TokFm >  Świat

Ekspert: Działania Rosji na Krymie dowodzą, że Ukraina nie kontroluje sytuacji [WYWIAD]

Milena Bryła
28.02.2014 , aktualizacja: 28.02.2014 16:59
A A A Drukuj
Żołnierze w nieznanych mundurach blokują drogę do lotniska wojskowego

Żołnierze w nieznanych mundurach blokują drogę do lotniska wojskowego (Fot. AP Photo/Ivan Sekretarev)

- To, co teraz obserwujemy na Krymie, nie dzieje się przypadkiem - twierdzi dr Andrzej Szeptycki z Zakładu Integracji Europejskiej Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW. - Wzmacnianie przez Rosję obecności militarnej na półwyspie jest niepokojące - dodaje.
ROSJANIE I SEPARATYŚCI ZAJĘLI LOTNISKA NA KRYMIE. ZDJĘCIA >>>

Milena Bryła: - Z Krymu dochodzą sprzeczne informacje: Ukraina twierdzi, że lotnisko wojskowe w Sewastopolu zostało zajęte przez rosyjskie wojsko. Służby prasowe Floty Czarnomorskiej twierdzą z kolei, że żadne jednostki nie były wysyłane w rejon lotniska, a tym bardziej nie brały udziału w jego blokowaniu. Jak powinniśmy interpretować te komunikaty?

Dr Andrzej Szeptycki: - Nie ulega wątpliwości, że to, co teraz obserwujemy na Krymie, nie dzieje się przypadkiem i nie dzieje się bez wiedzy Rosji. Na płaszczyźnie wewnątrzkrajowej te wydarzenia są do pewnego stopnia zrozumiałe, ponieważ mieszkańcy Krymu nie są zadowoleni ze zmiany władzy na Ukrainie, a także z uchylenia ustawy językowej zapewniającej silną pozycję językowi rosyjskiemu. Niejasne komunikaty wynikają zapewne z tego, że Ukraina, chce przekonać świat, że padła ofiarą rosyjskiej agresji, a Rosja zapewnia, że nic takiego nie miało miejsca.

Tak czy inaczej sytuacja jest niepokojąca: przyjechali jacyś ludzie w mundurach (prawdopodobnie rosyjscy żołnierze), zajęli lotnisko... Nawet jeżeli się wycofają, dowodzi to, że Ukraina nie kontroluje sytuacji na Krymie. Do tego dąży Rosja - do pokazania słabości państwa ukraińskiego i szczególnej pozycji Rosji na półwyspie.

Pojawiły się informacje o rosyjskich śmigłowcach bojowych, które wleciały na terytorium Krymu. Jeżeli te informacje się potwierdzą, co mogą oznaczać takie działania Rosji?

- W kontekście obecnej, napiętej sytuacji na Krymie, wzmacnianie przez Rosję obecności militarnej na półwyspie jest niepokojące, podobnie jak podwyższenie gotowości bojowej w zachodnim i centralnym okręgu wojskowym Rosji. Decyzja w tej sprawie zapadła w środę. Sprawa jest jednak o tyle skomplikowana, że jak wiadomo, na Krymie mieści się główna baza rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Brak jest precyzyjnych uregulowań dotyczących jej statusu, a te istniejące są często ignorowane przez Rosję. Władze rosyjskie mogą więc zadeklarować, że wspomniane helikoptery zostały wysłane na Krym w ramach rutynowych działań Floty.

Co chce w tej sytuacji ugrać Rosja?

- Federacja Rosyjska ma potencjalnie dwa cele. Pierwszy to destabilizacja nowej władzy na Ukrainie. On już został w pewnym stopniu zrealizowany, bo władza, zamiast zajmować się katastrofalną sytuacją gospodarczą kraju, zajmuje się Krymem. To może mieć dalsze konsekwencje: może scalić władzę (co oczywiście nie będzie na rękę Rosji), może doprowadzić do sporów, a może również, za parę miesięcy, dać rządzącym dobre wytłumaczenie ewentualnych niepowodzeń. ("Chcieliśmy reformować kraj, ale nie udało nam się przez sytuację na Krymie").

Drugi potencjalny cel Rosji to oderwanie Krymu od Ukrainy. W rosyjskiej Dumie pojawił się projekt uproszczenia przepisów dotyczących przyjmowania nowych podmiotów do Federacji Rosyjskiej i wydawania paszportów.

Co powinna zrobić w tej sytuacji Ukraina?

- Ukraina jest, co dość oczywiste, zaniepokojona obecną sytuacją. Działania władz powinny iść w trzech kierunkach: oficjalnych bądź nieoficjalnych konsultacji z Rosją, prób załagodzenia sytuacji na miejscu, np. poprzez przyjęcie nowej ustawy językowej, konsultacji oraz próśb o wsparcie ze strony instytucji międzynarodowych - przede wszystkim ONZ i OBWE. Jakie będą efekty tych działań? To zależy od celów Rosji, a ich w tej chwili nie znamy.

Czy Polska i UE powinny w tym momencie angażować się w rozwiązanie tej sytuacji?

- O ile udział Sikorskiego w negocjacjach na temat porozumienia na Ukrainie był wskazany, o tyle obecność polskich polityków na Krymie na tym etapie nie wydaje się niezbędna. Powinniśmy natomiast przyglądać się rozwojowi sytuacji. UE powinna podjąć działania dyplomatyczne - zachęcać Ukrainę i Rosję do działań na rzecz rozwiązania obecnej sytuacji. Może zaproponować wysłanie na Krym misji badawczej, która miałaby zweryfikować, gdzie jest problem.

A jeżeli dojdzie do konfliktu zbrojnego... nasze możliwości są bardziej ograniczone. Jak pokazuje doświadczenie (Naddniestrze, Gruzja), rozwiązywanie takich konfliktów nie jest łatwe.

Pytanie na koniec. Uważa pan, że dojdzie do wojny?

- Nie wiem.

Chcesz na bieżąco dowiadywać się o najnowszych wydarzeniach? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE na Androida | Windows Phone | iOS

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (3)
Zaloguj się
  • avatar
  • avatar

    Oceniono 3 razy 1

    Co to znaczy "ekspert"...Czy to facet powszechnie znany z TRAFNOŚCI SWOICH OPINII, czy tylko znany z "mianowania" dziennikarza który go zaprosił do rozmowy...?

  • avatar

    kacperwohlin

    0

    Eee. Wojny nie bedzie. Rosjanie buduja stadiony na Mistrzostwa Swiata wiec o wojnie wola nie mysleć. Ukraine juz jest ich. Z całym dobytkiem. Dobrze by było, zeby równiez z Prawym Sektorem. My powinnismy zrobic wszystko, zeby nie wpuscic tych ludzi do siebie. Pytanie czy Michnik, Czech, Zakowski nie zaczna wtedy krzyczec BRACIA UKRAINCY jestesmy z wami. I jesli juz tak bedzie to lepiej, zeby ci panowie wtedy pojechali tam niz sciagali tych ludzi tu. Bo to Rosji moze byc bardzo na reke. No tak sobie mysle, ale moge sie mylic.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Napisz do TOK FM

Czekamy na Twoje opinie

Administratorem danych osobowych jest Agora S.A. z siedzibą w Warszawie, ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Osobie, której dane dotyczą przysługuje prawo wglądu do danych osobowych oraz ich poprawiania.