Grecja ma wreszcie rząd. Ale Grecy nie zrezygnują z ulicznych protestów

Konserwatyści z Nowej Demokracji, socjaliści z PASOK i Demokratyczna Lewica utworzą nowy rząd Grecji. Na stanowisko premiera zaprzysiężony został Antonis Samaras, lider ND, która wygrała niedzielne wybory. Wg Grzegorza Dziemidowicza powstanie rządu nie oznacza, że Grecy zrezygnują z protestów przeciwko oszczędnościom.
Wyniki niedzielnych wyborów znowu dały Antonisowi Samarasowi szansę na zostanie premierem. Poprzednio - po wyborach 6 maja - nie udało się. Tym razem Samaris może zapisać na swoim koncie duży sukces. Lider Nowej Demokracji dogadał się z socjalistami z PASOK-u i Demokratyczną Lewicą, która jeszcze niedawno wchodziła w skład radykalnej Syrizy.



Dziś Samaris poinformował prezydenta Grecji - Karolosa Papuliasa - że jest gotowy do utworzenia rządu.

Zdaniem Grzegorza Dziemidowicza, byłego ambasadora w Atenach, nowy gabinet ma bardzo dużą szansę na spokojną pracę. Nie powinno być wstrząsów, bo jak przypomniał gość programu "Nisza", Nowa Demokracja i PASOK współpracowały ze sobą, w rządach koalicyjnych.

Grecy nie zrezygnują z protestów

Utworzenie wreszcie nowego rządu nie uspokoi jednak wszystkich Greków. Według Dziemidowicza z greckich ulic nie znikną manifestacje.

- Grecy bardzo lubią wyrażać swoje uczucia w różnego rodzaju demonstracjach. Protesty są wpisane w grecką obyczajowość. Dlatego, jak sądzę, po okresie względnego spokoju, kiedy rząd odejdzie od stołu rozmów z przedstawicielami UE i MFW, zaczną się protesty. A już na pewno jesienią, na początku sezony politycznego - przewiduje były ambasador w Atenach - Grzegorz Dziemidowicz.

Zdaniem gościa magazynu "Nisza" nowy rząd ma szansę na złagodzenie restrykcyjnego programu oszczędnościowego, od realizacji którego uzależniona jest pomoc finansowa dla Grecji. - Z Brukseli płyną sygnały, że jest możliwa dyskusja np. na temat terminów, kalendarza wychodzenia Grecji na prostą - mówił były ambasador.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM