- Jesteśmy bardzo zaniepokojeni relacjami na temat trudnej sytuacji humanitarnej w Syrii. Aktywnie popieramy wysiłki Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża na rzecz codziennego rozejmu - powiedział rzecznik rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Aleksandr Łukaszewicz.
Rosja prosi o pomoc ONZ Dodał, że rozmowy w tej sprawie toczą się z syryjskimi władzami, opozycją i innymi regionalnymi siłami. Łukaszewicz poinformował, że
Moskwa zwróciła się do ONZ, by sekretarz generalny Ban Ki Mun wysłał do Syrii reprezentanta, którego zadaniem byłoby pośredniczenie w negocjacjach ze wszystkimi stronami konfliktu w celu zapewnienia przejazdu konwojów humanitarnych.
Dzień wcześniej MKCK apelował do syryjskiego reżimu i jego przeciwników o codzienną co najmniej dwugodzinną przerwę w walkach, aby organizacje humanitarne mogły pomóc cywilom.
Potrzebna interwencja militarna - Jesteśmy naprawdę blisko uznania interwencji militarnej za jedyne rozwiązanie - powiedziała na konferencji prasowej w Paryżu przedstawicielka NRS Basma Kodmani. Jej zdaniem alternatywą byłaby długotrwała wojna domowa.
Kodmani powiedziała też, że NRS proponuje, by Rosja, która zawetowała w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rezolucję przeciwko reżimowi syryjskiemu, pomogła przekonać Damaszek do zagwarantowania bezpiecznego korytarza konwojom z pomocą humanitarną dla ludności cywilnej w Syrii.
Zwróciła uwagę, że NRS zaproponowała ustanowienie takich korytarzy z Libanu do obleganego przez siły reżimowe miasta Hims na zachodzie Syrii, z Turcji do Idlib na północnym zachodzie i z Jordanii do Dary na południowym zachodzie.
Na spotkaniu grupy "Przyjaciół Syrii", zapowiedzianym na piątek w Tunisie, NRS zamierza też wezwać
Egipt do ograniczenia dostępu do Kanału Sueskiego wszystkim statkom transportującym broń dla reżimu syryjskiego.
W środę Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że od wybuchu antyreżimowej rewolty w marcu 2011 roku zginęło w Syrii ponad 7,6 tys. ludzi. Wśród nich jest około 5540 cywilów, prawie 1,7 tys. żołnierzy i członków służb bezpieczeństwa i blisko 400 dezerterów - sprecyzował szef Obserwatorium Rami Abdel Rahman.