Episkopat: od 3 lat mamy instrukcje ws. walki z pedofilią

Ten dokument był wyczekiwany od dawna - watykańska Kongregacja Nauki Wiary ogłosiła w poniedziałek okólnik ws. przypadków pedofilii w Kościele. Zawiera on wskazówki jak postępować z duchownymi, którzy dopuścili się nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Do marca przyszłego roku episkopaty mają opracować własne wytyczne w tej sprawie i przedstawić je Stolicy Apostolskiej. - W Polsce takie wytyczne powstały trzy lata temu - mówi nam rzecznik Episkopatu, ks. Józef Kloch.
- To jedynie wskazówki, a wytyczne opracowuje każdy episkopat. Polski Kościół już taką instrukcję ma, ale być może trzeba będzie coś uzupełnić, coś zmienić - dodaje ks. Kloch. - I tak zresztą pisze w liście kardynał William Levada. Bo wiadomo, że są różne systemy prawne na całym świecie. Kościół jest społecznością ogólnoświatową, ale np. w prawo w USA jest inne niż w Polsce.

Okólnik, wydany przez Kongregację Nauki Wiary, potwierdził przyjętą z inicjatywy Benedykta XVI linię współpracy z wymiarem sprawiedliwości poszczególnych krajów.

W okólniku stwierdzono m.in., że nadużycie seksualne wobec osób niepełnoletnich nie jest tylko przestępstwem kanonicznym, lecz także przestępstwem ściganym przez prawodawstwo cywilne. Chociaż relacje z władzami cywilnymi nie są jednakowe w poszczególnych krajach, to ważna jest współpraca z nimi w zakresie własnych kompetencji.

- W kilku dziennikach przeczytałem, że okólnik nakłada na biskupów obowiązek powiadamiania świeckich organów ścigania. Otóż takiego obowiązku nie ma - tłumaczy ks. Kloch. - Jest mowa o współpracy. Nawet prawo polskie, a pytałem o to prawnika, nie nakłada obowiązku informowania o tym prokuratury.

Według watykańskiego dokumentu, oskarżony duchowny, aż do momentu udowodnienia mu winy, korzysta z domniemanej niewinności. Niemniej biskup może zapobiegawczo ograniczyć wykonywanie posługi kapłańskiej w oczekiwaniu na wyjaśnienie oskarżeń. W przypadku stwierdzenia niewinności, winno się uczynić wszystko, by duchownemu zostało przywrócone jego dobre imię, które ucierpiało na skutek niesprawiedliwego oskarżenia - podkreślił Watykan.

- Każdy przypadek, podkreślam każdy, nawet jeden, molestowania czy pedofilii w Kościele to o jeden przypadek za dużo, ale takie niestety się zdarzają. Mam przed sobą dane z USA. Według kryminologa, profesora Christiana Pfeiffera 0,1 proc. sprawców przestępstw seksualnych pochodzi z kręgów związanych z Kościołem katolickim. Te dane pochodzą z wywiadu redaktora Petera Seewalda z Benedyktem XVI, z książki pt. "Światłość świata" - dodaje rzecznik Episkopatu.

Kongregacja wyraźnie podkreśliła także, że ofiara przestępstwa seksualnego powinna zostać objęta pomocą i opieką psychologiczną, ma również prawo żądać, by jej imię nie zostało ujawnione duchownemu, którego oskarża.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny