Te "taśmy prawdy" pogrążą Romneya? "47 proc. Amerykanów to ofiary losu"

Ten moment może zdecydować o losach kampanii prezydenckiej w USA. Lewicowy magazyn ?Mother Jones? opublikował nagrania z zamkniętego spotkania Mitta Romneya z darczyńcami. W gronie milionerów Mitt czuł się swobodnie i mówił to, co myśli. Problem w tym, że ktoś go nagrał.
Słowa kandydata GOP zostały prawdopodobnie zarejestrowane telefonem komórkowym należącym do kogoś z obsługi. Fragmenty wypowiedzi krążyły po internecie już od kilku tygodniu. W ich odnalezieniu i sklejeniu w jedną całość pomógł James Carter IV - wnuk prezydenta Cartera, który jest podpisany jako współautor tekstu na "Mother Jones". Co takiego powiedział Mitt Romney, że wstrząsnęło to amerykańskim światem politycznym i sprawiło, że niektórzy komentatorzy mówią już o końcu kampanii kandydata Republikanów?

"Nie interesuje mnie 47% Amerykanów"



Najbardziej destruktywne dla szans Romneya są jego słowa o tym, że 47 proc. Amerykanów to ludzie, którzy nie płacą podatku dochodowego (federal income tax), żyją na koszt państwa, są przegrani życiowo i nigdy na kandydata Republikanów nie zagłosują. "Czują się jako ofiary losu, czują że wszystko - od opieki zdrowotnej po żywność - im się należy. Nie muszę się o nich martwić" - powiedział republikański kandydat na spotkaniu w domu ekscentrycznego milionera w Boca Raton na Florydzie (tego typu spotkania są rutynowe w czasie kampanii i służą zbieraniu pieniędzy - wstęp na nie kosztował 50,000 dolarów od miejsca).

Reakcja sztabu Obamy była błyskawiczna. Jim Messina, szef sztabu prezydenta, napisał w oświadczeniu, że te słowa są szokujące, a kandydat Republikanów "skreślił pół kraju".

Słowa Mitta wywołały natychmiast oburzenie amerykańskiej lewicy, ale i pochwały konserwatystów. Prawicowym komentatorom Romney wreszcie udowodnił, że jest jednym z nich. To właśnie prawica, od Rusha Limbaugh po Ricka Perry'ego, twierdzi, że 53% Amerykanów to "twórcy", a reszta jest uzależniona od rządu. Ten podział funkcjonował na konserwatywnej scenie od wielu miesięcy, i Romney nie zrobił nic innego, jak tylko potwierdził konserwatywną ortodoksję.

Romney ukręcił broń na samego siebie?

Paradoksalnie, słowa Romneya pasują do nowej strategii jego sztabu - stawiania na konserwatystów w tych wyborach. Ale łatwo je zmienić w brutalny spot wyborczy i pokazać Romneya jako nieczułego, obojętnego na losy prawie połowy Amerykanów, bogatego ultrakapitalistę. Demokraci sądzą, że dzięki tym słowom wygrają wybory. Jak też zwracają uwagę, 61% z tych 47% płaci podatki - tyle że podatek od zarobków, (payroll tax) a 22% z tych 47% to ludzi starsi.

To razem daje "pakiet", który można zmienić w spoty, które uderzą w Romneya na Florydzie - w jednym z kluczowych stanów w tych wyborach, gdzie mieszka dużo ludzi w podeszłym wieku. Stwierdzenie, że "nie musi się o nich martwić" - co w domyśle sugeruje, że jako prezydent będzie zajmować się tylko bogatymi i zaradnymi - jest równie destruktywne jak podział ekonomiczny. To da Demokratom argument, że Romney naprawdę nie będzie prezydentem dbającym o cały kraj.

"W kampanii inteligentne dyskusje nie mają sensu"



Romney w odpowiedzi na pytanie jednego z uczestników spotkania stwierdził, że w "obecnej sytuacji" intelektualna dyskusja w trakcie kampanii nie ma żadnego przełożenia na sukces wyborczy. Wcześniej Romney zapewniał, że na jego stronie jest seria bardzo szczegółowych dokumentów opisujących program wyborczy, a on sam napisał książkę pokazującą jego wizję Ameryki (książka nosi tytuł "No Apology"). Romney mówił także, że zarówno debaty, jak i jego spoty będą miały duży wpływ na dalszy wyborczy wyścig.

"Gdy wygram, to sytuacja gospodarcza poprawi się sama"



Kandydat Republikanów zapewniał zgromadzonych, że gdy tylko wygra, to w USA nadejdzie fala optymizmu dotycząca przyszłości kraju. Jak stwierdzi "bez robienia niczego" sytuacja gospodarcza USA się poprawi. A gdy na drugą kadencję zostanie wybrany Obama - to rynki mogą zareagować bardzo negatywnie. Słowa Romneya o tym, że może nic nie robić, ale jednocześnie sytuacja Ameryki się poprawi, są jednym z bardziej wyśmiewanych elementów taśm.

"Ludzie nie chcą słyszeć o tym, że Obama jest zły"



Romney w jednym z fragmentów przemówienia zdradza strategię na przekonanie wyborców, którzy głosowali na Obamę w 2008. Jak mówi, z badań przeprowadzonych przez jego sztab wynika, że strategia personalnych ataków na prezydent się w tej grupie się nie sprawdza. "Oni go lubią".

Zamiast tego trzeba mówić o tym, że to pomysły prezydenta się nie sprawdziły. "Ponieważ oni na niego głosowali, nie chcą słyszeć, że się mylili. Oni chcą słyszeć, że zrobili dobrze, ale to prezydent się nie sprawdził". To rdzeń całej dotychczasowej strategii Romneya, która miała na celu przekonanie od 5 do 7% ludzi, którzy mogą zdecydować o wyniku wyborów.

"Nie używamy Ann zbyt często, by się nie opatrzyła"



Mitt szczerze mówi o tym, jak jego sztab zarządza czasem jego żony. Ann nie powinna występować zbyt często, bo w przeciwnym razie by się "opatrzyła". Jego żona jest uznawana za najlepszą "broń" w pokazywaniu, że Mitt jest normalnym, ciepłym człowiekiem. Jak się okazuje, doradcy kandydata Republikanów zdają sobie sprawę, że ta broń nie może być nadużywana.

Na taśmach Mitt przekonuje multimilionerów, że warto dalej inwestować w jego kampanię. Zdradza jej sekrety, ale też bardzo ostro, twardo - zgodnie z konserwatywną linią - mówi o podziałach ekonomicznych w USA. Romney mógł dzięki tym taśmom udowodnić konserwatystom, że jest jednym z nich. Ale jak zareagują na to wyborcy centrowi? Po odpowiednim sprzedaniu słów Romneya w spotach wyborczych, Demokraci mogą z nich zrobić broń, która zapewni im sukces w listopadzie.

To nie jest jeszcze koniec Republikanina. Ale problem polega na tym, że już wcześniej jego kampania znajdowała się w kryzysie. Teraz przez kilka dni będzie musiał tłumaczyć się z "taśm prawdy". A ponieważ do wyborów pozostało tylko 49 dni, owych "kilku" właśnie może mu zabraknąć.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (6)
Te "taśmy prawdy" pogrążą Romneya? "47 proc. Amerykanów to ofiary losu"
Zaloguj się
  • jezierskiadam

    Oceniono 3 razy 3

    To jest jakiś wyścig.
    Kto bardziej się SKOMPROMITUJE !!!
    Romney na czele peletonu.
    Niedługo dogoni Netanjahu.

  • polskirozlamacz

    Oceniono 11 razy -7

    Nie widzę tu absolutnie NICZEGO szokującego. Powiedział tylko i wyłącznie szczerą prawdę. Szkoda, że nie mówi tego wprost, tylko na zamkniętych spotkaniach.

  • stefan_psychiatra

    Oceniono 12 razy -8

    Akurat w sprawie47 % z facetem się zgadzam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX