Meklemburgia-Pomorze Przednie. "Fenomen antypolskości"

W Meklemburgii panują antypolskie nastroje, ale nikt oprócz NPD nie chce o tym mówić, uważają autorzy 70-stronicowej publikacji pod tytułem "Problemy z Polakami? O resentymentach wobec Polaków w Mecklemburgii".
Publikacja Regionalnej Placówki Kształcenia, Integracji i Demokracji (RAA) z Meklemburgii pokazuje problem antypolskich nastrojów w tym regionie oraz krytykuje brak dyskusji publicznej na ten temat. Autorzy podają przykład sondażu z 2009 roku przeprowadzonego w regionie przygranicznym Ucker-Randow. Co piąty ankietowany był wtedy zdania, że od wejścia Polski do UE relacje sąsiedzkie pogorszyły się.

- Chcieliśmy zwrócić uwagę władz i działaczy regionu na fenomen antypolskości - wyjaśnia Niels Gatzke, szef projektu "Perspektywa", w ramach którego powstała publikacja "Problemy z Polakami?". - Zauważamy, że takie nastroje są powszechne, ale rzadko się to przyznaje - mówi Niels Gatzke. Za przykład podał dyskusję o antypolskich plakatach Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec (NPD), w której odpowiedzialność zrzucana była na innych. - Kiedy dyskusja schodziła na ten temat, zawsze winni byli neonaziści z Rostocku, a nigdy młodzież z naszego regionu. Tymczasem to nie jest problem Rostocku, tylko szerszych warstw naszego społeczeństwa w naszych miejscowościach - przyznaje Gatzke.

Ułamek sympatii

Autorzy, szukając genezy antypolskich stereotypów, sięgają do XIX wieku. Był to czas napływu migracji zarobkowej z terenów zaboru pruskiego. Resentymenty nasilały się w okresie Republiki Weimarskiej oraz za czasów PRL i NRD, szczególnie w okresie "Solidarności". Ta spuścizna wielu ostatnich dziesięcioleci daje się odczuć do dziś, uważa Niels Gatzke.

Autorzy cytują m.in. badania renomowanego Instytutu Demoskopii w Allensbach, z których wynika, że 52 procent Niemców uważa, że w Polsce panuje wyższa przestępczość niż w ich kraju, a 47 procent myśli podobnie o korupcji. Jedynie co piąty uważa Polskę za stabilną demokrację. Pozytywnie oceniana jest natomiast polska gościnność i niższe ceny. 32 proc. ankietowanych deklaruje sympatię wobec Polaków, a 21 proc. - antypatię. Zapytani o sympatie narodowe w skali od minus pięciu do plus pięciu Francuzi otrzymali średnio +2,58 pkt, Rosjanie +0,58 , a Polacy +0,24 pkt.

Negatywne zjawiska często są łączone z Polakami

W Meklemburgii dyskusje o relacjach sąsiedzkich nasiliły się od momentu, kiedy Polacy zaczęli się osiedlać po niemieckiej stronie granicy. Dziś na przykład w miejscowości Loecknitz siedem procent mieszkańców to Polacy. Jak piszą autorzy, samochody z polskimi rejestracjami są regularnie demolowane, a w mieście pojawiają się napisy obrażające Polaków (np. w czerwcu 2011 r. pojawił się 20-metrowy napis na murze "Polacy wynocha. Niemcy dla Niemców").

Rozmowy autorów publikacji z działaczami społecznymi i partyjnymi w Meklemburgii pokazują, że zwiększyła się ilość skarg odnośnie rzekomego wykorzystywania niemieckich transferów społecznych przez Polaków. Mają oni traktować przygraniczne miejscowości jedynie jako "sypialnie" i korzystać z dobrej infrastruktury, podczas gdy pracują i płacą podatki w Polsce. Takie przykłady są otwarcie podejmowane przez NPD, która coraz częściej rozpowszechnia rewizjonistyczne hasła. Antypolskość jest obserwowana zarówno w szkołach, jak i w połączeniu z drażniącymi tematami, np. z rosnącym ruchem ciężarówek na regionalnych drogach czy dostępem Polaków do niemieckiego rynku pracy i innymi przywilejami integracji europejskiej. Największe emocje budzi jednak przestępczość w regionie przygranicznym, która nierzadko jest automatycznie kojarzona z Polakami, uważają autorzy.

"Udają, że antypolskość nie istnieje"

Pomimo, że antypolskość jest powszechnie znanym zjawiskiem, a za sprawą NPD antypolskie hasła padają w parlamencie Meklemburgii-Pomorza Przedniego - Landtagu, oficjalnie nic się na ten temat nie mówi - piszą autorzy publikacji. Ich zdaniem policja i władze regionalne unikają zwykle odnoszenia się do zarzutów pod adresem Polaków. "Publiczna dyskusja na ten temat praktycznie nie ma miejsca" - krytykują.

"Władze unikają otwartej konfrontacji z tematem, udając, że problem antypolskości nie istnieje", piszą autorzy. Zamiast podejmować ten temat, przedstawiciele władz wolą mówić o "normalizacji" i zwracać uwagę na pozytywny wpływ Szczecina jako największego miasta w regionie.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (3)
Meklemburgia-Pomorze Przednie. "Fenomen antypolskości"
Zaloguj się
  • zorn.gottes

    Oceniono 18 razy 16

    wszystkie łyse pały i kibole na całym świecie wyglądają identycznie i maja tak samo głupie mordy.
    mutanci, na własne życzenie pozbawieni przyszłości, i odporni na jakąkolwiek wiedzę.
    najgorsi są ci, którzy swój łysy, pusty baniak noszą pod włosami i na co dzień udają normalnych.

  • pare.slow

    Oceniono 16 razy 14

    Tak niestety wygladac bedzie swiat, jesli extrema prawicowa, rowniez polska bedzie dalej pchac swoje ekstremalne hasla,
    i do czego to moze doprowadzic.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX