Ma chodzić o przypadek pozostawienia gazy w sercu pacjenta. Wyjęto ją tydzień później, ale pacjent zmarł po trzech miesiącach.
Prokuratura postawiła kardiochirurgowi dwa zarzuty: nieumyślnego narażenia pacjenta na utratę życia i nieumyślnego spowodowania śmierci . "Kardiochirurg według prokuratorów miał informację od sanitariuszki o tym, że mógł pozostawić gazik, ale ją zbagatelizował" - podaje rozgłośnia.
"Mirosław G. nie ustosunkował się do tych zarzutów" - Mimo posiadanej informacji od pielęgniarki instrumentariuszki o możliwości pozostawienia w sercu pacjenta gazika, nie podjął jakichkolwiek działań, aby wyjaśnić tę kwestię, co w konsekwencji doprowadziło do śmierci pacjenta - mówił w
radiu prokurator Dariusz Ślepokura. - Mirosław G. nie ustosunkował się do tych zarzutów i odmówił składania wyjaśnień - dodaje.
Zarzuty narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia postawiono też Ewie C. - instrumentariuszce - ta jednak miała przyznać się do zarzucanego czynu i złożyła obszerne wyjaśnienia. Śledztwo w sprawie gazy pozostawionej w sercu pacjenta umorzono w 2008 roku. W 2009 roku Sąd Najwyższy nakazał ponowne rozpatrzenie zażalenia na tę decyzję , a później Sąd Rejonowy nakazał prokuratorom dalej prowadzić śledztwo.
Sprawa Floriana M. była jednym z czterech przypadków, w których warszawska prokuratura pierwotnie postawiła dr. G. zarzuty narażenia pacjentów na utratę życia. W maju 2008 r. te wątki sprawy umorzono. Rodzina M. zaskarżyła umorzenie do sądu, ale sąd okręgowy utrzymał tę decyzję. W 2009 r. Sąd Najwyższy uwzględnił kasację ówczesnego RPO Janusza Kochanowskiego i nakazał sądowi powtórne rozpatrzenie zażalenia pełnomocnika rodziny M. na umorzenie sprawy.
"Niemiecki lekarz nie dopatrzył się bezpośredniego związku pomiędzy pozostawieniem gazy a śmiercią M." W lutym 2010 r. warszawski sąd rejonowy nakazał ponowne śledztwo. Sąd wskazał, iż prokuratura powinna m.in. rozważyć zwrócenie się o dodatkową opinię w sprawie. Wcześniej niemiecki lekarz prof. Roland Hetzer, w opinii napisanej na zlecenie prokuratury, nie dopatrzył się bezpośredniego związku pomiędzy pozostawieniem gazy a śmiercią M. Sąd dodał, że "jakkolwiek pozostawienie gazika w ciele pacjenta było przypadkowe i nieumyślne, jednak to operator chirurg jest odpowiedzialny za wszystkie zdarzenia występujące w trakcie operacji".
Po tym, jak dr G. został w lutym 2007 r. zatrzymany w klinice przez CBA, postawiono mu zarzuty zabójstwa oraz kilkadziesiąt zarzutów korupcyjnych; oskarżono też jego pacjentów, którzy stoją pod zarzutami wręczania mu łapówek. Przed sądem rejonowym na warszawskim Mokotowie trwa proces, w którym kardiochirurg jest oskarżony o korupcję i mobbing. Dr G. utrzymuje, że nie uzależniał leczenia pacjentów od korzyści majątkowych, a wręczane mu pieniądze były wyrazem wdzięczności pacjentów.
B. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro po przegranym procesie cywilnym przeprosił kardiochirurga w mediach za wypowiedziane wcześniej o lekarzu słowa: "już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie".