Płyniesz motorówką z promilami - stracisz prawko. A niedługo nowe, ostrzejsze przepisy

Wystarczy pół promila alkoholu we kwi i rejs motorówką, żeby stracić prawo jazdy. Przekonał się o tym pewien krakowian, który wybrał się w rejs po Wiśle. Jeśli popłynąłby kajakiem, skończyłby się na upomnieniu. Ale już niedługo.
Stanisław J. Z Krakowa miał pecha. Na początku maja na swoją łódkę zabrał kilku turystów. O tym, że nie jest trzeźwy, policjanci dowiedzieli się z anonimowego telefonu pod nr 112. Zarzut usłyszał taki sam, jakby zamiast łódki prowadził samochód. - Ta osoba nie tylko zostanie ukarana grzywną - tłumaczy prokurator Bogusława Marcinkowska. - Ale na okres roku będzie miała orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych - informuje.

Taka grzywna to nawet kilka tysięcy złotych, uparty amator trunków może też trafić do więzienia nawet na 2 lata. To skutecznie odstrasza.

Dużo gorzej jest z pijanymi kajakarzami czy piwkującymi na rowerkach wodnych. Na razie nie ma przepisów, które jasno i precyzyjnie pozwalałyby ich karać. - Głównie staramy się ich pouczać, apelować do rozsądku - przyznaje podinspektor Maciej Rymar z policji wodnej w Krakowie. - W skrajnych przypadkach zatrzymujemy takie osoby i odwozimy do izby wytrzeźwień. Robimy to wtedy, kiedy ich zachowanie może prowadzić do niebezpiecznych sytuacji na wodzie - dodaje.

Spory problem policjanci mają też niestety z kontrolą wypożyczalni sprzętu wodnego, które w regulaminie mają punkt o niewydawaniu rowerów czy kajaków osobom nietrzeźwym. - W momencie, kiedy podpływa policyjna motorówka, to wszystko jest OK - wyjaśnia Rymar. - A jak się oddalamy, to chwilę potem okazuje się, że na jeziorze pływają nietrzeźwi, a kamizelki wrzucają na dno kajaka jeszcze zanim wypłyną z wypożyczalni. Potem wystarczy głupi zakład i tragedia gotowa.

Tak było rok temu, kiedy dwóch nastolatków złożyło się, który pierwszy przepłynie na drugi brzeg Wisły - jeden nie dopłynął.

Statystyki mówią o kilkudziesięciu przypadkach pijanych na kajakach czy żaglówkach rocznie, w tym sezonie odnotowano już kilka przypadków.

Jednak bezkarność już niedługo może się skończyć. Ministerstwo Zdrowia planuje zmiany w ustawie o wychowaniu w trzeźwości, które za pływanie po alkoholu na rowerach czy kajakach przewidują wysokie grzywny. Od 20 zł do nawet 5 tysięcy, jeśli alkomat pokaże do 0,5 promila. Jeśli więcej, kara ma być bardziej dotkliwa - nie mniej niż 2,5 tys. złotych grzywny. Przepisy mogą wejść w życie jeszcze w tym roku.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny