Kto wygra wybory w USA? [CZTERY SCENARIUSZE, W TYM REMIS]

Wybory w USA są bliskie rozstrzygnięcia. Prawdopodobnie za 24 godziny dowiemy się, czy w Stanach nadal będzie rządził 44. prezydent Barack Obama, czy zaprzysiężony zostanie numer 45. - Mitt Romney. Dlaczego prawdopodobnie? Bo możliwych jest kilka scenariuszy.
Dwa miliardy dolarów, dziesiątki tysięcy emisji spotów wyborczych, miliony "kontaktów z wyborcami" dokonanych przez wolontariuszy, niezliczone uściski ręki. To wszystko już się kończy. Już dzisiaj wybory. Miliony Amerykanów oddadzą głos na Baracka Obamę lub Mitta Romneya. Kto wygra? Czy rozstrzygnięcie nastąpi szybko? A może wynik poznamy dopiero za kilka dni? Oto możliwe scenariusze wyborcze.

Miażdżące zwycięstwo Romneya

Doradcy Romneya otwarcie twierdzą, że premiujące Obamę sondaże z poszczególnych stanów są nieprawidłowe i obdarzone "systemowym błędem". Jeżeli mają rację i elektorat rzeczywiście jest tak przesunięty na prawo, jak wynika z danych np. Gallupa [instytutu badania opinii publicznej - red.], to noc wyborcza może być bardzo krótka.

W tym scenariuszu Mitt Romney wygra bardzo wyraźnie i pokona Baracka Obamę także w tradycyjnie prodemokratycznych stanach jak Pensylwania i Minnesota. Pierwsze wyniki z Pensylwanii powinny spłynąć po drugiej w nocy czasu polskiego. Wtedy też pojawią się wyniki z New Hampshire. I będzie można oceniać, jak radzi sobie Obama, czy rzeczywiście Romney ma szanse na łatwe zwycięstwo.

Minimalne zwycięstwo Obamy

Jeśli najnowsze sondaże pokazują prawdziwe preferencje Amerykanów, to Obama wygra te wybory. Nie będzie to spektakularny sukces jak przed czterema laty, ale jednak zwycięstwo. Urzędujący prezydent - według badań opinii publicznej - wygra w Ohio, Nevadzie, Wisconsin, ma szansę na sukces w Wirginii, a nawet na Florydzie.

Kombinacja trzech stanów (Ohio-Wisconsin-Nevada), która w sondażach wygląda pewnie, daje Obamie 275 głosów elektorskich i drugą kadencję. Wygrana w innym dużym stanie - takim jak w Wirginia - dałaby mu dodatkowe głosy elektorskie. W jednym z wariantów tego scenariusza Obama wygrywa w Kolegium Elektorskim i zostaje prezydentem, ale zdobywa mniej głosów w skali kraju. Może się tak zdarzyć na przykład, gdy frekwencja w prodemokratycznym (i dotkniętym przez huragan) New Jersey będzie znacznie obniżona.

Remis

Remis w Kolegium Elektorskim jest możliwy - przy 538 elektorach obaj kandydaci mogą zdobyć tyle samo głosów (269). Co wtedy? Rozstrzygnięcie nastąpi w styczniu. Wtedy Izba Reprezentantów wybierze prezydenta, a wiceprezydenta - Senat. Ponieważ w Izbie większość mają Republikanie, remis w Kolegium Elektorskim będzie oznaczał, że prezydentem zostanie Romney. W Senacie większość ma Partia Demokratyczna, która najprawdopodobniej ją utrzyma. Senatorzy na wiceprezydenta wybiorą więc demokratę Joe Bidena.

Ale i ten scenariusz ma różne warianty. Może zdarzyć się, że już wybrani elektorzy zmienią zdanie, by przełamać impas już wcześniej. W takiej sytuacji rozstrzygające może okazać się, kto zgarnie więcej głosów w skali kraju. Wówczas presja na elektorów - by któryś z nich zmienił poglądy i zagłosował na innego kandydata - będzie ogromna.

Chaos prawny i scenariusz florydzki

Kłopoty z tzw. provisional ballots (tymczasowymi kartami do głosowania, których zliczanie długo później trwa) mogą sprawić, że zwycięzcę poznamy dopiero po 16 listopada. W tym scenariuszu kluczowe jest Ohio, które może być stanem rozstrzygającym o wygranej Romneya bądź Obamy, a tymczasowych kart jest tam najwięcej. Wyniki z provisional ballots z Ohio mają być znane właśnie 16 listopada.

Nie da się wykluczyć, że doprowadzi to - jeśli Ohio rzeczywiście będzie rozstrzygające - do długiego sporu prawnego, jak w 2000 roku na Florydzie.

Co wydarzy się w USA? Będziemy śledzić sytuację na bieżąco. Zapraszamy na noc wyborczą w Gazeta.pl! Będą gorące newsy, statystyki, komentarze i korespondencje z USA.

"Jakby nie patrzeć, Obama to W.A.S.P. - tylko czarny!" - na naszym profilu "Wybory w USA" na Facebooku trwa dyskusja. Przyłącz się!

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny