Premier: "Przykro mi, że Pani syn zginął". Pomylił nazwisko

- To zniewaga. Premier pisał to na kolanie - tak matka brytyjskiego żołnierza, który zginął w Afganistanie, skomentowała kondolencje od Gordona Browna. Premier w odręcznie napisanym liście pomylił nazwisko zmarłego i zrobił wiele innych błędów.
Jamie Jones zginął w październiku w eksplozji w prowincji Helmand. Jego matka, zgodnie ze zwyczajem, otrzymała od premiera Wlk. Brytanii list z kondolencjami. W odręcznie napisanym dokumencie było dużo literówek. Gordon Brown pomylił się nawet w nazwisku zmarłego. List z podkreślonymi na czerwono błędami opublikował tabloid "The Sun".

- Premier chyba pisał ten list na kolanie. Tak szybko, że nie mogłam tego rozczytać. Błędów jest masa, nawet w naszym nazwisku. Byłam wściekła. To brak szacunku dla pamięci mojego syna i wszystkich innych żołnierzy, którzy zginęli pełniąc służbę - mówiła Jacqui Jones.

Dziś w oficjalnym komunikacie Downing Street odpowiedziała na zarzuty. - Premier poświęca dużo czasu pisząc osobiście do każdej rodziny, która straciła kogoś w Afganistanie, by wyrazić wdzięczność za poświęcenie dla kraju - poinformowano. - Nigdy świadomie nie pomyliłby czyjegoś nazwiska - zaznaczono.

Agencja Reutera przypomina, że Brown od dawna ma problemy ze wzrokiem i jest niewidomy na jedno oko.

20 rocznica. Zobacz Berlin w 1989 i 2009 r. (Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć galerię):  Po lewej tłumy berlińczyków przy Bramie Brandenburskiej, po prawej widok współczesny fot. Reuters

Dostęp Premium TOK FM