"Gazeta Wyborcza" napisała w artykułach : "Przetrącone śledztwo" oraz "Lewe faktury, audi szefa ABW i bunt prokuratorów", że prokuratorowi, badającemu nieprawidłowości w Polskiej Telefonii Cyfrowej (PTC) - operatora Ery - odebrano wszystkie śledztwa. Z jego ustaleń wynikało bowiem, że PTC sprzedało po zaniżonej cenie
samochód szefowi ABW Krzysztofowi Bondarykowi. Chodziło o trzyletnie
Audi A6, którym Bondaryk jeździł, pracując w PTC, a następnie kupił je już jako szef ABW. "GW" podaje, że zapłacił za
auto 67 tys. złotych, a według prokuratora cena mogła być zaniżona nawet o 90 tys. zł.
"Piaseczny odsunięty z powodów merytorycznych" Według autorów artykułu policjant z
Centralnego Biura Śledczego miał ostrzegać prowadzącego śledztwo prokuratora Andrzeja Piasecznego, że "jeśli śledztwo dojdzie do Bondaryka, zostanie spowolnione".
Zastępca Prokuratora Okręgowego w Warszawie Robert Myśliński odnosząc się do artykułu, napisał komunikacie, że zgodnie z regulaminem wewnętrznego urzędowania jednostek prokuratury, prokuratura "była uprawniona do odebrania prokuratorowi Andrzejowi Piasecznemu prowadzonych przez niego postępowań przygotowawczych". Zaznaczył, że decyzja o tym mogła mieć formę ustną i nie wymagała uzasadnienia. - Podyktowana była jedynie względami merytorycznymi - zaznaczył.
Napisał, że "prokurator okręgowy oraz jego zastępcy mają prawo i obowiązek na bieżąco oceniać pracę podległych prokuratorów i kształtować zakres ich obowiązków w celu optymalnego wykorzystania ich wiedzy i doświadczenia zawodowego". - Praca prokuratora Andrzeja Piasecznego została oceniona przez prokuratora Ryszarda Rogatko oraz jego zastępcę prokurator Małgorzatę Adamajtys odmiennie niż to przedstawiono w treści (...) publikacji prasowych - podkreślił.
"Nie było buntu prokuratorów" Myśliński zaznaczył, że w stosunku do prokuratora Andrzeja Piasecznego zostało wdrożone postępowanie służbowe. - Prokuratorzy, którym zostały przekazane sprawy dotychczas prowadzone przez prokuratora Andrzeja Piasecznego gwarantują rzetelną i obiektywną ich kontynuację - napisał.
Podkreślił też, że w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie nie było "buntu prokuratorów". - 20 maja prokuratorzy zwrócili się do prokuratora Ryszarda Rogatko z zapytaniem o powody odebrania śledztw prokuratorowi Andrzejowi Piasecznemu i została im udzielona odpowiedź - napisał. Zaznaczył, że "pismo prokuratorów oraz udzielona na nie odpowiedź miały charakter wewnętrzny".
Szef ABW Krzysztof Bondaryk poinformował, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie wykonywała w śledztwie ws. Ery żadnych czynności. - Jako szef ABW nie posiadałem żadnej wiedzy o wspomnianym postępowaniu przygotowawczym, w tym: o kierunkach śledztwa, zamiarach prokuratury i poszczególnych jej czynnościach i etapach postępowania - napisał Bondaryk w oświadczeniu.
Premier: Szef ABW musi być przezroczysty Zaznaczył, że "nieprawdziwe są insynuacje autorów, iż miał jakikolwiek wpływ na toczące się postępowanie i decyzje kadrowe w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie". Zaznaczył też, że nieprawdziwe są insynuacje, jakoby w postępowaniu z byłym pracodawcą (Polską Telefonia Cyfrową) naruszył jakiekolwiek normy prawne.
Premier Donald Tusk powiedział w w Brukseli , że po powrocie do kraju będzie oczekiwał szybkich i precyzyjnych wyjaśnień od Bondaryka. Jak dodał, szef służby jest od tego, żeby być przezroczystym i nie sprawiać kłopotu obywatelom i przełożonemu.