Blitzkrieg premiera Rumunii nie powiódł się. Prezydent zostaje na stanowisku [EKSPERT]

Nie powiodła się próba odwołania ze stanowiska prezydenta Rumunii. Inicjatorem odwołania Traiana Basescu był premier Victor Ponta. - Premier jest bardzo młodym politykiem i rajdowcem, ścigał się m.in. w Monte Carlo. I uznał, że w ciągu kilku miesięcy musi dokonać blitzkriegu i zniszczyć prezydenta - komentował w TOK FM dr Adam Balcer z Demos-Europa.
Prezydent Rumunii zostaje na stanowisku, bo frekwencja w referendum nie przekroczyła wymaganych przez prawo 50 proc. Z niepełnych danych wynika, że w niedzielę zagłosowało niewiele ponad 46 proc. Rumunów.

Według dr. Adama Balcera można się spodziewać, że będziemy świadkami kolejnych starć między premierem i prezydentem Rumunii. Nie tylko dlatego, że reprezentują walczące ze sobą partie.

- Premier Victor Ponta to bardzo młody człowiek. Jest też rajdowcem. Ścigał się m.in. w rajdzie Monte Carlo. Uznał, że w ciągu kilku miesięcy musi dokonać blitzkriegu i zniszczyć prezydenta - wyjaśniał w TOK FM dr Adam Balcer z Demos-Europa, Centrum Strategii Europejskiej.

Prawdziwie "rajdowe" tempo

Jak podkreślał ekspert, mimo że prezydent Traian Basescu słabo wypada w sondażach poparcia, ale nie można go lekceważyć.

- On ma opinię polityka, który jest w stanie powstać jak feniks z popiołów. Nie można mu odmówić zmysłu politycznego. I pokazał, że umie walczyć. Niedawno pojawiła się np. sprawa oskarżeń o plagiat pracy doktorskiej premiera Ponty. W Rumunii panuje opinia, że rozdmuchanie tej sprawy było w interesie prezydenta - mówił gość programu "Nisza".

Na ekspercie największe wrażenie zrobiło tempo - "rajdowe" - w jakim rumuński premier prowadził wojnę z prezydentem. - To pokazuje, że Rumunia mimo wszystkich pozytywnych rzeczy, jakie się tam dokonały, nie jest krajem, w którym demokracja jest mocno zakorzeniona i stabilna - ocenił dr Balcer.

Schengen to bat na Rumunów

Wojną między premierem i prezydentem Rumunii zaniepokoiła Komisję Europejską. Reprymendę z Brukseli wywołała m.in. próba zmiany zasad dotyczących organizowania referendów. - Pojawił się pomysł, żeby referendum w sprawie odwołania prezydenta odbyło się bez obowiązującego do tej pory progu 50 proc. frekwencji - przypomniał dr Balcer.

KE pogroziła palcem i premier Ponta musiał się zacząć wycofywać. To najlepiej pokazuje, że jedyną siłą, z jaką liczą się rumuńscy politycy, jest Komisja Europejska.

I Unia będzie musiała przyglądać się uważnie temu, co wydarzy się w Rumunii. Bo to centrolewica Ponty najprawdopodobniej wygra jesienne wybory parlamentarne. - Mamy więc pewność, że będą napięcia między premierem i prezydentem Basescu. I Komisja Europejska będzie musiała interweniować. Bat na Rumunów to kwestia wejścia do strefy Schengen i fundusze unijne - mówił Balcer w programie "Nisza".

Nikt nie może mieć wątpliwości, że przed nami kolejne odsłony wojny Ponta - Basescu. Premier po przegranym referendum w sprawie odwołania prezydenta podkreślał, że jest zdeterminowany, "by chronić Rumunów" przed prezydentem.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Blitzkrieg premiera Rumunii nie powiódł się. Prezydent zostaje na stanowisku [EKSPERT]
Zaloguj się
  • abhaod

    Oceniono 2 razy 0

    lewak robi rajdowo porządki (naginając prawo)...na Litwie politycy pedofilami, w POlsce zaniedbania rządu doprowadziły do smoleńskiej tragedii

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX