"Die Welt": Awantura o polski konsulat w Kolonii. Konsul dyscyplinarnie odwołany

"Kontrowersyjna przeprowadzka: konsul Jolanta Kozłowska nie chce przystać na przeniesienie konsulatu z zabytkowej willi w ekskluzywnej dzielnicy Marienburg, co przypłaca dyscyplinarnym odwołaniem z placówki" - pisze Welt online. MSZ w ramach oszczędności chce przenieść placówkę do tańszej lokalizacji.
"Do tej pory polski konsulat generalny w Kolonii, obejmujący swym zasięgiem cztery kraje związkowe RFN, mieścił się w zabytkowej willi Neuerburg, rozległej posiadłości z ogrodem w jednej z najdroższych dzielnic Kolonii, Marienburgu, gdzie cena jednego metra kw. nieruchomości potrafi dochodzić do 6 tys. euro. Warszawski MSZ chce sprzedać tę willę i przenieść konsulat do biurowca w centrum miasta" - donosi Welt-online.

"Kiedy rozeszła się wieść o tych planach, zdarzyło się coś niezwykłego" - pisze Welt-online. Jolanta Róża Kozłowska, konsul generalna, przeciwstawiła się swojemu pracodawcy, czyli Ministerstwu Spraw Zagranicznych. "Odmówiłam podpisania umowy wynajmu, która byłaby niekorzystna dla Rzeczpospolitej Polskiej i oznaczałaby poważne nadszarpnięcie wizerunku Polski" - powiedziała konsul w rozmowie z gazetą Welt am Sonntag. Także wiele osobistości w Polsce i w Niemczech nie szczędzi słów krytyki wobec tych planów, twierdząc, że sprzedaż willi wzniesionej w 1925 r. w stylu angielskim, jest błędem.

Spór o willę eskalował przed Bożym Narodzeniem. W piątek przed świętami poinformowano konsul Kozłowską, że z dniem 31 grudnia br. zostaje dyscyplinarnie odwołana z placówki. Kozłowska, która swego czasu była konsul generalną w Monachium, nie jest - jak część jej kolegów - urzędnikiem mianowanym. Z tego względu to odwołanie oznacza dla niej praktycznie koniec kariery dyplomatycznej" - wyjaśniają autorzy artykułu.

MSZ oszczędza

Tłem tych wydarzeń jest plan oszczędności w MSZ realizowany przez ministra Radosław Sikorskiego, który w minionych latach zamknął już 10 ambasad i konsulatów generalnych na całym świecie (m.in. w Lille i Malmö), otwierając gdzie indziej polskie przedstawicielstwa. W przypadku Kolonii nie mówi się o zamknięciu, ale o oszczędnościach. Jak zaznaczają autorzy artykułu, nie jest pewne, czy kalkulacja ta jest słuszna.

Znajdująca się pod ochroną konserwatora zabytków willa, w której w kilku wnętrzach są piękne, kasetowe sufity, została zbudowana przez fabrykanta tytoniu Heinricha Neuerburga w 1925 według planów architekta Emila Felixa. Od roku 1962 do 1979 mieściła się tu rozgłośnia Deutschlandfunk. Nieco później willa stała się siedzibą ambasady PRL. W roku 1993 przeszła na własność polskich władz i po przeniesieniu stolicy z Bonn do Berlina, w Kolonii pozostał już tylko konsulat generalny.

Protest w Niemczech

Plany sprzedaży i przeprowadzki spotkały się z krytyką przede wszystkim osobistości zasłużonych na polu rozwoju stosunków polsko-niemieckich. Tu miały bowiem miejsce ważne spotkania. Notariusz Konrad Adenauer, który kilkakrotnie gościł w willi podkreślał w rozmowie z Welt am Sonntag: "W Kolonii i Nadrenii Północnej-Westfalii jesteśmy dumni z tego wspaniałego miejsca polsko-niemieckich spotkań. Polska placówka w Marienburgu tchnie historią, i czegoś takiego nie wolno się tak lekkomyślnie pozbywać".

Planom sprzedaży willi przeciwstawiają się także polskie organizacje w Niemczech. Protestował również dyrektor Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadzie Dieter Bingen, zaznaczając, że decyzja ta trafia "żywe miejsce niemiecko-polskich spotkań o silnej emanacji na cały region i ważne miejsce pamięci w Kolonii'.

Nie taki dobry interes?

Autorzy artykułu przytaczają cały szereg argumentów, dlaczego sprzedaż willi nie będzie dobrym interesem: "Co prawda wolno stojące obiekty w Marienburgu potrafią kosztować nawet i trzy miliony euro, i są poszukiwane. Lecz, jak zaznacza Burkhard Brinkmann z agencji nieruchomości Engel&Voelkers: willa Neuerburg jest szczególnym obiektem. Jej cena będzie zależeć od tego, czy znajdzie się na nią amator. Willa stoi frontem do Lindenallee, spokojnej zazwyczaj ulicy. Lecz tyły posiadłości przylegają do obwodnicy Kolonii Militaerring. W tej części posiadłości, gdzie wyburzona miałaby być część zabudowań pod nowe obiekty, hałas uliczny powoduje, że cena będzie znacznie niższa".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (13)
"Die Welt": Awantura o polski konsulat w Kolonii. Konsul dyscyplinarnie odwołany
Zaloguj się
  • jjawor

    Oceniono 15 razy 11

    Hmm mam wątpliwą przyjemność od 3 lat korzystać z tego konsulatu... petenci z owej pięknej willi znają bowiem tylko piwnice, gdzie można załatwiać sprawy paszportowe, dokumenty itp. Raz podczas wyborów 'normalni' ludzie zostali wpuszczeni do środka.

    Szczerze mówiąc od zabytkowej willi dla 'dyplomatów' wolałabym mniej elegancki konsulat, ale z kompetentnymi urzędnikami bez naleciałości jak z PRL (choć jest tam sporo młodych ludzi): zawsze trafiam na na takich, którzy robią łaskę. Problem braku miejsc do parkowania to osobny temat.

  • abeerhaminus

    Oceniono 14 razy 6

    "Odmówiłam podpisania umowy wynajmu, która byłaby niekorzystna dla Rzeczpospolitej Polskiej i oznaczałaby poważne nadszarpnięcie wizerunku Polski"

    Poważanym nadszarpnięciem wizerunku Polski jest publiczne przeciwstawianie się konsula swojemu przełożonemu. Czy Pani konsul zna analogiczny przypadek w historii dyplomacji Niemiec po II Wojnie Światowej?

  • tokfmlojalista

    Oceniono 8 razy 4

    Ambasada w Berlinie mieści się w dużo mniejszej willi, w uliczce, gdzie ledwo dwa samochody się miną i jest dobrze? Wizerunek Polski tu nic nie traci? Wygląda na to, że gmaszysko w Kolonii jest trzy-cztery razy większe i musi chyba służyć jakimś "tajnym" celom, bo nawet na Street View w mapach Google budynek jest "zatuszowany" goo.gl/maps/3xuum

    Już choćby ze względu na wielkość budynku, przenosiny do skromniejszego lokum wydają się dobrym posunięciem, ale przypuszczam, że względy kubaturowe i finansowe nie są w tym przypadku decydujące. W świetle, bowiem, argumentów przytoczonych w artykule, decyzja p. konsul Kozłowskiej wydaje się wyjątkowo nieracjonalna i nieadekwatna do opisanej sytuacji.

  • robindebank

    Oceniono 7 razy 3

    Jest coś niezrozumiałego w tej sprawie: skoro budynek należy i jest własnością Państwa Polskiego to gdzie tu oszczędności? Pomijając kwestie wykorzystania takiej nieruchomości gdzie można by zmienić przeznaczenie, dożucając, nie wiem, może salę wystawową, prezentację polskiej sztuki, artystów, konferencje - po prostu wprowadzić dynamikę i w pełni wykorzystać potencjał tej nieruchomości. Jaki cel ma sprzedaż tak wspaniałej posiadłości jeśli placówki dyplomatyczne nie płacą podatków a rentowność można łatwo ustabilizować? Pamiętajmy - w sercu Niemiec to jest nasza , polska własność. O jakich oszczędnościach może mówić 'Polska" skoro wiadomo, że taka nieruchomość NIGDY nie straci na wartości?! A może ( nie jestem złośliwy, tylko złość mnie bierze) KTOŚ ma interes w tym , aby Polska sprzedała taką nieruchomość ( przeprowadzając Konsulat do anonimowego biurowca gdzie będzie płacić CZYNSZ ( komu?), a ta wspaniała posiadłość wpadnie w ręce "jakiegoś" promotora budowlano-hotelarskiego? To jest absurd!

  • be-rtil

    Oceniono 6 razy 2

    Widzę tu paskudną łapę tego naszego aroganckiego księgowego.Sprzeda wszystko,byle mu się słupki zgadzały.

  • ghirand

    Oceniono 10 razy 2

    Typowo polskie "zastaw się a postaw się", bo innych argumentów nie widać.
    Sprzedać obiekt póki w dobrej cenie, bo jak zabudują okolicę to będą straty, których pani konsul nie pokryje z własnych dochodów.
    "Polska placówka w Marienburgu tchnie historią..." i to jest powód gigantycznych kosztów utrzymania rezydencji?

  • 1ewkas

    Oceniono 18 razy -2

    Kiedy wreszcie ten pajac udający ministra spraw zagranicznych zostanie odwołany ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX