Żakowski o protestach na Wall Street: Opinia publiczna traci cierpliwość. Jak w PRL

- Dzisiejsze protesty w Nowym Jorku można porównać do okupacji Komitetów w PRL. To próba pokazania, że symbol obecnego systemu, ta Bastylia, funkcjonuje, ale nie jest tak potężna, żebyśmy nie mogli jej zablokować własnymi ciałami - komentuje dla TOKFM.pl Jacek Żakowski, publicysta ?Polityki? i prowadzący Poranki TOK FM.
Od połowy września trwa akcja ruchu "Occupy Wall Street". Protestujący w Nowym Jorku i wielu innych miastach demonstrują swoje rozczarowanie obecną polityką finansową rządu, a dokładniej niesprawiedliwym - ich zdaniem - podziałem odpowiedzialności i problemów wynikających z kryzysu.

- To coś, czego się spodziewaliśmy. Ja jestem zdziwiony, że to dopiero we wrześniu się zaczęło - komentuje dla TOKFM.pl Jacek Żakowski, publicysta "Polityki" i Radia TOK FM, autor m.in. książek "Anty-TINA. Rozmowy o lepszym świecie, myśleniu i życiu", "Koniec" oraz "Nauczka". - Mamy wyraźny problem z przełamaniem źródeł systemowego kryzysu. Już nie tylko Naomi Klein, Slavoj Žižek, Michael Moore, czy wielki ekonomista Jeffrey Sachs, zasłużony dla reform liberalnych, mówią, że obecny kryzys ma charakter systemowy. Mówi to już też pan Jean-Claude Trichet z banku europejskiego.

"Dlaczego dbamy o interesy winnych kryzysu?"

Zdaniem Żakowskiego przez trzy lata problemów gospodarczych, nie udało się tego impasu przełamać. - Teraz inercja systemu jest gigantyczna, a opinia publiczna zaczyna tracić cierpliwość. Szczególnie, że obserwują jak naprawa systemu spoczywa na tych, którzy go psuli. I Sachs bardzo obrazowo o tym mówił do protestujących na Wall Street.



- Mam wrażenie, że coraz więcej ludzi pyta: dlaczego cały czas dbamy o interesy tych, którzy są źródłem kryzysu, zamiast dbać o interesy tych, którzy są ofiarami kryzysu? A w Ameryce tych ofiar jest więcej niż w Europie - opowiada Żakowski. - Optymistyczne dla mnie jest to, że ruch w Nowym Jorku to nie jest kwestia czystego kwestionowania tego status quo. Pojawiają się elementy pozytywnego projektu i to jest bardzo ważne, nawet jeżeli ten ruch sam z siebie nie odniesie spektakularnego sukcesu w postaci np. reprezentacji politycznej.

"My jesteśmy 99 procentami"

Zdaniem publicysty nie ma nic zaskakującego w tym, że protesty na Wall Street przyciągnęły cały przekrój społeczeństwa. - Pragmatyczni ekonomiści, czyli ci, którzy zajmują się rzeczywistością, a nie ideologią, od wielu lat zwracali uwagę na rosnące zagrożenie ze strony szybko degradującej się pod względem dochodowych i wpływów politycznych klasy średniej. Radykalniejsi mówili zaś, że klasa średnia jest okradana przez ten 1 proc. najlepiej zarabiających.



- Teraz klasa, która traci radykalnie na przemianach ostatnich kilkudziesięciu lat zaczyna się buntować. Problem w tym, że to klasa średnia, która była w dużym stopniu budowana na biedzie i nieszczęściu krajów południa. Jakość życia była poprawiana na koszt Chińczyków, Latynosów, Hindusów, Afrykanów. Teraz stały się dwie rzeczy jednocześnie: ta klasa średnia musiała się podzielić częścią swojego standardu z ludźmi z innych części świata, a resztę tego, co globalizacja tej klasie średniej zostawiła, połknął ten jeden procent najbogatszych w ich własnych krajach - uważa Żakowski.

Jego zdaniem to, co obserwujemy przypomina gwałtowną urbanizację z XIX wieku, kiedy "relatywnie stabilne życie chłopów zamieniało się w piekło, kiedy przenosili się do miasta i podlegali gwałtownej deklasacji". - To bardzo daleko idąca analogia, a różnica polega na tym, że dzisiaj mamy do czynienia z klasą stanowiącą podstawę systemu politycznego. Teraz następuje jednocześnie destrukcja struktury społecznej, dekompozycja sił rynkowych, które do tej pory rządziły, i dewastacja infrastruktury polityki, której podstawą była właśnie klasa średnia.

"Prognozy jak na wojnę"

- Poziom determinacji i mobilizacji, zwłaszcza w USA, jest dzisiaj duży - twierdzi Żakowski. Czemu? - Prognozy rynkowe mówią o konieczności obniżenia standardu życia w krajach zachodnich o 10-40 proc. To taka katastrofa społeczna, jaką zwykle wywołują wojny. Mamy więc do czynienia z potężnymi, spontanicznymi siłami, które wymuszają reakcje społeczne i zmianę polityczną.



Jest jednak problem. Protestujący proponują elementy pozytywnego projektu, nie jest to jednak propozycja konkretnej alternatywy dla obecnego stanu rzeczy. - Poprzednio, gdy były takie radykalne zmiany, opisywane np. w pismach Marksa, istniały projekty - np. nacjonalistyczny, solidaryzmu klasowego. I po pierwszej wojnie światowej próbowano je realizować z wiadomymi skutkami - mówi publicysta. - Ale jednak, pomimo skutków, to była jakaś odpowiedź. Dzisiaj nie mamy takiego pozytywnego projektu, nawet w postaci ideologii. Mamy więc pragmatyczne odpowiedzi, ale one nie są w stanie zmobilizować wielkich ruchów społecznych, bo trudno jest zmobilizować ruch społeczny np. wokół postulatu podniesienia progu podatkowego z 32 do 40 proc. To nie działa na wyobraźnię tak, jak hasło: "rewolucja!".



- Wybuch rozczarowania w Stanach Zjednoczonych wynika z tego, że duże nadzieje wiązano z Obamą. Że to on się przeciwstawi tym ludziom, którzy są symbolem potęgi giełdy. Obecny prezydent USA nie spełnił jednak tych nadziei. Ludzie więc stoją przed Wall Street pokazując, że ta cytadela nie ma tak dużej mocy. To próba złamania wizji Wall Street jako czegoś, czemu nie można się przeciwstawić - twierdzi Żakowski.

Jednak: - Na Wall Street oczywiście są prawdziwe pieniądze i prawdziwa moc. Te protesty można więc porównać do okupacji Komitetów w PRL. To próba pokazania, że ten symbol systemu, ta bastylia tego systemu, funkcjonuje, ale nie jest tak potężna, żebyśmy nie mogli jej zablokować naszymi ciałami - podsumowuje dziennikarz.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (44)
Żakowski o protestach na Wall Street: Opinia publiczna traci cierpliwość. Jak w PRL
Zaloguj się
  • biorytmix

    Oceniono 4 razy 4

    +++

    TRZEBA WYSŁAĆ MAILA DO PROTESTUJĄCYCH O ROLI WAŁĘSY W PRYWATYZACJI POLSKI
    i słynnych "100 milionach dla każdego".

    zna ktoś adres kontaktowy ?

  • tornson

    Oceniono 3 razy 3

    Żakowski ma rację, przykre jest jednak że nawet on, jedyny chyba godny szacunku dziennikarz z mainstreamu, nie potrafi się ustrzec głupawych "wycieczek" w kierunku PRLu...

  • e-grabarz

    Oceniono 3 razy 3

    "Mam wrażenie, że coraz więcej ludzi pyta: dlaczego cały czas dbamy o interesy tych, którzy są źródłem kryzysu, zamiast dbać o interesy tych, którzy są ofiarami kryzysu?"
    -------------------------------------------------
    Dlatego Zakowski popiera rzad Donalda Tuska w Polsce bo to opozycja jest wszystkiemy winna a nie rzad.

  • sewa1

    Oceniono 3 razy 3

    Od kolejnej 'porywającej' ideologii uchowaj nas Boże. Obecny system faktycznie wymaga korekty i odejścia od etykietek socjalista v. kapitalista. Powodem obecnego kryzysu jest chciwość a nie lenistwo. Receptą nie jest kolejna IDEOLOGIA tylko korekta obecnej redystrybucji dochodów. Np. poprzez wprowadzenie podatku od transakcji finansowych nie tylko w Europie ale i w USA.

    To wymaga rzeczowej konfrontacji z prawicowymi politykami którzy pozornie bronią kapitalistycznych wartości a w rzeczywistości promują powrót do feudalizmu.

  • calli

    Oceniono 2 razy 2

    www.youtube.com/watch?v=_9t35qmxPQU
    Ruszamy z posad bryłę świata,
    dziś niczym, jutro wszystkim my!

  • calli

    Oceniono 2 razy 2

    Bój to jest nasz ostatni,
    krwawy skończy się trud,
    gdy związek nasz bratni,
    ogarnie ludzki ród..

    czas wystawić rewolucyjny rachunek złodziejom i krwiopijcom ;>

  • hotslot

    Oceniono 2 razy 2

    Polacy, nie czują jeszcze co znaczy rynek kapitałowy, inżynieria finansowa, fundusze sekurytyzacyjne, czy hedgingowe, ale poczują... kiedy pójdą po swoje emerytury, którymi obowiązkowo obstawiali na giełdzie-grając w kasynie OFE. Ciekawe tylko dlaczego o protestach przed giełdami i to na całym świecie trwającymi od 17 września było cicho. Czyżby autocenzura?

  • miguell

    Oceniono 1 raz 1

    @labandera napisał:
    "SIEDŹ I KNUJ, ALBO STAŃ I WALCZ"

    To ja podziękuję będę siedział i knuł :)
    Jak znam życie to Ci sfrustrowani ludzie wybiorą jakiegoś "Lenina", "Leppera" albo "CheGuevarę" i zdziwią się po kilkudziesięciu latach jak ponadczasowe sa prawa Orwella

  • e-grabarz

    Oceniono 1 raz 1

    Dobrze się stało, że PiS nie wygrał wyborów. "A my chcieliśmy te wybory wygrać? Chcieliśmy przejąć g…o, które narobił Tusk i jego spółka? Chcieliśmy sprzątać to wszystko? Niech oni sprzątają, niech się borykają z kłopotami, które sprawili. Wcale nie byłoby dobrze, gdyby PiS przejął władzę obecnie. Władzę trzeba przejąć trochę później. Najpierw rządzący muszą się utopić w swoim szambie. Obecnie wygrana Jarosława Kaczyńskiego byłaby straszną karą dla niego.

    Unia Europejska ekonomicznie sie rozpada tak jak Zwiazek Radziecki z ta jej waluta euro. Poczekamy i zobaczymy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX