Rocznica 11 września. Kameralniej niż w latach ubiegłych

Amerykanie obniżyli w tym roku rangę ceremonii związanych z rocznicą zamachów na Światowe Centrum Handlu z 11 września 2001 roku. Dzisiejsze uroczystości będą znacznie bardziej kameralne niż w latach ubiegłych.
W ubiegłym roku na obchodach rocznicy ataków z 11 września w Nowym Jorku pojawili się prezydent Barack Obama i były prezydent George Bush. Obecni byli także lokalni politycy i kongresmani.

Dziś na uroczystościach w miejscu, gdzie stały wieże World Trade Center, będą głównie członkowie rodzin ofiar zamachów. To oni odczytają nazwiska 2983 osób - czyli zarówno ofiar zamachów z 11 września 2001 roku, jak i zamachu bombowego z roku 1993. Na uroczystościach nie będzie polityków. Prezydent Barack Obama odda hołd ofiarom ataków minutą ciszy o godzinie 8.46, czyli o godzinie, o której pierwszy samolot uderzył w World Trade Center. Później uda się do Pentagonu na tradycyjną ceremonię upamiętniającą atak na Waszyngton.

W amerykańskich mediach jest w tym roku dużo mniej informacji na temat rocznicy. Prasa, radio i telewizja więcej miejsca poświęcają kampanii wyborczej i innym aktualnym wydarzeniom niż tragedii z 2001 roku.

Problem z muzeum

11. rocznica zamachu na Światowe Centrum Handlu jest dla nowojorczyków czasem refleksji i rozczarowań. Najwięcej kontrowersji budzi opóźniająca się budowa muzeum pamięci w strefie zero. Muzeum miało być otwarte w tym roku, w 11. rocznicę tragedii. Niestety, nie dojdzie do tego ani w tym, ani w przyszłym roku. Gubernatorzy ze stanów Nowy Jork i New Jersey oraz nowojorski burmistrz Mike Bloomberg nie mogą dojść do porozumienia, która z agencji rządowych powinna pokryć koszty dokończenia budowy muzeum i jego utrzymania.

Przeciągający się konflikt pomiędzy politykami to policzek dla rodzin, które straciły najbliższych, i dla całej Ameryki - komentują nowojorskie media. Koszt budowy muzeum ma wynieść ponad miliard dolarów.

11 lat temu...

11 września 2001 roku grupa 19 terrorystów porwała 4 amerykańskie samoloty pasażerskie. Dwa z nich skierowała na górujące nad Manhattanem wieże World Trade Center. W Nowym Jorku, Waszyngtonie i w samolocie, który spadł w Pensylwanii, zginęło wtedy łącznie 2977 osób.

Za pośrednictwem telewizji nowojorski dramat rozgrywał się na oczach widzów na całym świecie. W pamięci milionów ludzi pozostanie obraz płonących zapadających się wież nowojorskiego centrum, słupów dymu i ludzi skaczących z okien.

Trzeci z porwanych samolotów terroryści skierowali na Pentagon, czyli siedzibę amerykańskiego resortu obrony. Czwarta maszyna, która leciała w stronę Waszyngtonu, rozbiła się niedaleko Shankesville w Pensylwanii. - Dziś dotknęła nas tragedia narodowa. Terroryści zaatakowali nasz kraj. Niech Bóg błogosławi ofiary, ich rodziny oraz Amerykę - mówił prezydent George Bush kilkanaście minut po uderzeniu pierwszego samolotu w World Trade Center.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny