86-latek nie dał się koncernom hotelarskim - stworzył raj na ziemi na Seszelach [WIDEO]

Ponad 40 lat temu Brendon Grimshaw kupił malutką wysepkę na Seszelach za 20 tys. dolarów. Przez kolejne lata własnoręcznie zamienił ją w mikrorezerwat przyrody i schronisko dla gigantycznych żółwi lądowych. Wielokrotnie odrzucał propozycje od grup hotelarskich, które ofiarowały mu miliony dolarów za wyspę - ważniejsza jest dla niego ochrona zwierząt.
Czterdzieści lat temu Brendon Grimshaw z Yorkshire pracował jako redaktor w Londynie i wiódł dostatnie życie. W wieku 49 lat stwierdził, że chce spróbować czegoś nowego, i kupił malutką wyspę Moyenne na Seszelach. W 1964 roku zapłacił za nią 20 tysięcy dolarów. Potem sprzedał dom, samochód, zrezygnował z pracy i kilka lat później przeprowadził się na wysepkę.

- Gdy się tu sprowadziłem, były tylko cztery drzewa - mówił reporterowi BBC, który odwiedził go na wyspie. Przez kolejne lata po przeprowadzce Brendon razem ze swoim przyjacielem Rene Lafortune zasadził na wyspie 16 tysięcy drzew, palm i krzaków i zbudował prawie 5 kilometrów ścieżek. Sprowadził też na wyspę i rozmnożył gigantyczne żółwie lądowe i ponad 2 tys. dzikich ptaków. - Zawsze kochałem przyrodę - mówi.

Olbrzymie żółwie mieszkały na Seszelach od stuleci, ale na większości wysp zostały wybite. To jedne z najbardziej długowiecznych stworzeń - żyją nawet do 180 lat. Na wyspie znajduje się nawet tabliczka z napisem "Proszę, uszanuj żółwie, są prawdopodobnie starsze od ciebie". - Ale żaden z nich nie jest starszy ode mnie, więc muszą się grzecznie zachowywać, gdy są w pobliżu - żartuje 86-latek. Dziś na wyspie mieszka 120 tych gadów.



Wielkie koncerny ostrzą sobie zęby na wysepkę

Moyenne jest dziś warta ponad 50 milionów dolarów. Brendonowi wielokrotnie oferowano fortunę za sprzedaż wysepki, ale za każdym razem odmawiał. - Jedynym powodem, dla którego ktokolwiek byłby zainteresowany kupnem, byłoby postawienie tutaj gigantycznego hotelu - mówi.

Brednon nie ma dzieci i obawiał się, że po jego śmierci któraś grupa hotelarska przejmie wysepkę. Pobliskie wyspy zostały już zmienione w kurorty turystyczne. Jego ostatnim marzeniem było przekształcenie wysepki i żółwiego azylu w publiczny park, który mógłby odwiedzić każdy, "a nie tylko milionerzy na wakacjach". Na wyspie żyje 2/3 endemicznych dla Seszeli gatunków roślin i zwierząt.

Trzy lata temu o Brendonie nakręcono film dokumentalny. - Dla mnie Moyenne była piękną i smutną metaforą naszych czasów. Jest świadectwem wielkości człowieka i zagrożeń, z jakimi się zmagamy w tej żarłocznej globalnej gospodarce - mówi Jose Ricardo Johnson Cami, producent filmu.

Ekipa filmowa odwiedziła też seszelskich polityków i dyskutowała z nimi na temat przyszłości Moyenne. Wszyscy niemal natychmiast zgodzili się, że wyspę trzeba chronić.



Ostatnio seszelski rząd ustanowił na wyspie park narodowy. Moyenne stała się tym samym najmniejszym parkiem narodowym na świecie.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (4)
86-latek nie dał się koncernom hotelarskim - stworzył raj na ziemi na Seszelach [WIDEO]
Zaloguj się
  • ludpracujacy

    Oceniono 10 razy 10

    jestem pełen podziwu dla pana, jest jednym z bardzo, ale to bardzo niewielu, którzy w dzisiejszych czasach robią coś bezinteresownie i pozostawią po sobie jakiś trwały ślad.

  • armin1

    Oceniono 3 razy 1

    Ciekawe czy płaci podatki, jeśli nie to proponuję natychmiast przyłączyć ten teren do POlandii,pan Rostowski ze swoją ferajną z MF zaraz znalazłby parę paragrafów i puścił z torbami gościa.Poza tym wielki szacunek dla człowieka.

  • mercurossaurus

    Oceniono 1 raz 1

    Wśród żółwi to pewnie małolat z Pana Brendona :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX