Niemieckie media: Polska przestraszyła się swojej odwagi

Kiedy Polska wreszcie zdecyduje się na euro - to temat rozważany w sobotniej niemieckiej prasie. "Mogłaby to być nadzwyczajna debata na temat polskiej racji stanu" - przytacza słowa marszałek Ewy Kopacz dziennik "Die Wel"t i informuje, że w piątek Sejm chciał obradować nad ratyfikacją paktu fiskalnego, który ma zdyscyplinować sygnatariuszy w zakresie polityki budżetowej.
Jednak w ostatniej chwili prezydium przełożyło debatę na luty - podkreśla "Die Welt". Opozycja, która zagroziła bojkotem głosowania, cieszyła się z tego, że pakt - w jej opinii - szkodliwy dla Polski, polskich przedsiębiorców i sprzeczny z konstytucją - został odłożony na później.

Rząd przestraszył się własnej odwagi

Temat debaty urósł widocznie do takich rozmiarów, że rząd przestraszył się własnej odwagi. Za to teraz jeszcze pilniej nasunie się wiele otwartych kwestii. Chodzi ni mniej ni więcej o przystąpienie Polski do strefy euro, czyli o rezygnację z części suwerenności, i o odwleczony tylko w Brukseli problem ram finansowych UE na lata 2014-2020, a zatem o grube miliardy. I to w czasach, w których UE wpadła w wir kryzysu, jak nigdy dotąd. Jednocześnie rodzą się koncepcje, które wywołują w Warszawie złość, np. pomysł nadzwyczajnego budżetu dla krajów strefy euro. Względnie silna Polska w stosunkowo słabej Europie. W kraju szykuje się wielka debata europejska, na której można oprzeć także walkę wyborczą. "Co stanie się z euro?" - stawia pytanie dziennik.

Kryzys? Godny podziwu sukces Polski

"Liberalny premier Donald Tusk nie dalej jak w grudniu upominał: - Musimy zdecydować, czy chcemy być częścią serca Europy, czyli UE z jej ekonomiczno-finansową osią i wspólną walutą jako jej trzonem, czy też staniemy się raczej krajem na marginesie z własną walutą. Kraj musi w najbliższych miesiącach zdecydować, jaki obierze kurs, bo w innym przypadku ten pociąg mógłby odjechać bez nas - przytacza słowa Tuska gazeta.

"Jednak data wprowadzenia euro jawi się Polsce jak fatamorgana. Kiedy kraj wstępował do UE w 2004 r. mówiło się o roku 2009, potem w roku 2008 Tusk podawał datę 2011 r. Ale potem zeszły się dwie rzeczy: kryzys w eurostrefie i godny podziwu sukces polskiej gospodarki i polskiej waluty - złotego. Dziś inwestorzy kupują polskie obligacje z historycznie niską stopą, co jest oznaką wiary w stabilność Polski. Dlaczego zatem należałoby teraz dążyć do przyjęcia wspólnej waluty?" - pyta "Die Welt", cytując następnie wypowiedź rzecznika PiS-u: - Nie wchodzi się przecież do płonącego domu. (...) Polska naraża się na niebezpieczeństwo, że straci coś, co niedawno dopiero zdobyła. Nie ma powodu, by z tego rezygnować (...).

Od tego, jak atrakcyjna będzie Unia Europejska i eurostrefa zależeć będzie to, który z polskich strachów weźmie górę" - pisze "Die Welt".

Polska na drodze ku euro

"W kwestii euro, Radosław Sikorski, polski minister spraw zagranicznych, jest czasem śmiały, a czasem ostrożny" - pisze dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Odważne były w ostatnich latach zwłaszcza jego słowa. W sierpniu zeszłego roku przekonywał swoich europejskich partnerów: "Możecie na nas liczyć" albo "Wszyscy jedziemy na jednym wózku i pchamy go razem". Jednak ostrożny był zawsze wtedy, gdy chodziło o ryzyko, które mógłby ponieść jego kraj dla wzmocnienia UE, czyli np. poczynić kroki ku wprowadzeniu euro.

- Nie możecie nam zarzucać, że nie chcemy przystąpić do strefy euro tak długo, jak długo tkwi ona w ciężkim kryzysie - powiedział na przykład gazecie "FAZ" we wrześniu ub. r. - Jesteśmy gotowi się przyłączyć, jeśli rozwiążecie swoje problemy oraz, kiedy będziemy mogli zapewnić Polaków, że przystąpienie do strefy euro jest bezpiecznym krokiem.

"Wskutek tego Warszawa ciągle unikała podania terminu wprowadzenia wspólnej waluty, do którego była właściwie zobowiązana już od 2004 roku. Podczas gdy inni pchali wózek, Polacy nawet stopy nie postawili obok targanego kryzysem pojazdu" - podkreśla FAZ. "Teraz wszystko wskazuje na to, że Warszawa chciałaby zamienić słowa w czyny. Nie wiadomo, kiedy się to stanie, ale z pewnością nie jest to kwestia kilku miesięcy" - pisze dziennik, powtarzając słowa premiera Tuska.

Polska bez euro nie będzie ważnym graczem

"Tusk wie doskonale, że Polska nie będzie mogła odgrywać upragnionej roli współgracza, cieszącego się poważaniem na europejskim placu zabaw, jeśli wkrótce nie przystąpi do strefy euro, stanowiącej trzon UE" - pisze gazeta, wyjaśniając obszernie, jak w Polsce dyskutowane są korzyści i ryzyka wprowadzenia euro, zwracając uwagę, jak istotne są w tym czynniki polityki wewnętrznej: rosnące bezrobocie i zapowiedziane reformy rynku pracy, których ludzie się obawiają.

"Powodów polskiej powściągliwości wobec euro jest wiele, ale Polska tak naprawdę nie jest jeszcze gotowa do wprowadzenia euro" - pisze Konrad Schuller na łamach "FAZ", zaznaczając, że zadłużenie budżetu jest co prawda wzorowo niskie, stopa oprocentowania i inflacji odpowiadają poziomowi referencyjnemu. "Lecz w ostatnim czasie deficyt budżetowy był zbyt wysoki i przede wszystkim Polska nie zaczęła jeszcze podłączać złotego do mechanizmu kursów walutowych ERM II. A dla kandydatów do euro podłączenie do tego mechanizmu jest obowiązkowe przez co najmniej dwa lata".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (21)
Niemieckie media: Polska przestraszyła się swojej odwagi
Zaloguj się
  • zorn.gottes

    Oceniono 56 razy 34

    najbardziej wystraszeni są nieroby i ci, którzy i tak nic nie ryzykują.
    zaraz po nich czarna stonka, pisuary i terlickie czuby.

  • jezierskiadam

    Oceniono 20 razy 16

    W perspektywie kilku lat na wprowadzeniu euro Polska zarobiłaby sporo.
    Niestety. Nie wiadomo co będzie później.
    Różnie może być. Głupich pomysłów nigdy nie brakowało. Głupie pomysły dość często zyskują poparcie głupich ludzi. Za kilkanaście lat sytuacja będzie zależna od decyzji, które jeszcze nie zostały podjęte.

    PS. Ogólnie - "Kto nie ryzykuje ten w kozie nie siedzi". - ale też zawsze pozostanie niebogatym, choć nie grozi mu popadnięcie w skrajną nędzę.

  • tokfmlojalista

    Oceniono 16 razy 10

    Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że o dwuletnim podłączeniu naszego złotego do mechanizmu kursów walutowych ERM II przed wprowadzeniem Euro, polski rząd wiedział od dawna, więc "kwestia kilku miesięcy" dotyczy decyzji o wstąpieniu, a nie samego wstąpienia do strefy Euro.

    Prawdę mówiąc podziwiam polski rząd za to jak prowadzi politykę fiskalną, i to wbrew kłodom rzucanym przez opozycję, która przecież też zna przesłanki podejmowania decyzji przez rząd. Życzyłbym każdemu biznesowi posiadania takiego zarządu, jakim jest obecny polski rząd. Oczywiście wszędzie można coś robić lepiej, ale jak mówi "przyjaciel" Polski, amerykański biznesmen Thomas Bertram (Bert) Lance: "if it ain't broke, don't fix it".

  • piotr228

    Oceniono 17 razy 7

    Ile się zarobi tyle się zarobi, najpierw trzeba wiedzieć ile trzeba mieć aby ryzykować w razie się straci. Niestety Europejski Bank Centralny (gorszy jest tylko amerykański) nie spełnia polskich standardów. Dlatego na razie euro jest zbyt ryzykowne.

  • rbik53

    Oceniono 6 razy 6

    Większość, i ja też, wypowiada się o wprowadzeniu (lub nie) euro, w oparciu o to co czuje, a nie w oparciu o to co wie. Nie słyszałem bowiem, żeby gdzieś wychodzili uznani eksperci i wyjaśniali ludziom jak "krowie na rowie" wszystkie za i przeciw argumenty. Rozumiem też, że decyzja o przyjęciu euro została już kiedyś przez ludzi w referendum podjęta. Pozostała tylko kwestia kiedy.

  • anesta

    Oceniono 33 razy 5

    Próba "podpuszczania" Polski w nadziei na typową dlanas reakcję: "co, ja nie dam rady?" tym razem Niemcom się nie opłaci. Zapraszanie na pokład statku, który przecieka na greckich wodach jest nie tyle nierozsądne, ile wręcz bezczelne.
    Pani Kopacz radzę grzecznie przestać otwierać buzię i wypowiadać się w tej sprawie. Ile jeszcze można znosić miernotę polskiej sceny politycznej, która coraz bardziej przypomina objazdowy wiejski cyrk? Bractwo należy sotoswnie przetrzebić ustawą o zmiejszeniu liczby posłów i likwidacji senatorów przynajmniej o 80%. Reszta - do roboty!

  • wondziadu

    Oceniono 30 razy 2

    Premier Tusk nie jest liberalny . On jest katolicki i pro Watykański.

  • paw73

    Oceniono 14 razy -6

    Polska nie przestraszyłam się odwagi, tylko polska pod rządami PO PSL ma długów na 1 bilion.
    Do strefy Euro , powinno się wchodzić w 2006 roku(wtedy rządzili ludzie z kato prawicy PiSu), teraz w strefie Euro jest jedna wielka niewiadoma, wiec radziłbym poczekać.

  • nodens_pn

    Oceniono 19 razy -7

    Chwali się kraj w którym przeciętna pensja to trzysta euro i wmawia się nam, że ta chudopacholska droga i życie od dwudziestu lat w permanentnej, kryzysowej transformacji to nasz, polski, donaldzki, niepodważalny sukces. Bębenka podbijają polackie media i libertyńska brać postowa, dla której wizja Polski bez Boga, honoru i ojczyzny, to upragniony cel, wyrażający się w zdaniu: bez żadnych zasad żryj i ru chaj, choćby na gruzach cywilizacji".

    Podzielili kraj w Magdalence między tajnych współpracowników, a różową burżuazję, rozkradli majątek narodowy i wmówili nam, przy pomocy Lisów, Paradowskich i Azraelów, że tak jak jest teraz jest dobrze i że to stan docelowy, stan którego zazdrości nam cała Europa. Wszystkich, którzy mają inne zdanie nazwali moherami i zacofańcami, wiarę ojców przemianowali na zabobon, patriotyzm ochrzcili faszyzmem, zaś aborcję - prawem wyboru.

    Kurrr wa, takiej Polski chcecie? Takiego narodu i takiej przyszłości???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX