Bomba w Moskwie? To tylko beczka z farbą

Kilka godzin trwała w centrum Moskwy akcja saperów, którzy podejrzewali, że w samochodzie zaparkowanym obok dworca Jarosławskiego znajduje się bomba domowej produkcji. Jak informowały rosyjskie agencje w aucie zaparkowanym na Placu Komsomolskim mógł znajdować się tak zwany aluminiowy puder pirotechniczny i saletrę.
O możliwym zamachu terrorystycznym w stolicy Rosji poinformowali funkcjonariusze dagestańskich służb antyterrorystycznych. Dwa Samochody - pułapki kilkanaście godzin wcześnie eksplodował w stolicy tej republiki Machaczkale. W wyniku ran zmarł jeden policjant, a 60 osób zostało rannych.

Wieczorem podobne auto z tajemniczą beczką na tylnim siedzeniu odnaleziono w centrum Moskwy. Po przeprowadzeniu oględzin przy wykorzystaniu robota saperzy uznali, że w maszynie mogą znajdować się materiały pirotechniczne. Teren wokół tajemniczego samochodu zamknięto dla ruchu a na pobliskich stacjach metra pojawili się policjanci z psami. Ewakuowano widzów z pobliskiego Domu Kultury "Żelieznodarożnik".

Po kilku godzinach na miejscu zdarzenia pojawił się właściciel samochodu, który wyjął z auta beczkę z farbą i zapewnił policjantów, że to nie bomba. - Na szczęście to był fałszywy alarm - poinformował dziennikarzy szef moskiewskiego MSW Władirm Kołokolcew.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny