Potężne trzęsienie ziemi uderzyło w Haiti, ogromne zniszczenia i wiele ofiar

Mężczyzna ratuje dziecko ranne podczas trzęsienia

Mężczyzna ratuje dziecko ranne podczas trzęsienia (AP/Ivanoh Demers)

Najpotężniejsze od ponad 200 lat trzęsienie ziemi nawiedziło Haiti - jeden z najbiedniejszych krajów półkuli zachodniej. Według różnych agencji, miało siłę od 7 do 7,3 w skali Richtera. Centrum stolicy, Port-au-Prince jest zniszczone. Prawdopodobnie są tam setki ofiar. Wśród zaginionych może być student z Polski.




Epicentrum wstrząsu miało miejsce 10 km na zachód od Carrefour, w pobliżu stolicy Haiti, Port-au-Prince, bardzo płytko, bo na głębokości 10 km pod ziemią. Po nim nastąpiło kilkanaście wstrząsów wtórnych, w tym dwa o sile prawie 6 stopni. Ich epicentrum znajdowało się 16 kilometrów za południowy-zachód od stolicy. Według miejscowego radia zniszczone są również biura prezydenta i budynek parlamentu. Wystąpiły też wstrząsy wtórne, bliskie "szóstce" w skali Richtera.

Mogą być tysiące ofiar

Przedstawiciel amerykańskiej pozarządowej organizacji pomocowej powiedział AFP, że "obawia się, że zginęły tysiące osób".

Agencja Reutera, powołując się na naocznych świadków, donosi o zabitych i rannych pogrzebanych pod zawalonymi budynkami w stolicy Port-au-Prince. Reporter tej agencji donosi w swojej relacji, że widział "dziesiątki zabitych i rannych". Nie wiadomo o jakie dokładnie liczby chodzi.

Po trzęsieniu ziemi nad Port-au-Prince unosiła się chmura szarego pyłu. Przestała działać łączność, nie było prądu. Rzecznik departamentu stanu USA P.J. Crowley poinformował, że amerykańscy dyplomaci opowiadali o trupach leżących na ulicach. - Musimy być przygotowani na duża liczbę ofiar - powiedział Crowley.

Polak zaginiony na Haiti?

- Na razie polski MSZ nie ma żadnych potwierdzonych informacji, czy wśród poszkodowanych w wyniku trzęsienia ziemi na Haiti są Polacy. Wiemy o jednej osobie z Polski, która w momencie kataklizmu była na Haiti, to student z Warszawy - powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl Piotr Paszkowski. Rzecznik MSZ wyjaśnił, że polskie placówki podjęły wszystkie niezbędne działania, aby pozyskać informacje od lokalnych władz, czy wśród poszkodowanych nie ma Polaków.

200 osób pod gruzami hotelu

- Około 200 osób może się znajdować pod gruzami wielkiego hotelu w Port-au-Prince, który zawalił się we wtorkowym trzęsieniu ziemi na Haiti - powiedział w środę francuski sekretarz stanu ds. współpracy Alain Joyandet.

Jak dodał, z Francji polecą dzisiaj na Haiti dwa samoloty z ekipami ratunkowymi i pomocą humanitarną. - Powiedziano nam, że hotel La Montana się zawalił. Podobno było tam 300 osób i uratowano tylko 100, co bardzo nas niepokoi - powiedział Joyandet agencji AFP.

Jak dodał, w Port-au-Prince mieszkało 1200 Francuzów, z czego około 60 znalazło schronienie w ambasadzie Francji, która także została uszkodzona. Joyandet dodał, że jeden z samolotów poleci z Fort-de-France na Martynice, a drugi z Marsylii. Na pokładzie pierwszego będzie 25 żandarmów, ekipa ratunkowa i personel medyczny, a na pokładzie drugiego 60 osób.

La Montana to jeden z najbardziej luksusowych hoteli w Port-au-Prince, położony na wzgórzu w pobliżu siedziby ONZ.

"To tragedia dla ONZ"

Poważnie ucierpiała siedziba sił ONZ na Haiti. Od 2004 roku na Haiti stacjonowały siły stabilizacyjne ONZ - ok. 7 tys. żołnierzy i 2 tys. policjantów. Nie wiadomo jeszcze czy są ofiary wśród personelu, z wieloma osobami nie udało się skontaktować.

- Główny budynek organizacji, a także mieszczące się nieopodal budynki administracyjne są całkowicie zniszczone - powiedział świadek wydarzenia.

W tej chwili żołnierze ONZ, którzy stacjonowali w okolicy tragedii, otoczyli gruzy pięciopiętrowego budynku i szukają ofiar. - Na razie nie odnaleźliśmy nikogo - powiedział jeden z pracowników organizacji. - Ta tragedia, która dotknęła Haitańczyków, jest także osobistą tragedią ONZ - dodał.

W zawalonych budynkach pracowało ok. 250 osób.

Najpotężniejsze trzęsienie od 200 lat, chaos i panika

- To ogromna katastrofa - mówi na antenie CNN ambasador Haiti w Waszyngtonie. Zaapelował też na antenie do rządów wszystkich państw o pomoc. Pentagon rozważa możliwość wysłania wojska do pomocy medycznej i w odbudowie.

Według agencji Associated Press w miejscowości Petionville zawalił się szpital - to pierwsze doniesienie o zniszczeniach. AP cytuje też pracownika amerykańskiego rządu, który mówił, że widział na własne oczy domy wpadające do zapaści w ziemi powstałej w wyniku trzęsienia.

Na zdjęciach reporterskich widać także całkowicie zniszczony Pałac Prezydencki. Jak poinformowały źródła rządowe, prezydentowi Haiti nic się nie stało.

- Wszyscy są w panice, są przerażeni. Niebo jest szare od pyłu - cytuje AP Henryego Bahna, pracownika amerykańskiego departamentu ds. rolnictwa, który odwiedzał wyspę.

"Musimy się modlić"

Częściowemu zniszczeniu uległ także szpital należący do organizacji Lekarze bez Granic, który mieści się w stolicy Haiti. Był to jeden z nielicznych w kraju ośrodków, który bezpłatnie wykonywał zabiegi chirurgiczne. Na razie nie wiadomo, jakie będzie los tej placówki. Szpital, który codziennie przyjmuje kilkudziesięciu pacjentów, w tak dramatycznym momencie najprawdopodobniej nie zostanie zamknięty.

Mimo, że władze organizacji poinformowały o "poważnym zaniepokojeniu" sytuacją w kraju i bezpieczeństwem swoich pracowników, Lekarze bez Granic wyślą w najbliższym czasie kolejnych wolontariuszy w rejon katastrofy.

Sytuacja w samym szpitalu organizacji jest dramatyczna. - Nie jesteśmy w stanie przyjąć wszystkich ofiar - mówi Louis-Gerard Gilles doktor pracujący w placówce. - Haiti musi się teraz modlić. Wszyscy musimy się pomodlić - dodaje.

Pomoc z całego świata

Pracownik jednej z organizacji humanitarnych Frank Williams opowiadał, że po trzęsieniu ziemi w Port-au-Prince zapanował chaos. - Słyszałem krzyki ludzkie ze wszystkich stron, budynki rozpadały się jak domki z kart. W naszym hotelu odpadła cała ściana - opowiadał świadek.

O godzinie 23.36 naszego czasu, niespełna godzinę po pierwszym wstrząsie, instytuty sejsmologiczne poinformowały o wstrząsie wtórnym o sile 5.9 w skali Richtera, który także uderzył w Haiti. Kilka minut później przyszedł kolejny wstrząs wtórny o sile 5.5.

Amerykańskie służby geologiczne wydały ostrzeżenie przed tsunami, które mogłoby zagrozić pewnym rejonom Dominikany, Kuby i Bahama, ale alarm został w nocy odwołany.

Ambasador Haiti w Waszyngtonie Raymond Joseph nazwał wstrząs "wielką katastrofą". Administracja prezydenta USA poinformowała, że monitoruje sytuację. Prezydent Barack Obama oświadczył, że Ameryka udzieli Haiti pomocy. Amerykańska Agencja ds. Międzynarodowego Rozwoju (USAID) poinformowała, że wysyła ekipy ratunkowe, psy wyszkolone do wyszukiwania ofiar i 48 ton sprzętu ratunkowego.

Pomoc obiecały też Francja, Kanada i Wenezuela.

Haiti jest najbiedniejszym krajem zachodniej półkuli i jednym z najbiedniejszych na świecie. Około 80 procent społeczeństwa żyje w skrajnej biedzie.

Zobacz także
  • MSZ o tragedii na Haiti: Nie mamy kontaktu z dwoma Polakami
  • Akcja po trzęsieniu ziemi na Haiti. Na zdjęciu Michał Langer (Warszawa)i Sławomir Wojta (Nowy Sącz).
Tego nie da się zapomnieć. Strażacy o akcji po trzęsieniu ziemi na Haiti
  • Masowy odzew na akcję pomocy dla Haiti. Mamy już 103 tys. zł
Skomentuj:
Potężne trzęsienie ziemi uderzyło w Haiti, ogromne zniszczenia i wiele ofiar
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy