Turecka armia żąda od gejów zdjęć w sytuacjach intymnych. "Musimy mieć pewność"

Parada homoseksualistów w Istambule

Parada homoseksualistów w Istambule (Zdjęcie z YouTube)

W tureckim wojsku homoseksualizm nie jest mile widziany. Jednak żeby homoseksualiści zostali zwolnieni ze służby, muszą pokazywać swoim przełożonym zdjęcia, na których można ich zobaczyć w intymnych sytuacjach, jednoznacznie wskazujących na orientację homoseksualną. Zdarza się, że wojskowi żądają fotografii w sukienkach i z damskimi akcesoriami.
W Turcji nie ma prawa, które godziłoby w osoby homoseksualne. Na istambułskich ulicach oraz w kawiarniach i klubach geje i lesbijki nie muszą ukrywać swojej orientacji w obawie przed linczem i agresją. W marcu odbyła się nawet w Istambule parada homoseksualna, która była unikalnym zjawiskiem w świecie islamskim.

Mimo ogólnej atmosfery i sytuacji prawnej osoby homoseksualne nadal nie są w wojsku mile widziane. Padają ofiarą dyskryminacji, wymaga się od nich upokarzających fotografii, które zdaniem komisji wojskowych będą świadczyć o ich homoseksualizmie.

Jesteś gejem? Pokaż zdjęcia.

- Zapytali mnie, kiedy miałem pierwszy stosunek analny, kiedy uprawiałem seks oralny oraz jakim rodzajem zabawek bawiłem się jako dziecko - mówi dla BBC 20-letni Ahmet, który opisuje przebieg komisji wojskowej. O swojej orientacji poinformował oficerów, zaraz po tym, gdy został uznany przez lekarza za zdolnego do służby.

- Pytali mnie, czy lubię piłkę nożną, czy mam na sobie kobiece ubranie i czy lubię używać kobiecych perfum - mówi Ahmet.

Dodaje, że ma kilkudniowy zarost i jest raczej umięśniony, co dla komisji było wystarczającym powodem, żeby mu nie uwierzyć. - Powiedzieli mi, że nie wyglądam jak normalny gej - mówi.

Komisja zdecydowała, że musi pokazać fotografię, na której ubrany będzie jak kobieta. Ahmet odmówił. - Zdecydowałem się pokazać im zdjęcie, na którym całuję się z mężczyzną - mówi. Ma nadzieję, że to wystarczy do uzyskania tzw. różowego certyfikatu, który zwalnia z obowiązku służenia w tureckiej armii.

"Musisz być stroną pasywną, a twarz ma być widoczna"

Gokhan, który został wcielony do armii w latach 90., bardzo szybko zrozumiał, że to nie jest miejsce dla niego. - Bałem się wszelkiego rodzaju broni - wspomina. Obawiał się, że jako gej lada moment zacznie być zastraszany i upokarzany. Po tygodniu służby zebrał się na odwagę i zdecydował powiedzieć o swojej orientacji dowódcy.

- Zapytali, czy mam jakieś zdjęcia - mówi. Był na to przygotowany. Już od dłuższego czasu słyszał o tym, jak mają wyglądać fotografie, które mają szansę być uznane przez wojskowych z komisji za wiarygodne. - Twarz musi być widoczna - mówi Gokhan. - A gej, który chce uniknąć wojska, musi być na zdjęciu partnerem pasywnym - dodaje.

Gokhanowi się udało. Zdjęcia, które pokazał, zostały uznane za wiarygodne i dostał certyfikat. Mówi, że całe doświadczenie było dla niego straszne. - I jestem tym dalej przerażony. Ktoś przecież posiada te zdjęcia. Może je pokazać moim rodzicom lub rodzinie, mogą zacząć krążyć po mojej rodzinnej miejscowości - żali się.

Armia musi mieć pewność

Wojsko zaprzecza, że jest w posiadaniu takich zdjęć, ale osoby homoseksualne twierdzą, że różnego rodzaju upokarzające fotografie są dalej przez niektórych dowódców wymagane. Przedstawiciele tureckiej armii nie zdecydowali się na wywiad z BBC, ale emerytowany generał Armagan Kuloglu zgodził się na komentarz.

Kuloglu mówi, że żołnierze, którzy są zadeklarowanymi homoseksualistami, są jedynie źródłem problemów. Trzeba przez nich tworzyć oddzielne prysznice, obszary szkoleniowe oraz koszary. Dodaje, że jeśli gej utrzymuje orientację w tajemnicy, może służyć. - Ale kiedy ktoś wychodzi i mówi, że jest gejem, armia musi mieć pewność, że jest nim naprawdę, a nie kłamie tylko dlatego, że chce uniknąć obowiązku, jakim jest służba w armii - mówi emerytowany generał.

Homoseksualizm jako choroba

Na certyfikacie Gokhana widnieje diagnoza: "psychoseksualne zaburzenie". Obok niej znajduje się w nawiasie "homoseksualizm". Szpitale wojskowe w Turcji nadal określają odmienną orientację jako chorobę, powołując się na dokument Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego z 1968 roku. Jeden z lekarzy pracujących w wojskowym szpitalu mówi, że są oni pod presją wojskowych i muszą wydawać zaświadczenia, w których homoseksualizm jest jednostką chorobową.

Gokhan czeka na przedłużenie "różowego certyfikatu" na kolejny rok. Uważa, że musi się stawić po raz kolejny, ponieważ nie dał się sfotografować w damskich ubraniach. Mówi, że nie ma pojęcia, czego się spodziewać i czego tym razem zażądają wojskowi.

Zobacz także
  • 26-letnia Nevin Yildirim była przez wiele miesięcy gwałcona przez kuzyna swojego męża. W końcu zdecydowała się go zabić "Musiałam oczyścić swój honor" - Turczynka obcięła głowę swojemu gwałcicielowi

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy