Ukraińcy rok po Majdanie. "Straciłem wszystko", "Jesteśmy zmęczeni", "Emerytury było 170 USD, teraz jest 40"

Ukraińcy walczą od listopada 2013 roku. Pierwsze ofiary ponieśli dokładnie rok temu, w czarny czwartek. Jak oceniają swoją rewolucję z perspektywy roku? Na kim się zawiedli? Z czego są dumni? Zapytaliśmy o to mieszkańców trzech regionów.
Minął rok od czarnego czwartku na Majdanie. "Rewolucja godności" - jak nazwał kijowskie protesty reżyser Siergiej Łoźnica - zakończyła się śmiercią ponad stu osób. I zamieniła się w regularną wojnę między Rosją a Ukrainą. Ta już pochłonęła nawet 50 tys. ofiar - jak wynika z informacji niemieckiego wywiadu. Co myślą Ukraińcy rok po rewolucji: żałują, są rozczarowani, a może nadal chcą walczyć? Czy to, skąd pochodzą (na Krymie, we Lwowie, czy w Donbasie) wpływa na ich poglądy?

Ałuszta (Krym)

Sasza na początku myślała, że Majdan to szansa na lepsze życie, na reformy, na wprowadzenie zachodnich standardów. - Z perspektywy roku jestem rozczarowana. Nie widzę żadnych pozytywnych zmian. Widzę, że jest gorzej - mówi. W czarny czwartek była w Petersburgu. Tam studiowała. Właśnie skończyła i postanowiła przeprowadzić się do Niemiec. Mówi, że jeśli nie teraz, póki jest młoda, to już nigdy się z Rosji nie wyrwie. Wcześniej wyrwała się z Krymu, zanim był jeszcze rosyjski. Jej rodzice nadal mieszkają w Ałuszcie. I wygląda na to, że od marca (czyli od referendum) są obywatelami rosyjskimi.

Sasza ostatnim razem była w domu 10 lutego. Zwykle jechała pociągiem relacji Petersburg-Ałuszta, teraz musiała odbyć podróż autokarem z przesiadką na prom. - Zmieniło się bardzo dużo rzeczy. Jest mniej wolności. Wcześniej można było mówić głośno to, co się myśli. Można było krytykować władzę. Teraz wszyscy się boją. Ludzie donoszą na siebie. Jedna rodzina powiesiła na swoim podwórku ukraińską flagę. Następnego dnia ich deportowano. Na Ukrainę - mówi Sasza.

Żyje się gorzej nie tylko dlatego, że trzeba uważać na to, co się mówi i myśli. Jest gorzej, bo - jak mówi Sasza - jest mniej pieniędzy. Ceny wzrosły, w sklepach spożywczych jest niewiele produktów. W szpitalach są duże kolejki, służba zdrowia właściwie nie działa. Gorzej jest też drobnym przedsiębiorcom, wszyscy muszą wykupywać specjalne licencje na prowadzenie działalności, a nie wszyscy mogą sobie na to pozwolić. - Tego lata przyjechało do nas trzy razy mniej turystów, a rodzice żyją częściowo z wynajmowania pokoi w sezonie - dodaje.

To, co Sasza nazywa aneksją Krymu, większość jej rodziny i znajomych nazywa marcowym referendum. Większość jest za Rosją. - Ludzie uważają, że tak być musi. Że to okres przejściowy, a potem wszystko się ustabilizuje i Rosja zapewni im lepszą przyszłość. Moja mama i babcia też tak myślą. Tylko ja z tatą uważamy, że Rosja powinna przestać okupować Krym - mówi Sasza.

Gdy w lutym zeszłego roku na Majdanie opłakiwano ponad sto ofiar rewolucji, na Krymie ludzie poczuli głębokie rozczarowanie władzą, która doprowadziła do tragedii na ulicach stolicy. - A tu nagle taki duży, silny kraj, który posiada tak wiele złóż naturalnych, zainteresował się biednym półwyspem i proponuje się zjednoczyć. Ludzie uwierzyli, że z Rosją będzie im lepiej. Były też protesty, które miały wspierać Majdan, ale było ich bardzo mało. Większość była przeciw, nazywały się antymityngi - dodaje. Czego boją się ludzie na Krymie? - Wojny i ukraińskich faszystów. Przyjechało do nas dużo uchodźców z Donbasu. Nikt nie chce, żeby to się u nas powtórzyło. A Zachód? Nic nam nie jest winien.

Lwów

Andrij przyjechał do Krakowa po pomarańczowej rewolucji. Założył tu swój biznes - hostel na Kazimierzu. Wiedzie się mu nieźle. Na Majdanie nie był. Pojechał, gdy już było po wszystkim. Widział krew na chodnikach, barykady, spalone opony. W czarny czwartek był jednyą z dwudziestu jeden milionów osób, które czytały relację na stronie internetowej "Ukraińskiej Prawdy". Portal odnotował wówczas największą liczbę wejść w swojej historii (tyle wejść zwykle miał w ciągu miesiąca).

- Wszyscy liczyli się z tym, że będzie ciężko, że będzie duży opór władzy w stosunku do protestujących. Nikt się nie spodziewał, że zaczną zabijać - mówi. Wszyscy jego znajomi wspierali Majdan. W rodzinie też nie było żadnych rozdźwięków. Znajomi zbierali rzeczy koce, pieniądze, jedzenie - wszystko szło do Kijowa. Dwóch jego kuzynów wzięło urlop, by uczestniczyć w protestach.

Andrij twierdzi, że musiało dojść do rewolucji. Dłużej nie mogli wytrzymać. - Cztery lata reżimu Janukowycza to był wystarczający koszmar dla Ukrainy - stwierdza. A czy po Majdanie jest lepiej? - Po roku można powiedzieć, że żyje się gorzej. Ale trzeba jasno powiedzieć, że to nie z powodu Majdanu, tylko z powodu nowej władzy, którą jestem głęboko rozczarowany - wzdycha. Według niego Petro Poroszenko nie zrobił nic, czego oczekiwali od niego uczestnicy Majdanu: ani śledztwa w sprawie ofiar, ani lustracji, ani reform.

- Uczestniczyłem w pomarańczowej rewolucji w 2004 roku. Byłem gotowy na wszystko. Rozumiałem, że mogę już nie wrócić. Wtedy nikt nie zginął - umarł jedynie protest. Było rozczarowanie, ale nie było ofiar. Teraz jest i rozczarowanie i wojna i ofiary - mówi.

Twierdzi też, że wojna nie wzięła się z Majdanu. - Trzeba to rozdzielić. Majdan był czymś dobrym, był manifestem. Na wojnę składają się inne przyczyny - wzdycha, mając na myśli starą i nową władzę. - To nie jest tak, że jeśli prowadzimy wojnę, to nie jesteśmy w stanie przeprowadzić reform. Bardzo wygodnie jest zasłaniać się konfliktem i niczego nie robić - mówi i dodaje po chwili: - Przez rok ludzie bardzo zbiednieli. Moja mama rok temu miała 170 dolarów emerytury, a teraz ma 40. Jak można tak żyć?

Makiejewka (Donbas)

Ołeksij Czupa mówi, że jest przedstawicielem proletariatu. 10 lat pracował w zakładach chemicznych w półmilionowym mieście pod Donieckiem - w Makiejewce. Pracował aż do momentu, gdy o Makiejewce usłyszał świat. To było w sierpniu zeszłego roku. Pamięta, że szedł wtedy ulicą, a rakieta separatystów spadła kilka przecznic dalej. Kolejna uszkodziła jego fabrykę i stracił zarobek. Całe miasto straciło. Zakłady zawiesiły działalność na trzy miesiące. Ołeksij postanowił wtedy wyjechać do Lwowa.

Brakuje mu fabryki. Praca nie była specjalnie wymagająca. Przez osiem godzin dyżuru był w stanie przeczytać połowę krótkiej książki. A gdy wracał do domu miał jeszcze siły, żeby pisać przez kolejne sześć godzin. Teraz mieszka w Warszawie i zajmuje się tylko pisaniem: wierszy, książek, opowiadań. Nawet nie wie, że jako poeta już ma swoją stronę na Wikipedii.

- Nie byłem na Majdanie - mówi mi i się czerwieni. - Chyba trochę wstyd. Ale miałem swoje ważne powody - dodaje szybko. Jakie? - Złamałem rękę. A poza tym, nie chciałem narażać rodziców. Wyrzuciliby ich z fabryki. O siebie się nie bałem, i tak już wszyscy wiedzieli, że popierałem pomarańczową rewolucję - mówi.

W czarny czwartek był w pracy na nocnej zmianie. Koledzy oglądali telewizję, a on śledził wydarzenia w internecie. Był w szoku. - Moi kumple z roboty co chwilę przychodzili i mówili z entuzjazmem: "O, już 30 zabitych! O, już 40!" Pobiliśmy się - wspomina.

Potem, razem z dwojgiem znajomych zorganizował Majdan w Doniecku, ale przyszło tylko 10 tys. osób. - Na dwa miliony mieszkańców z Doniecka i okolic. To mi pokazało, że ludzie jednak są obojętni. I nie są wcale prorosyjscy, a proradzieccy. Oni nadal mają w głowach lata '80. Chcą pracować i spokojnie żyć. Ja też tego chciałem. Było mi wygodnie, było OK - mówi i dodaje - Straciłem prawie wszystko. Jestem bezdomny.

Mimo tego, że rodzice i koledzy byli przeciwni, on popierał Majdan od początku. Dziś też popiera. - Na Ukrainie są dwa typy ludzi: idealiści i ludzie przyziemni. Za Majdanem opowiadają się już tylko idealiści, ale wszyscy są zmęczeni wojną.

Wojna utwierdziła go jeszcze bardziej, że tak trzeba, że rewolucja wymaga ofiar. - Ale wymiotować mi się chce, gdy widzę, jak nasza obecna władza ubija sobie interes polityczny na ofiarach Majdanu, wyprowadzając na ołtarze "niebiańską sotnię", czyli około stu poległych w czarny czwartek obrońców Majdanu od kul snajperów. Jednocześnie nie przyznając odszkodowań rodzinom ofiar.

Co czuje rok po Majdanie? - Zmęczenie. Ale szykowałem się na to. Gdy się zaczęło, powiedziałem żonie, że przez następne 20 lat nie będziemy mieli spokoju - mówi.

O konfliktach na Ukrainie i ich tragicznych konsekwencjach przeczytaj też w książkach >>



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (11)
Ukraińcy rok po Majdanie. "Straciłem wszystko", "Jesteśmy zmęczeni", "Emerytury było 170 USD, teraz jest 40"
Zaloguj się
  • jankowski1960

    Oceniono 10 razy 8

    a gdzie sa glosy drugiej strony::) tak gwoli rzetelnosci dziennikarskiej:)

  • siwywaldi

    Oceniono 7 razy 5

    Kolejny artykuł z którego NIC nie wynika.

    Pierwsza rozmówczyni Sasza, której rodzice mieszkają w Ałuszcie, pracuje, mieszka i dojeżdża z Petersburga wiec chyba BLIŻEJ jej do Rosji niż do Ukrainy.

    Drugi, Andriej, tak MOCNO "uwierzył" Pomarańczowej Rewolucji i Juszczence z Julką pospołu, że zaraz po tym wyjechał do Krakowa, skąd mądrzy się niczym zamieszkali w Chicago zwolennicy PiS, Kaczyńskiego i Macierewicza :-)))

    I wreszcie trzeci, Oleksiej, który trafił z Donbasu do Polski prawdopodobnie w ramach rządowej ewakuacji. Niestety chyba jeszcze nie wie, że kiedy skończy się czas przejściowy i darmowy wikt oraz dach nad głową, O WSZYSTKO trzeba się będzie zatroszczyć samemu.

    Tyle że dla robotnika, który pół życia mógł w robocie czytać książki, może być to "nieco" trudne....

  • kjj64

    Oceniono 10 razy 4

    Złudne nadzieje normalnych ludzi , w Polsce po 25 latach nie jest normalnie . Ukraina w wiele gorszej sytuacji nie podniesie się i przez 50.

  • gesior20

    Oceniono 2 razy 2

    Polska telewizja,a szczególnie TVP Info,to całkowity brak prawdy i obiektywizmu,a jeśli chodzi o wiadomości z wojny w Donbasie,to pokazują tylko wersję Ukraińską-czyli stek kłamstw i obłudy!

  • basiacan

    Oceniono 2 razy 2

    Zwyczajni ludzie chca spokoju, a politycy (w tym z Polski) chca dolewac oliwy do ognia. Chca WOJNY na wieksza skale!!! Pyszcza i woza swoje tylki limuzynami do bezpiecznych posiadlosci...

  • gesior20

    Oceniono 3 razy 1

    Sprawiedliwość dziejowa w końcu dopadła Ukraińców,dostają teraz to,na co już dawno zasłużyli,straszliwe mordy na Polakach,gwałty,rozboje?A dzisiaj przemarsze ku czci Stepana Bandery,i innych zbrodniarzy z UPA,oraz stawianie im pomników,to wlaśnie jest obraz dzisiejszej Pro-Banderowskiej Ukrainy!

  • jur73

    0

    Entuzjastyczne powitanie Poroszenki przez lud pracujący miast i wsi Ukrainy - www.youtube.com/watch?v=uMZ4n8RW1hE

  • mazuvian

    Oceniono 6 razy 0

    Smutne. Mam nadzieje, ze ten konflikt podsycany przez Putina sie skonczy

  • ciemnyluddd

    Oceniono 11 razy -1

    Dziennikarze próbowali znaleźć wśród ludności cywilnej...z w o l e n n i k ó w...bycia ostrzeliwanymi i zabijanymi, czym właśnie charakteryzuje się wojna...Z tekstu wcale nie wynika aby winnymi za to byli Rosjanie...Tylko wygląda na to że chyba...władze Ukrainy... Ludzie różne rzeczy mówią, a dziennikarze różne rzeczy piszą...A prawda nie wiadomo gdzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX