Artysta Vladimir Franz prezydentem? To możliwe tylko w Czechach

Malowniczy, czeski artysta zaskoczył wszystkich. Obwieścił, że chce kandydować na prezydenta Czech i rozpoczął kampanię wyborczą. I nikt nie ma pojęcia, czy to kpina, prowokacja, czy Vladimir Franz naprawdę chce zostać prezydentem.
Artyści na czeskiej scenie politycznej nie należą do rzadkości. Gdy zbliżają się wybory prezydenckie, kolejni spośród nich odkrywają swoje drugie powołanie i postanawiają kandydować. Mało który może liczyć na karierę polityczną na miarę Vaclava Havla, ale wielu do tego aspiruje. Do walki o fotel prezydenta właśnie zgłosił się Vladimir Franz, profesor należący do czołowych postaci w czeskim świecie artystycznym, który zajmuje się głównie komponowaniem muzyki do spektakli oraz sztuką użytkową. Franz wykłada jednocześnie na Wydziale Teatralnym AMU w Pradze. Z wykształcenia jest prawnikiem.



Prowokacja, marketingowy przekręt czy chęć szczera?

Kandydatura Vladimira Franza budzi jednak kontrowersje i to nie ze względu na jego umiejętności i predyspozycje do objęcia rządów. Nawet tatuaże, których nie powstydziłby się Maorys, czy piercing na twarzy, są do przejścia dla czeskich wyborców. Pytanie, czy Franz jest kandydatem "na serio", czy też mamy do czynienia z największym czeskim przekrętem marketingowym od czasów kampanii reklamowej nieistniejącego supermarketu dla potrzeb filmu "Czeski sen".

Franz zna te frazy. "Mam nadzieję, że nie zawiodę zaufania..."

Wytatuowany od stóp do głów artysta chęć kandydowania ogłosił na Facebooku za pośrednictwem fanpage'u "Vladimir Franz prezidentem". Potencjalnych wyborców zapoznaje ze swoim programem na poniższym wideo:



Spokojnym głosem, z lekkim uśmiechem snuje na filmie niemal filozoficzny wykład o znaczeniu i przyszłości polityków oraz roli prezydenta, który winien być "moralnym zadaszeniem" sceny politycznej. Ma on stać na straży godnej polityki zagranicznej oraz być osłoną dla czeskich obywateli. - Podobnie jak rodzice dzieci bawiących się w parku, którzy czuwają z boku nad bezpieczną zabawą swoich pociech. Żegna się zdaniem, które dla każdego wyborcy brzmi znajomo: " Mam nadzieję, że nie zawiodę zaufania, które we mnie pokładacie".

Na pytanie o pierwsze kroki po objęciu prezydenckiego urzędu profesor Franz odpowiada, że najpierw musi zebrać potrzebną liczbę podpisów. Dopiero kiedy stanie się oficjalnym kandydatem, zacznie przygotowania. Wie, że czeka go sporo nauki.

27-letni aktor też chce na prezydenta

W grudniu 2011 r. czeski sejm zatwierdził, a prezydent Václav Klaus podpisał, zmianę dotychczasowej ordynacji wyborczej. Wybory pośrednie zostały zastąpione bezpośrednimi. Kandydatów mogą zgłaszać posłowie (minimum 20) lub senatorowie (co najmniej 10) Możliwość zgłaszania swego kandydata mają też obywatele, którzy ukończyli 18. rok życia - wtedy kandydaturę musi poprzeć 50 000 osób.

Vladimir Franz swoim odważnym krokiem w rywalizacji o prezydencki fotel zajął miejsce u boku doświadczonych polityków oraz kontrowersyjnych kandydatów, takich jak piosenkarz i aktor Vojta Dyk, któremu wiek (27 l.) pokrzyżował plany. Zgodnie z ustawą bowiem kandydat powinien mieć przynajmniej 40 lat. Dyk postanowił rozpocząć swoją walkę od zmiany ustawy. Chce najpierw zebrać podpisy, aby wiek osób ubiegających się o urząd prezydenta został obniżony do 25 lat. Chcąc dowieść błędów obowiązującej ustawy, podaje przykład Jezusa i Joanny D'Arc.

Jeśli Franza wygra, można się wzbogacić. Bukmacherzy dają 50:1

Profesor Franz spełnia ustawowe kryteria, dlatego czeka go teraz zebranie 50 tysięcy podpisów. Później jego śmiałe starania o urząd prezydenta mogą się zamienić w regularną walkę wyborczą. Czy mu się uda? Do dziś jego profil na Facebooku polubiło prawie 9 tysięcy osób. Bukmacherzy wyceniają jego szanse na 50:1.

Jednak bycie prezydentem w Czechach po Václavie Havlu to niełatwa sprawa. Brneński niezależny teatr Feste przygotował spektakl "Pohrbiváni" ["Pogrzebanie"- red.], który jest mocną i dosłowną krytyką prezydentury Václava Kalusa. Sztukę napisał Roman Sikora, reżyserii podjął się Ji i Honzirek. Spektakl rozpoczyna się sceną pogrzebu urzędującego prezydenta Klausa przy rozbrzmiewającym wzruszającym śpiewie Daniela Landy. W popularnym portalu eBay pojawiają się oferty sprzedaży prezydenta Klausa w luksusowej trumnie. A na pogrzeb przypominający atmosferę z filmów science fiction - pod nieobecność Angeli Merkel - przybywa Vladimir Putin.

Vladimir Franz niewątpliwie ma świadomość, że prezydent Czech często jest obiektem krytyki. Czy faktycznie gotów jest kandydować, czy po prostu chce zakpić z nas wszystkich? Poczekamy na 50 tysięcy podpisów i zobaczymy, co się dalej wydarzy.

Autorzy tekstu są redaktorami portalu o Czechach i Słowacji Novinka.pl

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny