TokFm >  Polska

"Weekend bez ofiar". Ofiar: 71. Po co ta akcja?

psm
27.06.2011 , aktualizacja: 27.06.2011 23:31
A A A Drukuj
Kolejny długi weekend, kolejna akcja ostrzegawcza, kolejne ponure statystyki. W czasie minionego weekendu na drogach zginęło 71 osób, 650 zostało rannych. Policjanci zatrzymali prawie 2800 nietrzeźwych kierowców. Czy akcje typu "Weekend bez ofiar" przynoszą w ogóle jakieś skutki?
Tragiczny wypadek pod Nidzicą
Fot. policja
Tragiczny wypadek pod Nidzicą
"Te statystyki pokazują, że nadal, mimo apeli, nie kierujemy się na drodze zdrowym rozsądkiem. To zbyt duża liczba wypadków, osób zabitych, rannych. Polakom wydaje się, że są dobrymi kierowcami, ale tak nie jest, jeśli prędkość, brawura zwyciężają nad zdrowym rozsądkiem" - czytamy w komentarzu na stronach Komendy Głównej Policji.

Weekend opisany komunikatami Głównej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wyglądałby tak (pisownia oryginalna): "Na dk 61 ok. 1 km od skrzyżowania Bargłów Dworny-Netta (woj. podlaskie)doszło do zderzenia samochodu osobowego z busem. 1 osoba nie żyje. Droga jest całkowicie zablokowana. Przewidywany czas trwania utrudnienia do 15:30", "Na dk nr 11 w m. Mostowo w woj. zachodniopomorskim doszło do zderzenia samochodu ciężarowego w samochodem osobowym. Jedna osoba jest ranna, jedna nie żyje. Ruch odbywa się wahadłowo. Przewidywany czas trwania utrudnienia do godz. 17:30", "Utrudnienie na dk 2 w m. Woroniec na odcinku Międzyrzec Podlaski - Biała Podlaska w km 621+000. Samochód osobowy podczas manewru wyprzedzania z przyczyn bliżej nieznanych zjechał do rowu przydrożnego. Jedna osoba ranna. Wprowadzono ruch wahadłowy. Przewidywany czas likwidacji utrudnienia ok. 1,5 godz.".

To tylko niektóre komunikaty nadesłane przez GDDKiA. W sumie podczas czerwcowego długiego weekendu na polskich drogach miało miejsce 525 wypadków. 71 osób zginęło, 650 zostało rannych. - Długi weekend na polskich drogach był bardzo tragiczny - powiedział nadkomisarz Piotr Bieniak z zespołu prasowego śląskiej policji. Zaznaczył, że to o wiele gorsze statystyki niż w porównywalnych okresach w latach ubiegłych.

Tam, gdzie jest policja, wypadków nie ma

Każdego dnia, począwszy od środy, policjanci zatrzymywali ponad pół tysiąca pijanych kierowców. Najgorsza była niedziela. Zatrzymano 590 prowadzących pod wpływem alkoholu. W 96 wypadkach zaś zginęły 22 osoby, 127 zostało rannych.

Komenda Główna Policji zwraca uwagę na jedną prawidłowość, którą dało się w ten weekend zaobserwować - tam, gdzie stały policyjne patrole... wypadków nie było. Stawianie policjantów wszędzie nie jest jednak rozwiązaniem.

Zgodnie z przepisami za jazdę pod wpływem alkoholu - gdy jego zawartość we krwi kierowcy przekracza 0,5 promila - kierowcy grozi do 2 lat więzienia i utrata prawa jazdy na 10 lat.

Policyjna akcja związana z długim weekendem czerwcowym rozpoczęła się w piątek 24 czerwca. Nad bezpieczeństwem podróżujących weekendu czuwało ok. 10 tys. policjantów.

Policjanci sprawdzali prędkość z jaką jechali kierowcy a także ich trzeźwość. Kontrolowali też czy dzieci są przewożone w fotelikach a kierowca i pasażerowie mają zapięte pasy.

A po długim weekendzie...

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2
  • 3
  • 3
  • 5
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (97)

  • avatar

    voycek

    Oceniono 1 raz 1

    @ michalfront

    ""ja jestem cieprliwy - mogę jechać i pół godziny 100 km/h za TIR-em"

    jeżeli to jest według ciebie cierpliwość na drodze, powinno ci się dożywotnio zabrać prawo jazdy,

    nmm, a według ciebie jak się inaczej objawia cierpliwość na drodze? co Ty byś zrobił, bo nie napisałeś? zatrzymał się? poczekał kilka godzin aż wszyscy przejadą? wyprzedził tego TIR-a?

    skoro uważasz że źle postąpiłem jadąc za nim CIERPLIWIE aż można go był BEZPIECZNIE wyprzedzić, to z łaski swojej napisz...

    na forum każdy jest święty, z pewnością Ty jeździsz jak Matka Teresa :)"

    Ja napiszę, ponieważ jestem cierpliwy, jak Matka Teresa. Przestało mi się gdziekolwiek spieszyć po strzale w latarnię, czołówce i strzeleniu dacha "kręconym" maluchem przy 100 na liczniku. Wszystkie wypadki z mojej winy. Ze wszystkich wyszedłem bez jakichkolwiek zadraśnięć. Doszedłem do wniosku, że na górze jest ktoś, kto cały czas mnie w ten sposób ostrzega i chce dać mi szansę.

    I tak sobie podróżuję od 15 lat bez problemów. Jak jest 50, to jadę 50. Jak jest 90, to jadę 90.

    Co do Twoich wpisów to można i trzeba i Tobie i kierowcy TIRa przede wszystkim wj...ać mandaty za przekroczenie prędkości. Bo nie powiesz mi, że jechałeś zanim 100 dwupasmówką albo autostradą?

  • avatar

    pawel.nn

    Oceniono 1 raz 1

    Jak to - Po co ta akcja? Akcja jest po to aby politycy i urzędnicy mogli powiedzieć że coś robią w sprawie bezpieczeństwa na drogach a przy okazji paru znajomych z firm zyjących z reklam (graficzne, wydawnictwa itd) mogli trochę zarobić. No chyba nikt nie sądzi ze po to aby było mniej wypadków.

  • avatar

    elrogalo

    0

    @zzzyrtec

    Po paru miesiącach mieszkania w Niemczech poczyniłem podobne obserwacje. Choć trzeba uczciwie przyznać, że tutaj są autostrady, na których teoretycznie można grzać ile fabryka dała. Teoretycznie, bo w praktyce na wielu z nich prędkość jest ograniczona do 130 - 120, a jeśli nawet nie to na głównych traktach ruch jest zbyt duży żeby dało się jechać powyżej 160 przez dłuższy czas.
    Tak czy owak w miastach i na landstrassach jeździ się przepisowo i spokojnie (bo pilnują i łoją mandaty!). Spokojnie nie oznacza jednak ślamazarnie - przy zielonym świetle rusza się całą kolumną, a nie tak jak u nas wciska sprzęgło i szuka biegu, przez co przez skrzyżowanie przejeżdżają dwa auta na zielonym, a reszta ciśnie na żółtym i czerwonym. Kolumna rusza też żwawo, przez pierwsze dni miałem problem z nadążeniem, mimo, że mój samochód słaby nie jest. Inny nawyk.
    Za każdym razem gdy wracam do Polski samochodem mam wrażenie, że trafiłem niechcący w środek jakiegoś wyścigu bez reguł. Wyprzedzają wszyscy i wszędzie, pod górkę na samym szczycie wzniesienia, na prawych zakrętach, bez widoczności większej niż 20m przed autem. Horror.
    A najfajniejsze jest wyprzedzanie się w mieście, żeby za chwilę stać na tych samych światłach. Pewnie dlatego, żeby mieć szansę przejechać na nich w jednym cyklu, bo wiadomo, że ten z przodu będzie najpierw szukał biegu, a zanim ruszy znów będzie czerwone.
    Długo można pisać, generalnie rzecz biorąc nasi kierowcy nie mają nawyku myślenia za kierownicą i przewidywania o jeden manewr dalej. Liczy się tylko, żeby zapie...ć, bez zwracania uwagi na innych (to jeszcze pikuś), ale też na swoje własne życie i zdrowie (to już objaw jakieś głębszej choroby, zaniku odruchów samozachowawczych).

  • avatar

    druz_2

    0

    przepraszam, za pewne błędy - miałem na myśli oczywiście rok 2009 w statystyce wypadków , oraz 0,01% ogółu społeczeństwa ( pisząc o ofiarach śmiertelnych wypadków).

  • avatar

    druz_2

    0

    W Polsce oficjalnie zarejestrowanych jest 14.6 mln pojazdów.
    W Polsce długość dróg to ok. 250 tys km.
    Więc na każdy kilometr drogi przypada ok 59 pojazdów...
    Przyjmijmy, że średnia długość pojazdu to 5m ( sam. osobowe, ciężarówki, autobusy)
    Oznacza to, że odległość między poruszającymi się pojazdami będzie wynosić ok 12m...
    To - z kolei - oznacza, że prędkość takich pojazdów nie może być większa niż 20 -22 km/h ponieważ większa będzie powodować kolizje ( brak możliwości skutecznego wyhamowania przed przeszkodą )... To wszystko można sobie wyliczyć samemu .
    Tak, wiem - to tylko teoria...
    Dlaczego to piszę - ano dlatego, żeby uzmysłowić sobie, że nie ma szans na uniknięcie kolizji i wypadków na drogach w ogóle - przy obecnym stanie rzeczy...
    Dróg przybywa w tempie nieporównywalnie mniejszym niż pojazdów więc pozostaje ograniczenie ilości pojazdów - co wydaje się nie do zrobienia ...
    Teraz gołe fakty:
    W ubiegłym roku ( lepszym od 2010- go) w wypadkach zginęło 3902 osoby (a więc ok 11-tu dziennie ).
    Przypuśćmy, że co druga ofiara to kierujący - a to oznacza, że "poległo 1951 kierujących
    Załóżmy pesymistycznie, że z wspomnianych wcześniej 14,6 mln pojazdów 1/3 stoi na kołkach i tyleż samo kierowców nie uczestniczy w ruchu danego dnia.
    Czyli :
    9,73 mln pojazdów dziennie a co za tym idzie tyleż samo kierujących pamiętając o wcześniejszym wyliczeniu ( dziennie ginie ok 11 osób z czego zakładamy połowa to kierujący więc powiedzmy 5- ciu).
    otóż 5-ciu z 9,73 mln stanowi 0,00005 !
    Oznacza to, że śmierć ponosi dziennie 0,00005 OGÓŁU KIERUJĄCYCH ! to nadal dramat ale też jest to promil z promila - każdy sam to sobie zinterpretuje.

    Z 38 mln obywateli na drogach w ciągu roku zginęło 3902 osoby, czyli ok 1% społeczeństwa i dużo i mało - zależy jak kto emocjonalnie podchodzi do tematu - statystycznie ilość nieistotna ( przepraszam - to tylko suche fakty).

    I znowu można pobawić się liczbami i ich zestawieniami - w tym samym ( naszym ) kraju rocznie w wyniku błędów lekarskich ( a wiec nie samej choroby, lecz jej leczenia) umiera ok 50- 60 tys osób i cisza...

    Reasumując - trzeba uważać , pilnować się, i mieć nadzieję ( modlić się ) :0)
    Wszystko ma swoją cenę, i ktoś musi ją zapłacić...

  • avatar

    zzzyrtec

    0

    To kwestia zmiany nawyków i wychowania. Zaczyna się w domciu...

  • avatar

    mothra.to.ja

    0

    Czasami odnoszę wrażenie, że większość polskich kierowców powinna nadal jeździć pługiem albo taczkami, niestety. Jeśli drogi są w złym stanie, to czemu gnacie po nich jak szaleńcy? Dlaczego chlejecie i na spiralnym kacu siadacie za kółkiem? Do pługów, do taczek - to "rumaki" dla Was w sam raz.

  • avatar

    zzzyrtec

    0

    mała ilustracja na poparcie mojej tezy, że dzicz DA SIĘ okiełznać. Tyle, że mitem jest, że obejdzie się bez wyrzeczeń i silnej, zdecydowanej władzy.

    Kilka lat temu odwiedziłem służbowo Litwę. Już przed wyjazdem ostrzegali mnie koledzy, żebym uważał na policję litewską, która "kosi" strasznie na drogach szybkiego ruchu.

    Wpadłem na Litwę "rozbujany" po Polsku. Jechałem czujnie i czając się jakieś 100-110. Dojechałem do Wilna po zmroku i bez przygód, ale zdenerwowany i bardzo napięty.

    Po 3-4 dniach w Wilnie wracałem jak inny człowiek. W Wilnie ludzie ruszają spod świateł na ZIELONYM (nie na żółtym, albo czerwonycm dla pieszych) i NAPRAWDĘ jeżdzą 30-40 km/h po mieście. Po pierwotnym "wzburzeniu", drodze powrotnej byłem całkowicie wyluzowany jadąc 80-90 (przysięgam!). Dojechałem w dobrym humorze i na spokojnie do granicy.

    Skąd ten luz przy takiej "wolnej" jeździe? Ano na terytorium Litwy NIKT mnie nie wyprzedzał, gdy jechałem te 80km/h!! Nikt nie błyskał światłami i nie wył silnikiem wzdłuż moich lewych drzwi. NIKT! Jechaliśmy luźnym "sznurkiem" w odległościach 100 - 200 m między samochodami.

    Jak tam opanowano dzicz? Nie wiem, ale pewnie "totalitarne represje", "katorga", "brak tolerancji", "reżim" poczucie wyrzeczenia i "cierpienia kierowców" trwały jakiś czas, zanim wszyscy się PRZEKONALI, że warto i że nikt nie umarł od tych "dramatycznych cierpień".

    DAŁO SIĘ!

    A ile mandatów zebrano w czasie WDROŻENIA? Nie wiem.

    Ale mogę się spodziewać JAKĄ PRASĘ miał ten projekt. Jakie poparcie medialne miał ten "ZANIK tolerancji" władz. ALBO może było inaczej - jak silni byli i jaką KLASĘ mieli politycy, którzy to przewalczyli i wdrożyli MIMO ataków "rozliberalizowanych" mediów.

    Klasa i szacun!

  • avatar

    zzzyrtec

    0

    Panie Druz - dzicz (tutaj: dziwni kierowcy, chamscy, bezmyślni i aroganccy) jest w każdym społeczeństwie. To nieuchronne, bo czlowiek taki jest po prostu. Jeśli gdzieś przestało być normalne np. mordowanie i jedzenie ludzi, to za sprawą jakiegoś wdrożonego kiedyś PRAWA i budowanej na nim CYWILIZACJI, która służy ludziom danego społeczeństwa i która do pielęgnowania wymaga pewnych WYRZECZEŃ i szacunku (bardzo niemodne dziś słowa...). I chodzi tu o WDRAŻANIE tego prawa właśnie. Bez silnych polityków nici z wdrażania. Miernoty nic nie zdziałają pod czujnym okiem mediów (czyli właściwej władzy!), gotowych im zawsze zajrzeć do... spodni... A społeczeństwo mamy ostatnio coraz bardziej grymaśne - żądne "tolerancji", nieprawdaż?

    A poza tym nie zapominajmy, że za sprawą powiewu Postępowej Ideologii ze Wschodu, doniesienie na Gestapo, NKWD, STASI czy do Bezpieki na własnego ojca, czy córkę było calkiem niedawno jeszcze NORMĄ - aktem usankcjonowanym prawnie i często nagradzanym, jako zachowanie cywilizowane! I to na ziemi, na której obaj żyjemy... Takie NORMY chciano nam wpoić. I niektórzy ulegli, a niektórzy ponieśli wiele wyrzeczeń, by nie ulec TAKIEJ cywilizacji i TAKIM wdrożeniom. Ściany katowni na Rakowieckiej wiele o tych wyrzeczeniach mogą powiedzieć.

    Skąd się wywodzimy? Co przeżywaliśmy? Kto nami rządził? Skąd niemoc decydentów dziś? Co było "normalne" dla niektórych do całkiem niedawna? - polecam audycje "Za kulisami bezpieki i partii" na portalu Jedynki Polskiego Radia. Uf - daje do myślenia - niektóre wnioski zdają się same nasuwać....

  • avatar

    zzzyrtec

    0

    ... tzn, żeby było jasne - nie mam NIC przeciwko temu, żeby ludzie odpowiedzialni zarabiali masę kasy. Na zdrowie. Ale bierność (rządu) w sytuacji SPOWALNIANIA procesu rozbudowy i modernizacji dróg (i innych kluczowych dla poziomu życia ludzi inwestycji) poprzez obsadzanie na stanowiskach (także i zwłaszcza w spółkach Skarbu Państwa!) osób nieudolnych, "z klucza", oportunistów, cwaniaków i zwyczajnych złodzieji, poprzez podpisywanie monitorowanych ustawowo umów przez nieudolnych urzędników - nieuków, TO właśnie uznałbym za przestępstwo wobec Narodu i karał jak zdradę.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Wiadomości dnia

Infografika