Demokraci vs Republikanie - kto przemawiał najlepiej? [PODSUMOWANIE KONWENCJI]

Za nami dwa tygodnie politycznego teatru - konwencje partyjne to spektakl, w którym każdy ma przydzielone role do odegrania. Kto naszym zdaniem zrobił to najlepiej? Kto błyszczał na scenie, kogo zapamiętamy?
Bill Clinton

Fot. Lynne Sladky AP

Bezsprzecznie wygłosił najlepszą mowę obu konwencji - nawet Republikanie nie będą z tym polemizować. Były prezydent pokazał, czemu wciąż uważany jest za zawodnika wagi ciężkiej i jednego z najważniejszych amerykańskich polityków, nie tylko w swojej rodzimej partii. Clinton niemalże bez wysiłku zrobił to, czego nie mogli od miesięcy sztabowcy Baracka Obamy - według zwolenników Demokratów dobitnie wytłumaczył Amerykanom, czemu powinni zagłosować na Obamę. To arytmetyka, głupcze! Według osób popierających Republikanów przyćmił Baracka Obamę i podkreślił jego braki. Tak czy siak, Bill pokazał, że pogłoski o jego politycznej emeryturze są grubo przesadzone. I że wciąż trzeba się z nim liczyć.

Barack Obama vs. Mitt Romney

AP Photo/Jae C. Hong, David Goldman

Barack Obama postanowił pokazać, kto jest prezydentem, i wyłuszczyć, czemu Mitt Romney to zły kandydat na głównego mieszkańca Białego Domu.

Ale jego mowa nie zachwyciła - owszem, wzbudziła entuzjazm na konwencji, ale była zbyt bezpieczna, zbyt poprawna, by zaimponować dziennikarzom. Czy spodobała się wyborcom? Na pewno nie tak bardzo jak mowa z konwencji w 2008 roku. Mitt Romney prawdopodobnie wygłosił najlepszą mowę swojego życia, ale nie była to najlepsza mowa konwencji Partii Republikańskiej. Na całe szczęście wyborów nie wygrywa ta osoba, która lepiej przemawia (choć to bardzo pomaga).

Julian Castro vs. Marco Rubio

AP Photo/J. Scott Applewhite

Wschodzące gwiazdy Partii Demokratycznej i Republikańskiej. Obaj młodzi, obaj Latynosi, obaj reprezentują przyszłość swoich partii, obaj uosabiają 'amerykański sen'. Republikanin Rubio to młody senator z Florydy, Castro to jeszcze młodszy burmistrz San Antonio (siódme miasto w USA pod względem liczebności). Obaj mają charyzmę i są dobrymi mówcami.

Doskonale odnaleźli się na scenie i dobrze poradzili sobie z powierzoną im rolą - opowiedzieli o sobie, o wizji partii, do której należą, i przedstawili argumenty, dlaczego należy zagłosować na Mitta Romneya lub Baracka Obamę. Czy mają szansę powtórzyć drogę prezydenta Obamy? O obu mówi się już jako o potencjalnych kandydatach w wyścigu do Białego Domu - pewnie raczej w 2020 niż 2016 r.

Joe Biden vs. Paul Ryan

AP Photo/J. Scott Applewhite

Każdy z kandydatów na wiceprezydenta miał swój cel w przemówieniu i go zrealizował. Ryan zaatakował Obamę w kwestiach fiskalnych i gospodarczych, a Biden dał świadectwo tego, jak wielkim wojownikiem o klasę średnią jest Obama. Ale w przypadku Ryana atak na prezydenta został okupiony dużymi stratami - liczne nieścisłości w przemówieniu stały się tematem dla mediów przez wiele dni, a reputacja Ryana mocno ucierpiała. Biden wywiązał się ze swojego zadania znakomicie i na tle mało zaangażowanego we czwartek Obamy jego przemówienie wypadło bardzo dobrze także pod względem wykonania.

Michelle Obama vs. Ann Romney

AP Photo/J. Scott Applewhite

Zarówno obecna, jak i potencjalna pierwsza dama USA miały do zrealizowania podobne cele - pokazać swoich mężów w jak najlepszym świetle. Zdecydowanie lepiej udało się to Michelle - była bardziej wiarygodna w łączeniu własnych historii życiowych z walką Obamy o polepszenie sytuacji Amerykanów z klasy średniej, a także elegancko zaatakowała Romneya bez wspominania jego nazwiska. Była także znakomita w pokazywaniu tego, że prezydentura nie zmieniła Obamy, tylko wydobyła na światło dzienne jego najlepsze cechy. Ann wypadła lepiej od swojego męża - była bardziej autentyczna, bardziej emocjonalna i z przekonaniem broniła jego sukcesu życiowego i biznesowego. Ale w tym pojedynku zwyciężyła Michelle.

John Kerry vs. Condoleezza Rice

REUTERS/Chris Keane AP Photo/Charles Dharapak

Zarówno Kerry, jak i Condi uchodzą w swoich partiach za specjalistów w sprawach międzynarodowych. Ich przemówienia były - w obu przypadkach - spójnym atakiem na politykę zagraniczną drugiej strony. Condi miała jednak coś, czego nie miał Kerry - historię życiową, która dodała jej przemówieniu głębi i ponadpartyjnego znaczenia. Była to o wiele bardziej "prezydencka" mowa niż przemówienie Kerry'ego. Ale to Kerry wyprowadził w czasie swojej mowy ostrzejsze i bardziej skoncentrowane ataki na Republikanów.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (1)
Demokraci vs Republikanie - kto przemawiał najlepiej? [PODSUMOWANIE KONWENCJI]
Zaloguj się
  • m6716

    Oceniono 1 raz 1

    Wyborcza stwierdziła że Demokraci jednak lepiej wypadli? co za niespodzianka!

    faktem jest, że jednak nie zdyskredytowali całkowicie Republikanów jak to zwykł robić ich korespondent

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX