Najpierw pieniądze, potem dzieci - GUS o demografii

PRZEGLĄD PRASY. W Polsce o posiadaniu dziecka decydują praca i pieniądze, a nie tradycja. Więcej narodzin notuje się w miastach, mniej - we wsiach - pisze "Rzeczpospolita".
Z danych GUS-u wynika, że tradycyjny model rodziny wielodzietnej zanika w regionach, w których do tej pory był silniejszy niż czynniki ekonomiczne. Świadczy o tym ujemny wskaźnik przyrostu naturalnego na przykład na Podlasiu czy Lubelszczyźnie.

Gazeta dodaje, że statystycznie na jedną kobietę na wsi wciąż przypada więcej urodzeń niż w mieście, jednak szybciej przybywa noworodków w miastach. W 2002 roku było ich o 41,3 tysięcy więcej niż na prowincji, a w 2009 roku już o więcej 75,5 tysiąca.

Ucieczkę przyszłych rodziców do miast widać, gdy się spojrzy na regiony z dodatnim wskaźnikiem przyrostu naturalnego. Oprócz tradycyjnie dzietnej Małopolski w czołówce są zamożne województwa: pomorskie, mazowieckie i wielkopolskie. Szczególnie dużą dynamikę wzrostu urodzin notowały w ostatniej dekadzie Pomorze i Wielkopolska - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Od 2006 roku - gdy wydawało się, że dobra koniunktura gospodarcza będzie długotrwała - przyrost naturalny Polski jest dodatni. Ale prognozy nie są optymistyczne. Według GUS do 2035 roku liczba Polaków zmniejszy się o 2 miliony.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
Najpierw pieniądze, potem dzieci - GUS o demografii
Zaloguj się
  • mario-radyja

    0

    tylko ekonomiczny dyletant może uważać, że bezrobocie będzie z tego powodu mniejsze.

  • 99101kaczor

    0

    Są również dobre strony tego zjawiska. Bezrobocie będzie mniejsze

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX