"Może po prostu trzeba powiedzieć: dobra, nasze drogi w Europie się rozeszły?" [KOMENTARZE]

- Być może trzeba sobie w pewnym momencie powiedzieć, że drogi różnych krajów w Europie się rozeszły? - komentował w Radiu TOK FM szczyt UE Jacek Żakowski, prowadzący Poranek. - Jak okaże się, że na szczycie się nie dogadają, to w poniedziałek informacje z rynków będą po prostu złe - dodał Tomasz Lis, red. naczelny "Wprost".
- Parafrazując Churchilla: jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło tak wiele złego tak wielu - stwierdził w Poranku TOK FM Tomasz Lis, prowadzący "Tomasz Lis na żywo" oraz redaktor naczelny "Wprost". Tłumaczył tym samym sytuację, w jakiej znalazła się obecnie Unia Europejska, czyli w momencie, gdy jej losy ważą się na trwającym szczycie w Brukseli.

Jedną ze strony blokujących, zdaniem niektórych, niezbędne zmiany traktatowe jest Wlk. Brytania, której premier David Cameron, przyjechał na szczyt z zamiarem twardej obrony "brytyjskich interesów". To - na co zwracają uwagę komentatorzy - podyktowane jest m.in. sytuacją polityczną w samej Wielkiej Brytanii. - Wygląda na to, że kilkudziesięciu eurosceptyków partii konserwatywnej podważa dobrą, sensowną przyszłość milionów ludzi - komentował Lis.

- Polityka szukania pokoju zamieniła się w politykę wycofywania zgody na wspólnotę - dodawał prof. Wiesław Władyka w Poranku TOK FM. Jego zdaniem zachowanie premiera Camerona wydaje się "szalenie fatalne". - Może trzeba wykupić dla Wlk. Brytanii bilet odjazdu z tej Europy? - zastanawiał się komentator.

- Integracja europejska jest od zawsze wielkim problemem. Być może trzeba sobie w pewnym momencie powiedzieć to, co stało się rzeczywistością: że drogi różnych krajów w Europie się rozeszły. Może klub 23 będzie klubem bardziej jednorodnym, spójnym w sferze aspiracji, być może on będzie lepiej funkcjonował? - spekulował też Żakowski.

Odpowiedzią na dyktat rynków ma być... polityka?

Tomasz Wołek z kolei zwracał uwagę, że ciekawą receptę przed kilkoma dniami przedstawił historyk, prof. Karol Modzelewski. - Może jedyną odpowiedzią na dyktat, być może szantaż, instytucji finansowych, jest odpowiedź polityczna? - zastanawiał się publicysta. - Oczywiście aspekt finansowy dominuje w tych debatach, ale rozwiązanie tej sytuacji, jeżeli przyjdzie, to z zupełnie innej strony - ze strony mądrej i solidarnej polityki mężów stanu - dodawał.

- Tym bardziej, że obecna klasa polityczna nie jest tak beznadziejna, jak jeszcze kilka lat temu - zauważył Żakowski.

Tomasz Lis jednak zaapelował, żeby pamiętać o aspekcie finansowym tego szczytu: - Problem polega na tym, że to nie jest sytuacja, gdzie spotkało się 27 osób i decydują o przyszłości Europy, a jak się nie uda, to spotkają się za tydzień. Jeżeli okaże się za kilkanaście godzin, że ze szczytu nic nie wynika, to w poniedziałek rano dostaniemy złe informacje z rynków. A Donald Tusk już powiedział brutalnie szczerze: to co się nie stało do tej pory, to za mało, żeby uspokoić rynki finansowe.

Żakowski do Lisa: "Pojechałeś Cameronem..."

Zdaniem Żakowskiego postawa Polski musi być konsekwentna. - Decyzję w sprawie kryzysu euro Polska podjęła słuszną. Ale jeśli już tak robimy, to aby być wiarygodnymi w tym europejskim entuzjazmie, musimy być konsekwentni - podkreślił publicysta. I przytoczył przykład, że minister środowiska Marcin Korolec odmówił prezentowania stanowiska europejskiego na ostatniej konferencji i reprezentował stanowisko polskie.

Nie zgadzał się z nim w pełni jednak Tomasz Lis. - W rzeczach największych trzeba być konsekwentnym, ale w rzeczach mniejszych każdy ma prawo do prezentowania swoich partykularnych interesów - stwierdził.

- Pojechałeś Cameronem, on mówi to samo: niech się strefa euro integruje, ale..

- ...ale konsekwencją tego, co mówi Cameron może być wywrócenie na jakiś czas projektu politycznego "Europa", a konsekwencją tego, co mówi Korolec nie będzie wywrócenie czegokolwiek - odpowiedział Lis.

- To się dopiero okaże. Nić zaufania w Europie jest cienka i ja bym dzisiaj nie ryzykował. W polityce najgorsze jest zaprzeczanie rzeczywistości. A rzeczywistość jest taka, że Wlk. Brytania bardzo odstaje od kontynentalnej Europy. Przyszedł moment, kiedy nie można przejść nad tym do porządku dziennego.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (82)
"Może po prostu trzeba powiedzieć: dobra, nasze drogi w Europie się rozeszły?" [KOMENTARZE]
Zaloguj się
  • rokko

    Oceniono 8 razy 6

    A może czas przestać się poddawać szantażowi "rynków" czyli po prostu banków i współpracujacych z nimi agencji ratingowych, które do spółki usiłuja wymusić większe odsetki za wciąż bardzo bezpieczne obligacje krajów Unii? I gdzie niby pójdą ze swoimi pieniędzmi z Europy? Do krajów BRIC? A może do Afryki? Tam będzie pewniej?
    Skandaliczne jest naciskanie na zmiany Traktatów żeby ugłaskać bankierów - z pominięciem wszelkich osadzonych w demokracji procesów, które takiej zmianie powinny towarzyszyć. Chyba potrzebujemy "europejskiej wiosny", żeby politycy (i niektórzy komentatorzy, jak widać) otrzeźwieli i przypomnieli sobie kto w demokacji jest suwerenem.

  • swinton

    Oceniono 5 razy 5

    Znowy zawinił kowal a wieszają Cygana.
    To obłąkani politycy stworzyli Euro na wariackich papierach.
    To Grecki rząd manipulował statystyką by dostać się do strefy Euro.
    To ECB nie dopilnował co Grecja i inni wyrabiali.
    To rządy strefy Euro pozwoliły przekraczać wyznaczony poziom zadłużenia (bo Francja i Niemcy też przekroczyły zalecany poziom).
    By ratować Euro Francja z Niemcami ustawiają takie warunki że Wlk.Brytania dostanie strasznie po dupie mimo że do strefy Euro nie należy.
    A ludzie mają teraz pretensje że Cameron się nie zgadza.

    A łatwiej i taniej byłoby usunąć Grecję ze strefy Euro. I kryzys by się skończył szybciej.
    No ale tego bękarta Francji i Niemiec trzeba ratować wszelkim kosztem a kilkaset milionów niech płaci za idiotyczne ambicje kilku polityków..

  • mercurossaurus

    Oceniono 5 razy 5

    UE boryka się z problemami, które ma na własne życzenie. Nieodpowiedzialność decydentów unijnych, niekonsekwencja, przymykanie "oka" doprowadziły do tej sytuacji.

    Polska się bacznie przygląda, czy aby warto, a fakt jest taki, że niewiele ma do stracenia. Wielka Brytania ma coś więcej do stracenia, jeśli UE nie zmieni swojego nieodpowiedzialnego zachowania, zatem nie dziwi brak entuzjazmu ze strony Camerona.

    Ponadto Brytyjczycy byli zawsze trochę wyalienowani na tych wyspach i zawsze sobie jakoś radzili. Teraz również, popatrzą, policzą, a UE zawsze ich weźmie z pocałowaniem rączki.

  • mark6

    Oceniono 7 razy 5

    Prof. Modzelewski nic nowego nie powiedział Nota bene było to wyjątkowo blady występ Profesora.
    Dzięki GLOBALIZMOWI zapoczątkowanemu przez neoliberalizm demokratycznie wybrane władze straciły
    swoją suwerenność. Światem po prostu rządzi wielki kapitał i międzynarodowe koncerny. Jest to cena
    jaką płaci świat za nipohamowaną chciwość niewielkiej grupy rozdającej karty.
    Dlatego politycy mogą podskakiwać ile chcą a i tak nic nie będą mieli do powiedzenia.

  • birdy22

    Oceniono 6 razy 4

    sądzę, że obecnie ulubionym krajem Prezesa zostanie Wlk. Brytania. Węgry pewnie odeszły w niepamięć.

  • zino799

    Oceniono 8 razy 4

    Wyleniały Lew Imperialny próbuje jeszcze ryczeć, ale wyszło z tego już nawet nie miauknięcie domowego kiciusia. Angolom kopa w doopę i krzyżyk na drogę. Europa da sobie radę bez nich. Londyn był zawsze koniem trojańskim Waszyngtonu i jego piątą kolumną. Natomiast czy i jak UK poradzi sobie bez Europy oto jest pytanie.

  • pollion1

    Oceniono 4 razy 4

    Obrona interesów ale czyich? Społeczeństw? na pewno nie bankierów i kupli od pompowania balona finansowego ,za którym stoi widmo krachu .
    Czasem wstrząs jest dobry i uczy na jakiś czas rozumu biedni nic nie stracą a bogaci wiele...

  • lodzermensz1

    Oceniono 5 razy 3

    Panie Żakowski - pan albo jesteś idealista, albo głupek wioskowy.
    Jest oczywiste, że w interesie Polski jest rozwój Unii i stabilność strefy euro. Dlatego Tusk i Sikorski robią to, co robią.
    W interesie Polski nie jest jednak prezentowanie wspólnego z unijnymi biurokratami stanowiska w sprawie ochrony środowiska. Jesteśmy krajem na dorobku, z monokulturą energetyczną. Nam się to nie opłaca.
    Mamy swoje interesy i musimy o nie dbać. O ile pokrywają się z wirtualnymi unijnymi - dbajmy o unijne. O ile unijne są nam przeszkodą - walczmy z nimi.

  • peter-123

    Oceniono 5 razy 3

    Wielka Brytania nigdy nie wykazywala wiekszego zaangazowania i sympatii dla UE, i byla w niej bo byla. Ich hemegomnia dawno sie skonczyla , ale im sie wydaje ze nadal obok Ameryki sa rozgrywajacymi. Siedza na wyspie i jezdza po lewej stronie , przeciwnie jak na kontynecie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX