Fot. Petros Giannakouris APSobota przed parlamentem
W centrum Aten zebrało się około trzech i pół tysiąca ludzi, protestujących przeciwko nowym oszczędnościom, planowanym przez rząd. W Grecji od wczoraj trwa 48-godzinny strajk powszechny, któremu towarzyszą demonstracje.
Manifestanci zgromadzili się na placu Syntagma - głównym ośrodku antyrządowych protestów. Na transparentach można przeczytać "Rujnujecie nasze życie". Na plac ciągle napływają nowi ludzie. W centrum Aten zebrano przeszło dwa tysiące policjantów. W mieście nie kursuje metro ani trolejbusy. W Salonikach manifestuje około czterech tysięcy ludzi.
Wczoraj w Atenach demonstrowało około 7 tysięcy osób. Doszło do starć z policją. Kolejne manifestacje zapowiedziano na jutro, gdy parlament ma głosować nad projektem ustawy, zobowiązującej Grecję do wprowadzenia reform wymaganych przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Projekt przewiduje między innymi obniżenie płacy minimalnej o prawie 20 procent, zamrożenie pensji w sektorze publicznym i redukcję zatrudnienia - o 150 tysięcy osób do 2015 roku.
Grecy padli ofiarą własnego populizmu. Teraz powinni wybrać polityków którzy obiecają im wzrost płac o 20%. Jak nie spełnię obietnic to wybrać rząd który im podniesie 30% a jak nie to strajki.