Posiniaczona Tymoszenko ogłosiła głodówkę

Julia Tymoszenko ogłosiła głodówkę. To protest przeciwko pobiciu jej w więzieniu i zawiezieniu siłą do szpitala. Media publikują odręczny list byłej premier z drastycznym opisem incydentu. Władze aresztu zaprzeczają, że doszło do pobicia. A prokuratura przyznaje, że ?zastosowano fizyczny wpływ?.
W liście opublikowanym między innymi na stronach "Ukraińskiej Prawdy" Julia Tymoszenko relacjonowała, że nie zgadzała się jechać do szpitala po opinii niemieckich lekarzy. Twierdzi, że problemem nie była jakość leczenia w charkowskiej klinice, ale "ciągła przemoc i zastraszanie", o które oskarża obecnego prezydenta Ukrainy.

Rozwiązanie siłowe

Tymoszenko pisze, że w piątkowy wieczór poinformowała władze więzienia, prokuratora i wiceministra zdrowia, że do czasu spotkania ze swoim prawnikiem nie zgadza się na przewiezienie do szpitala. Później uzgodniono, że ma pojechać do kliniki po poniedziałkowej rozmowie z adwokatem. Jednak - jak utrzymuje była premier - władze zdecydowały się na rozwiązanie siłowe.

"Weszło do mojej celi trzech barczystych mężczyzn"

"Około godziny 21.00 z celi więziennej, gdzie jestem przetrzymywana, zabrano moją sąsiadkę. Po chwili weszło trzech barczystych mężczyzn. Podeszli do mojego łóżka, narzucili na mnie prześcieradło i zaczęli ściągać mnie z łóżka, używając brutalnej fizycznej siły. W bólu i rozpaczy zaczęłam się bronić, a wtedy dostałam silny cios pięścią w żołądek. Wykręcono mi ręce i nogi, podniesiono mnie i wyciągnięto na zewnątrz. Myślałam, że to ostatnie chwile mojego życia. Od strasznego bólu kręgosłupa i ze strachu zaczęłam krzyczeć i wołać o pomoc. Ale pomoc nie nadeszła. W pewnym momencie z powodu bólu straciłam przytomność. Przyszłam do siebie już w szpitalu.

Byłam w skrajnym stresie i odmówiłam rozmowy z kimkolwiek do czasu spotkania z moimi obrońcami. Następnego dnia odmówiłam przyjmowania posiłków. A spotkania z obrońcą i tak się nie doczekałam" - napisała w odręcznym liście była ukraińska premier.

"Ma na brzuchu krwiak, na ramionach sińce"

Informacja o rozpoczętej w piątek głodówce dotarła do mediów dopiero dziś. Poinformował o niej adwokat Tymoszenko Serhij Własenko, któremu dopiero dziś umożliwiono widzenie z byłą premier w charkowskim więzieniu. Jak powiedział, ma ona siniaki na rękach i brzuchu. Według niego to efekt zastosowania siły w piątek, kiedy to skazaną przewieziono do miejscowego szpitala. Inny zwolennik Tymoszenko też mówi, że konwojent uderzył ją w żołądek. - Ma na brzuchu krwiak, na ramionach sińce, bo wykręcali jej ręce - mówił "Ukraińskiej Prawdzie" Sierhij Paszyński.

"Zastosowano fizyczny wpływ"

Prokurator Hennadij Turin przyznaje, że była premier w piątek nie chciała iść do szpitala, wobec czego - jak powiedział - "zastosowano fizyczny wpływ": złapano ją za ręce, odniesiono do karetki i przewieziono do charkowskiej kliniki. Według niego funkcjonariusze nie bili skazanej.

Z kolei służba więzienna Ukrainy zaprzeczyła, jakoby użyto siły przy przewożeniu Tymoszenko do szpitala. - To nie miało miejsca. Transportowali ją pracownicy pogotowia ratunkowego, a nasi funkcjonariusze tylko asystowali. Przenoszono ją na rękach tylko tam, gdzie nie mogła iść, po schodach - powiedział dziennikarzom zastępca szefa kolonii karnej w Charkowie Ihor Kołpaszczykow. Przedstawiciel władz więziennych nie potwierdził ani nie zaprzeczył informacjom, że Tymoszenko rozpoczęła strajk głodowy.

Kto kłamał w sprawie Tymoszenko?

Słowa prokuratora oznaczają, że wiceminister zdrowia Larisa Mojsejenko oraz naczelnik służby więziennej w obwodzie charkowskim Jewhen Barasz mówili w sobotę nieprawdę. Zapewniali oni wtedy, że Julia Tymoszenko sama zgodziła się na leczenie w miejscowym szpitalu, a w czasie transportu do kliniki nie doszło do żadnych incydentów.

"Nie pozwólcie zabić mojej żony"

- Nie pozwólcie zabić mojej żony - z takim apelem zwrócił się wczoraj do prezydenta USA Baracka Obamy, prezydenta elekta Rosji Władimira Putina i kanclerz Niemiec Angeli Merkel Ołeksandr Tymoszenko. W opublikowanym w mediach liście oskarżał ekipę prezydenta Wiktora Janukowycza o dążenie do zgładzenia opozycjonistki i zażądał wprowadzenia sankcji wobec niego i pracujących z nim urzędników. - To, co dzieje się wokół Julii Tymoszenko, jest próbą jej zgładzenia, zabójstwa, które władze planują od samego początku jej prześladowania - napisał mąż byłej premier.

Brak zaufania wyklucza powodzenie terapii

Julia Tymoszenko ma poważne kłopoty z kręgosłupem. Nie może samodzielnie się podnieść ani poruszać. Władze zaproponowały, aby leczyła się w charkowskim szpitalu, jednak ani opozycjonistka, ani jej współpracownicy nie mają zaufania do tamtejszych lekarzy. Według niemieckich specjalistów opiekujących się byłą premier brak zaufania wyklucza powodzenie terapii.

Czy na tych zdjęciach jest Tymoszenko?

Z kolei ukraińskie media przychylne władzy (właścicielką jest doradczyni Janukowycza Anna German) publikują w sieci film z celi Tymoszenko, który sugeruje, że była premier nie jest tak poważnie chora, jak utrzymują jej zwolennicy. Rzekomy film z celi pochodzi z grudnia 2011 roku. Widać na nim ubraną na ciemno blondynkę, która nie ma widocznych problemów z normalnym poruszaniem się. Partia Tymoszenko już ogłosiła: to fałszywka.



Więzienie za politykę

51-letnia Tymoszenko usłyszała wyrok siedmiu lat więzienia w październiku 2011 roku. Ukarano ją za nadużycia przy zawieraniu umów gazowych z Rosją w 2009 roku. Była premier jest przekonana, że działania wokół niej inspiruje prezydent Wiktor Janukowycz, z którym przegrała wyścig o prezydenturę na początku 2010 roku.

W ubiegły czwartek w Charkowie rozpoczął się kolejny proces byłej premier, w którym występuje ona jako oskarżona o machinacje finansowe z lat 90., gdy kierowała firmą handlującą gazem. Jeśli jej wina zostanie udowodniona, Tymoszenko może zostać skazana nawet na 12 lat.

Jesienią na Ukrainie odbędą się wybory parlamentarne. Tymoszenko, jako osoba karana, nie może wysuwać w nich swojej kandydatury.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (3)
Posiniaczona Tymoszenko ogłosiła głodówkę
Zaloguj się
  • passtorian

    Oceniono 2 razy 0

    Wyglada na to , ze Tymoszenko nie rozumie jak wiezien ma sie zachowywac czyli spelniac potulnie dyrektywy wiezienne. Jak kazano wstac i ubrac sie to nie ma marudzenia, a juz jak oponuje to nie ma sie co dziwic ze uzyto sily. Primaddonny musza zrozumiec, ze wiezienie to nie scena w operze.
    Przeciez trudno sobie wyobrazic , zeby wiezniowie dyktowali sluzbie wieziennej na co sie zgadzaja a na co nie.

  • bandzior75

    Oceniono 2 razy 0

    jarkowi wystarczy h doustne,to szmata wiec cisza.najlepiej gdyby EUROPA osrala mistrzostwa europy w pilce noznej w tym sraju.kocham pilke nozna lecz scierwo tam rządzące ma w dupie wszystkich a dupe widocznie ma wyrobiona i wytrzymałą.gdyby go na pal posadzic-pewnie byloby mu jeszcze przyjemne do tego

  • dedx

    Oceniono 8 razy -6

    Donald Tusk czyta rozmarzony. Chętnie potraktowałby tak Jarka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX