Kim jest Breivik? Od chłopaka z sąsiedztwa do masowego mordercy

Anders Behring Breivik, skazany w piątek za dwa ataki, w wyniku których życie straciło 77 osób, wydaje się być zwyczajnym facetem. Jednak za jego uprzejmym wizerunkiem kryje się zabójca odpowiedzialny za jedną z najbardziej makabrycznych zbrodni w historii.
Wysoki, niebieskooki blondyn, 33-letni prawicowy ekstremista, pełen nienawiści do multikulturowości i islamu. Przyznał się do zabicia 77 osób. Zbrodni dokonał 22 lipca 2011 roku. Strzelał do bezbronnych młodych ludzi przebywających na obozie Partii Pracy i podłożył bombę przed państwowym urzędem w Oslo. Według słów Breivika masakra była "prewencyjnym atakiem przeciwko zdrajcom narodu".

"Miałem za dużo swobody"

Urodzony 13 lutego 1979 roku w spokojnej i zamożnej Norwegii, Breivik twierdzi, że miał nic nieznaczące dzieciństwo w rodzinie tworzonej przez ojca dyplomatę i matkę pielęgniarkę, którzy rozwiedli się, gdy miał rok. "Miałem przywilej wychowywania z odpowiedzialnymi i inteligentnymi ludźmi wokół mnie" - napisał w 1500-stronicowym manifeście opublikowanym w internecie zaraz przed masakrą. Wychowany przez matkę, w przeciętnej rodzinie należącej do klasy średniej, twierdzi, że nigdy nie miał problemów finansowych i może narzekać tylko na jedno: "Miałem za dużo swobody".

Jednak norweskiej instytucje społeczne, już gdy Breivik był dzieckiem, obawiały się, że mógł nie otrzymywać odpowiedniej opieki. "Anders zaczął unikać kontaktu, stał się nieco niespokojnym, pasywnym dzieckiem... o fałszywym, rozbrajającym uśmiechu" - napisał psycholog o czteroletnim wówczas Breiviku. "Powinien być umieszczony w stabilnej rodzinie zastępczej" - stwierdził ekspert w raporcie odkrytym przez norweskie media. Jednak nigdy się tak nie stało. W tym samym czasie jego ojcu odmówiono przyznania opieki nad synem. Po tym epizodzie dla Andersa Behringa Breivika rozpoczęło się typowe dzieciństwo, pozbawione większych problemów.

Zwyczajny chłopiec

"Gdy był młodszy, był zwyczajnym, choć niezbyt komunikatywnym chłopcem. Wtedy nie interesowała go polityka" - powiedział ojciec Breivika norweskim mediom. Dyplomata zerwał wszelki kontakt z synem, gdy ten miał ok. 15 lat. Podobno Anders przechodził wtedy "fazę na hip-hop" i został przyłapany podczas robienia graffiti.

W wieku 18 lat odszedł ze szkoły, nie zdobywając dyplomu. Prawdopodobnie planował karierę w polityce. W roku 1999 dołączył do populistycznej prawoskrzydłowej i antyimigracyjnej Partii Postępu. Aktywnie działał w młodzieżówce tego ugrupowania.

Opuścił partię w 2006 roku. Napisał wtedy na internetowym forum, że odszedł z ugrupowania zbyt otwartego na "multikulturowe żądania i samobójcze idee humanizmu".

Podczas procesu, starzy przyjaciele Breivika opisywali go, jako mężczyznę towarzyskiego, inteligentnego i nawet tolerancyjnego, bardzo martwiącego się o własny wygląd. Podkreślili, że po roku 2006 całkowicie odizolował się od znajomych.

"W normalnych warunkach jestem sympatyczny"

Wielokrotnie krytykujący islam, multikulturalizm i "marksizm kulturalny", Breivik określał się jako "wojującego nacjonalistę", konserwatystę, ale nie rasistę, który poświęcił się chronieniu etnicznych Norwegów przed rozpadem ich państwa. Podczas procesu powiedział sędziemu poważnym tonem: "W normalnych warunkach jestem bardzo sympatyczną osobą".

Jednak 22 lipca zeszłego roku spędził ponad godzinę metodycznie zabijając 69 osób, w większości małoletnich. Jego czyn jest uważany za najbardziej zabójczą strzelaninę, dokonaną przez jedną osobę. Krótko przed masakrą na wyspie Breivik zabił osiem osób, wysadzając bombę podłożoną w samochodzie zaparkowanym przed rządowym budynkiem w Oslo. 

Określił tę akcję jako "okrutną, ale niezbędną". Planował ją przez rok. Breivik twierdzi, że jego ideologiczna krucjata rozpoczęła się w roku 2002, jako część "Rycerskiej Krucjaty" - organizacji, której istnienia policji nigdy nie udało się potwierdzić. Zabójca rozpoczął realizację swojego planu pod koniec 2009 roku, przygotowując, do najdrobniejszego detalu, najkrwawszy atak na norweskiej ziemi od czasu II wojny światowej, upewniając się, że nie wzbudzi żadnych podejrzeń.

Stał się podręcznikowym przykładem "samotnego wilka", mieszkającego razem z matką aż do czasu wynajęcia farmy (której potrzebował do uzyskania składników niezbędnych do zbudowania bomby). "Dla mnie on wyglądał na przeciętnego faceta. łatwo mógł pozostać niezauważony" - powiedział agencji AFP sąsiad Breivika. "Zadbany Norweg, którego nikt o nic nie podejrzewa". Skazany na 21 lat więzienia

Psychiatrzy długo byli podzieleni w kwestii poczytalności Breivika. Ostatecznie, zgodnie z wyrokiem sądu zabójca został uznany za poczytalnego. Skazano go na 21 lat więzienia, okres ten prawdopodobnie będzie przedłużany. Wcześniej Breivik mówił, że wysłanie go do zakładu psychiatrycznego byłoby karą "gorszą niż śmierć". Chciał być uznany za poczytalnego, nawet jeśli oznaczałoby to pozbawienie go wolności na wiele lat. Inaczej jego manifest mógłby zostać uznany za majaczenie szaleńca.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM