Koniec blokady lotniska: Ponad 150 Polaków będzie mogło wreszcie zacząć wakacje

Zakończyła się blokada drogi dojazdowej do lotniska w egipskim Marsa el Alam - podaje polski MSZ. Protest Beduinów uwięził w terminalu grupę ponad 150 Polaków. Przez kilkanaście godzin grupa polskich turystów koczowała w hali odlotów bez odprawy, nie mogąc wyjść z lotniska. Polscy przedstawiciele dyplomatyczni niewiele mogli zrobić, poza wywieraniem nacisków na egipskie władze.
Według najnowszych informacji z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych blokada drogi dojazdowej do lotniska w egipskim Marsa El Alam zakończyła się. To oznacza, że autokary. które miały dowieść turystów do popularnych plaż itp., będą mogły podjąć ich z lotniska po kilkunastu godzinach czekania i przymusowej nocy w terminalu w Marsa el Alam.



- Ok. godz. 10.00 rano polskiego czasu zakończyły się trwające ok. trzech godzin negocjacje między władzami egipskimi, a grupami Beduinów, którzy od późnego wieczora w piątek blokowali lotnisko Marsa Alam. Konsulowie w Egipcie mają informacje, że w tej chwili rezydenci biur podróży mogli dojechać na lotnisko i zaczęli transport Polaków do hoteli - powiedział rzecznik MSZ Marcin Bosacki.

Polacy spędzili noc na lotnisku

- Wylądowaliśmy o północy. Najpierw przez 2 godziny siedzieliśmy w samolocie i nie mogliśmy wyjść. Teraz jesteśmy na lotnisku i nie możemy go opuścić - relacjonowała w TVN24 uciążliwą przygodę polska turystka, pani Alina.

- Nie mamy odprawy, a ambasada podobno nie może nic zrobić, dopóki nie będziemy odprawieni. Na razie nie przekroczyliśmy tak jakby granicy egipskiej. Jesteśmy od strony odlotów, na przyloty nas nie skierowano, siedzimy tu już siedem godzin i zastanawiamy się co dalej - opowiadała Polka.

Polacy otrzymali informację, że Beduini rozpoczęli strajk i zablokowali drogę dojazdową do lotniska. Przez to do terminali nie mogą przejechać autokary, które miały rozwieźć turystów do hoteli. Wiadomo, że strajkujący chcieli rozmawiać z "kimś z Kairu", jednak polscy turyści nie wiedzieli, czy do jakichkolwiek rozmów doszło.

Blokada lotniska Marsa Alam w Egipcie przysporzyła też kłopotów Polakom, którzy kończą swój wypoczynek w Egipcie. Z powodu strajku kolejna grupa - licząca ponad 150 osób - nie mogła wyjechać z tego kraju. Według informacji MSZ czekali oni w hotelach na odblokowanie portu lotniczego.

"To polski konsul zaalarmował egipskie władze"

- Grupa Beduinów protestuje, bo nie może porozumieć się z władzami w sprawie opłaty za dostęp do lotniska czy dostarczanie paliwa. Beduińskie plemiona uważają, że tereny, na których położony jest port, należą w pewnym stopniu do nich i powinni czerpać z niego korzyści - tłumaczył sytuację w TVN24 rzecznik MSZ Marcin Bosacki.

- To polski konsul zaalarmował egipskie władze w środku nocy około godziny 3.00 - podkreślił Bosacki. Dodał, że "w podobnej sytuacji są Włosi". Podkreślił, że "polski konsul jedzie już do Marsa el Alam z Hurghady, gdzie był w związku z problemami innych biur podróży. Udał się już na lotnisko, natomiast niestety jest ono blokowane przez plemiona beduińskie. Nie wiemy, czy konsul będzie w stanie tam dojechać. Wszystko zależy od zdolności negocjacyjnych władz egipskich - dodał Bosacki.

"Jest dużo dzieci, śpią na ławkach"

- Siedzimy tu już siedem godzin i zastanawiamy się co dalej. Jesteśmy w terminalu od strony hali odlotów, na halę przylotów nas nawet nie skierowano. Jest dużo dzieci, śpią na ławkach - relacjonowała pani Alina. Polacy otrzymali wodę i śniadanie, ale nie wiedzieli, czy i kiedy wyjdą z terminala w Marsa el Alam. Teraz wiadomo, że ich przykra przygoda na szczęście już się skończyła.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny