Jeżeli wyniki sondażu przeprowadzonego przez hiszpańską telewizję publiczną RTVE się potwierdzą, 43,5 proc. głosów da hiszpańskiej centroprawicy absolutną większość - od 181 do 185 miejsc - w 350-osobowym parlamencie. Socjalistom - według sondażu RTVE - przypadnie około 115-119 miejsc. Przedterminowe wybory parlamentarne zakończyły się klęską lewicowego premiera Jose Zapatero. Po siedmiu latach rządów socjalistów z partii PSOE i trzech latach katastrofalnego kryzysu gospodarczego wyborcy dali szansę centroprawicowej Partii Ludowej (PP). Na czele rządu prawdopodobnie stanie lider Partii Ludowej (PP), 56-letni Mariano Rajoy. Według pierwszych, cząstkowych wyników głosowania PP zdobyła 182 mandaty, a PSOE uzyskała ich 110.
Jedna piąta Hiszpanów bez pracy. Na kłopoty - prawica? Socjaliści zostali ukarani za pogrążenie gospodarki i rekordowe
bezrobocie. Bez pracy jest 5 mln Hiszpanów, czyli 21,52 proc. obywateli, w tym 45,8 proc. ludzi młodych. Według analityków wzrost pod koniec 2011 r. nie powinien przekroczyć 0,8 proc., a Hiszpanii znowu grozi recesja. - Panuje przekonanie, że socjaliści źle pokierowali gospodarką i że zmiana (władzy) poprawi sytuację - powiedział analityk z firmy konsultingowej Eurasia Group, Antonio Barroso.
Hiszpanie wybrali 350 deputowanych i 208 senatorów. Oprócz PSOE i PP w wyborach do dwuizbowych Kortezów wystartowało też ok. 20 partii regionalnych i narodowych, jednak wiele z nich nie ma szans na wejście do parlamentu ze względu na skomplikowany system wyborczy, który faworyzuje duże i regionalne ugrupowania. Do głosowania uprawnionych było 36 (z 47).
Klęska Zapatero. Bezrobocie, recesja. "Kryzys pożera każdego" Socjaliści, których kandydatem na premiera jest 60-letni Alfredo Perez Rubalcaba, doszli do władzy w 2004 r. Był to 10. rok z rzędu, w którym wzrost gospodarczy Hiszpanii przewyższał średnią europejską. Kraj rósł wtedy w tempie 3,3 proc. rocznie, m.in. za sprawą boomu na rynku mieszkaniowym. Socjaliści nie przetrwali jednak światowego kryzysu, który wybuchł jesienią 2008 r., wywołując recesję, załamanie na rynku
nieruchomości i doprowadzając do rekordowego bezrobocia. Podczas rządów PSOE bezrobocie wzrosło dwukrotnie i jest największe w strefie euro. Premier Jose Luis Zapatero w kwietniu poinformował, że nie będzie ubiegał się o trzecią kadencję, a w lipcu ogłosił przedterminowe wybory. - Ten kryzys pożera każdego, kto rządzi, nieważne czy należy do prawicy czy lewicy. Rządzenie w ciągu ostatnich czterech lat w Europie oznaczało przekazywanie złych wiadomości dzień w dzień - powiedział politolog Anton Losada z Uniwersytetu w Santiago de Compostela.
Sukces "oburzonych?" "Nieważne na kogo zagłosujemy" Zapatero próbował walczyć z kryzysem. Środki oszczędnościowe ogłoszone w maju 2010 r. obejmowały m.in. 5-procentowe obniżenie płac urzędników, zamrożenie emerytur, likwidację becikowego oraz podwyższenie wieku emerytalnego z 65 do 67 lat. Spotkały się one z niezadowoleniem społecznym, którego objawem było powstanie "ruchu oburzonych", nie utożsamiających się z żadną opcją polityczną. Podczas wielotysięcznych protestów na ulicach hiszpańskich miast "oburzeni" krytykowali banki, skorumpowanych polityków, rynki finansowe, bezrobocie oraz cięcia budżetowe na opiekę zdrowotną i edukację publiczną. Na tydzień przed wyborami Hiszpanie ponownie wyszli na ulice Madrytu, by protestować przeciwko cięciom. - Nieważne na kogo zagłosujemy, rynki zrobią to, co w Grecji i we Włoszech i oddadzą władzę temu, kogo same wybiorą - powiedziała 57-letnia uczestniczka demonstracji Concepcion Gomez.
Czy lider prawicy podoła zadaniu? Mariano Rajoy ma trudne zadanie - pisze agencja Reutera. Podczas kampanii wyborczej krytykował m.in. niemożność rządu do walki z bezrobociem. W wywiadzie opublikowanym w czwartkowym "El Pais" zapowiedział cięcia "wszędzie, z wyjątkiem emerytur". Dzięki oszczędnościom
Hiszpania będzie mogła dotrzymać obietnicy złożonej UE, polegającej na zmniejszeniu deficytu budżetowego do 4,4 proc.
PKB w 2012 r. "Priorytetem mojego rządu będzie dotrzymywanie zobowiązań Hiszpanii wobec Brukseli" - zapewnił lider PP. Jeśli zwyciężymy, nasz rząd będzie koncentrował się na "aktywności gospodarczej, zatrudnieniu, poprawie polityki zagranicznej" - dodał Rajoy. Zaznaczył, że nie odstąpi od prawa do aborcji, zliberalizowanego przez rząd Zapatero, aczkolwiek konieczne będą pewne zmiany.
Program centroprawicy: oszczędności, cięcia i redukcja wydatków Program wyborczy PP zakłada "plan oszczędnościowy, który będzie dotyczył wszystkich administracji, wyeliminuje niepotrzebne wydatki i będzie zachęcał do zwiększenia efektywności". - Trzeba zlikwidować wiele instytucji regionów autonomicznych - powiedział Rajoy w wywiadzie udzielonym madryckiemu dziennikowi. - Konieczne jest też zredukowanie robót publicznych i priorytetowe traktowanie tych, które już są prowadzone - dodał. Ogłosił też, że nowy rząd podejmie pilne decyzje, jeszcze zanim zbierze się nowy parlament. W związku z kryzysem zadłużenia w Europie lider PP być może będzie musiał dojść do porozumienia z obecnym premierem, by móc podejmować decyzje jeszcze przed zaprzysiężeniem nowego rządu. - Rozmowy z Zapatero toczą się w płynny sposób - powiedział Rajoy w
radiu SER.