Były dziennikarz "Rzeczpospolitej" był nielegalnie inwigilowany

Mariusz Kowalewski, były olsztyński dziennikarz "Rzeczpospolitej", był nielegalnie inwigilowany przez funkcjonariusza CBŚ - orzekł wczoraj Sąd Okręgowy w Łodzi. Nie poznaliśmy jednak zleceniodawców inwigilacji - sąd nie wnikał w tę sprawę, ponieważ oskarżony funkcjonariusz... dobrowolnie poddał się karze.
Zawiadomienie o podejrzeniu nielegalnej inwigilacji dziennikarz złożył w pierwszej połowie 2010 roku.

A było tak: pod koniec 2009 r. Kowalewski opublikował serię artykułów dotyczących śmierci Krzysztofa Olewnika. Część z nich opisywała nieprawidłowości wymiaru sprawiedliwości występujące podczas badania sprawy. Pod koniec 2009 roku ktoś zaczął fotografować rodzinny dom dziennikarza, zaczęły również pojawiać się anonimy narażające dziennikarza na utratę wiarygodności. Pojawiały się m.in. sugestie, jakoby Kowalewski był agentem służb specjalnych.

Do fotografowania domu dziennikarza przyznał się wczoraj Dariusz B., były funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego. Nie wiadomo jednak, na czyje polecenie działał funkcjonariusz - sąd nie wnikał w tę kwestię, ponieważ... B. dobrowolnie poddał się karze. Nie wiadomo też, kto w 2009 roku rozsyłał anonimy na dziennikarza.

Inwigilowany prokurator

Sprawa inwigilacji dziennikarza wyszła na jaw w procesie B., oskarżonego również o inwigilację prokuratora Cezarego Kamińskiego, byłego szefa Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Kamiński w Olsztynie nadzorował śledztwo w sprawie uprowadzenia i zamordowania Krzysztofa Olewnika. Zapoczątkował postępowanie w sprawie nieprawidłowości, do jakich doszło podczas postępowania karnego.

Również w tej sprawie nie wiadomo, kto był zleceniodawcą B. Osoba, którą miał podnająć do fotografowania mieszkania prokuratora, a do której dotarli dziennikarze TVN, stwierdziła, że zapytała o to B., ten jednak miał stwierdzić, że zlecenie pochodzi od "bardzo wysoko postawionych osób".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny