Egzorcyzmy zabijają w Londynie. "To czubek góry lodowej"

Pochodząca z Czarnej Afryki para zamęczyła na śmierć 15-latka, chcąc wypędzić z niego złe duchy. To kolejny przypadek stosowania przez imigrantów w Wielkiej Brytanii zwyczajów i obrzędów z rodzimych krajów - pisze "Gazeta Wyborcza".
15-letni Kirsty Bamu przyjechał z Paryża do mieszkającej w Londynie starszej siostry na święta Bożego Narodzenia. Magalie Bamu i jej partner Eric Bikubi szybko stwierdzili, że chłopak jest czarownikiem i wraz z czwórką rodzeństwa praktykuje kindoki. Tak w ich ojczyźnie, Demokratycznej Republice Konga, nazywa się czarną magię. Para przystąpiła do rytuału oczyszczenia...

Trzy dni tortur

Kirsty przez trzy dni był głodzony i torturowany. Siostra i jej partner dźgali chłopaka nożem i dłutem, bili kijem, metalowym prętem, młotkiem i kaflami podłogowymi. Podobne męki były udziałem jego sióstr i braci. Rodzeństwo wymknęło się oprawcom, ale sam Kirsty nie miał tyle szczęścia. Podtapiany w wannie utonął w Boże Narodzenie 2005 r. Magalie Bamu miała wtedy 21 lat, jej partner - 22. Ich proces zakończył się w poniedziałek. Dostali dożywocie.

Wiara w czary

Przypadek Kirsty'ego to czubek góry lodowej. Według "Daily Telegraph": "coraz większa liczba dzieci jest maltretowana i mordowana z powodu panoszącej się w niektórych społecznościach afrykańskich wiary w czary". W ciągu ostatniej dekady Scotland Yard odnotował 83 przypadki maltretowania dzieci z powodów religijnych. Eksperci podejrzewają, że takich przestępstw jest znacznie więcej. Są ukrywane, bo zamknięte imigranckie społeczności rządzą się wewnętrznymi prawami i pomijają oficjalny wymiar sprawiedliwości.

Więcej o konsekwencjach kolonialnej przeszłości Wielkiej Brytanii pisze "Gazeta Wyborcza"

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM