Wybuchy na Ukrainie - kolejny cios w ukraińskie Euro

Po apelach prezydenta Niemiec, żeby kibice zbojkotowali ukraińską część mistrzostw Europy, doniesieniach o horrendalnie drogich przelotach i hotelach, zamachy bombowe w Dniepropietrowsku to kolejny cios w Euro 2012.
Według pierwszego planu również Dniepropietrowsk miał być - obok Kijowa, Lwowa i Doniecka - organizatorem mistrzostw. To tam we wrześniu powstał pierwszy nowoczesny stadion na Ukrainie. Wybudował go Ihar Kołomojski, oligarcha mieszkający w Szwajcarii, ale pochodzący z Dniepropietrowska. To on jest właścicielem i sponsorem miejscowego klubu Dnipro (jego trenerem jest słynny Hiszpan Juande Ramos, wcześniej prowadzący Real Madryt i Sewillę, z którą zdobył Puchar UEFA). Tacy oligarchowie nazywani są na Ukrainie właścicielami miast.

Kołomojski był blisko związany z prezydentem Leonidem Kuczmą, a później poparł Wiktora Juszczenkę. Już wtedy mówiło się, że Dniepropietrowsk dostał nominację z powodów politycznych, bo nie będzie w stanie wypełnić surowych wymogów UEFA. W mieście bowiem był tylko stadion, ale nie było hoteli, przyzwoitego dworca kolejowego, nie mówiąc już o lotnisku.

Kiedy w 2008 roku po kongresie UEFA w Bordeaux zapadła decyzja o odebraniu Dniepropietrowskowi organizacji mistrzostw (na rzecz Charkowa), na Ukrainie nikt nie był zaskoczony. Poza tym właśnie w tym mieście był największy opór ludzi przeciwko organizacji mistrzostw.

Hipotezy ataków bombowych

Na Ukrainie pojawiły się już pierwsze hipotezy o motywach zamachu. Pisze o tym Komsomolskaja Prawda. Najczęściej powtarzana jest "wersja piłkarska". W Dniepropietrowsku meczów nie będzie, ale żeby zabrać mistrzostwa Ukrainie, można wywołać zamachy w każdym mieście. Kolejne hipotezy przedstawił politolog Wadim Karasiew: 1. Polityczna. Władzom potrzebny jest pretekst do wprowadzenia stanu wyjątkowego, a w konsekwencji do przesunięcia terminów wyborów. Dlaczego? Bo nie układa im się przedwyborczy pasjans 2.Wersja biznesowa: Ktoś chce zniszczyć grupę Privat (nieformalny układ biznesowym zajmujący się m.in. bankowością, przemysłem ciężkim i spożywczym). Należał do niej zastrzelony niedawno bankier Aksielrod, a obecnie trwa "polowanie" na jego wspólnika Korbana. 3.Terroryści -samotnicy. Niedawne zamachy na Białorusi pokazały, że takie wydarzenia bez wyraźnych motywów także są możliwe.

Zamachy nie pomogą Ukrainie

Krótko po dzisiejszych wybuchach Ołeksandr Birsan, szef rządowego sztabu do spraw zapewnienia bezpieczeństwa w czasie Euro, ogłosił, że bezpieczeństwo uczestników mistrzostw będzie zagwarantowane. - Robimy wszystko, by tak się stało - stwierdził. I podkreślił, że w piątek w Kijowie miały miejsca ćwiczenia służb antyterrorystycznych.

Z pewnością jednak zamachy nie pomogą Ukrainie w ściągnięciu kibiców z Zachodu. Dotychczas ludzi odstraszają horrendalne ceny hoteli, które mimo apeli rządu i UEFA zdrożały nawet dziesięciokrotnie. 500 euro to obecnie normalna cena w hotelach o wcale nie najwyższym standardzie. Do tego trzeba dodać bilety lotnicze, które kosztują średnio około 700 euro. Ukraińskie media sportowe alarmują, że w niemieckich biurach podróży coraz więcej ludzi oddaje bilety na ukraińskie mecze Euro.

Ukraińcy liczą, że kibice zostawią w ich kraju w czasie mistrzostw ponad 1,5 mld dolarów. Pojawia się jednak coraz więcej opinii, że mogą się zawieść, bo ich kraj nie ma dobrej opinii na Zachodzie. Nie poprawił jej apel Joachima Gaucka o odwołaniu wizyty na Ukrainie na znak protestu przeciwko traktowaniu przez władze byłej premier Julii Tymoszenko. Prezydent Niemiec zaapelował też do kibiców, by nie jechali na mistrzostwa.



Więcej o:

APLIKACJA TOK FM