcze taki malutki, miał trzy lata. Jacy ludzie bywają źli?" - pytała w relacji Chaia.

Opowieści o aniołach

"Wizerunek chłopów w relacjach żydowskich jest dwubiegunowy - pisze Barbara Engelking - na jednolicie negatywnym tle wyróżniają się pojedyncze szlachetne postaci. [ ] Kontrast pomiędzy ponurym, nocnym tłem a jasnymi świetlistymi postaciami jest tak wielki, że Żydzi nazywali je aniołami." Władysław Kozła "to był anioł nie człowiek. Zbudował nam bunkier pod budynkiem mieszkalnym. [ ] Było nas 8 osób, 5 dzieci, 3 dorosłych. Kozła podtrzymywał nas na duchu, nigdy nie przynosił złych wiadomości, współczuł nam serdecznie. U niego byliśmy 28 miesięcy" - relacjonował Markus Halpern.

Z kolei Wacław Szpura opiekował się 32 Żydami ukrywającymi się w okolicy wsi Dubicze. Zaopatrywał ich "w pieniądze, sól, naftę, środki lecznicze. Kto miał pieniądze dawał mu je, kto nie miał, temu on dawał. On i jego żona nie odpoczywali, zawsze pomagali. Trzy razy w nocy piekli chleb dla 32 Żydów. [ ] Był dla nas ojcem. Między nami nazywaliśmy do 'nasz Rebe'". Autor tej opowieści Lejba Hofman wspomina, że po wojnie Szpura został zamordowany przez Polaków "za to, że pomagał Żydom".

Takie relacje to jednak margines opowieści Barbary Engelking. Po pierwsze, dlatego, że sam materiał (np. dokumenty z procesów) dotyczył przecież zbrodni a nie pomocy okazanej Żydom. Po drugie, badaczka skupiła się niemal wyłącznie na perspektywie żydowskich ofiar. Zwraca też uwagę, że Polacy, którzy pomagali Żydom, często ginęli z podobnego powodu. "Stali się ofiarami nie tylko Niemców, którzy ich zamordowali, ale pośrednio - ofiarami swoich znajomych czy sąsiadów, którzy na nich donieśli. Dopiero uświadomienie sobie tego tworzy właściwy kontekst umożliwiający [ ] rozumienie, jak wielką odwagą wykazali się ci, którzy zdecydowali się pomagać Żydom". I dalej: "bohaterstwo Polaków gotowych ryzykować własne życie, by pomagać Żydom, doczekało się już bogatej literatury [ ] Na temat współuczestnictwa w niemieckim dziele zniszczenia wiemy niewiele, myślimy o tym niechętnie i z przykrością o tym czytamy".

Barbara Engelking wielokrotnie podkreśla, że planując Holocaust to Niemcy rozpisali role: ściganej zwierzyny i myśliwego, uczestnika polowania albo obserwatora - gapia. "Polacy mogli być także obrońcami dającymi schronienie i pomagającymi tym, którzy szukali ratunku. [ ] Żydzi nie mieli wyboru ani ucieczki od napisanej dla nich roli - natomiast Polacy taki wybór mieli".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM