Kłótnia wokół szwedzkiego dokumentu. Polacy kłusownikami i alkoholikami?

Polscy europosłowie protestują przeciwko przedstawianiu polskich rybaków jako kłusowników i alkoholików w szwedzkim dokumencie powstałym za unijne pieniądze. W filmie w sposób kontrastowy pokazano podejście Szwedów i Polaków do problemu połowu dorszy w Morzu Bałtyckim. - To tendencyjny film - mówi nam ekspert od polityki morskiej.
Na miłość boską! ... do dorsza


Dokument "For Cod's Sake" ("Na miłość dorsza", zwiastun powyżej) jest częścią europejskiego projektu Save the Sea Media Project. Film - kręcony m.in. w okolicach Ustki i wyreżyserowany przez szwedzkiego producenta i dokumentalistę Folke Rydéna - przedstawia problem odrzutów dorsza na Morzu Bałtyckim i dramatyczną, w opinii jego twórców, sytuację tego gatunku.

W ubiegłym tygodniu film, z inicjatywy szwedzkich Zielonych, mogli obejrzeć europosłowie w Parlamencie Europejskim. O sprawie napisał dzisiejszy "Nasz Dziennik", który podkreśla, że pod płaszczykiem ekologii i ochrony populacji dorszy spreparowano paszkwil na polskich rybaków.

Dobrzy rybacy/źli rybacy

Jak mówi nam europoseł Marek Gróbarczyk z PiS, na projekcji obecna była nowa komisarz ds. rybołówstwa i gospodarki morskiej Maria Damanaki, która po filmie mogła wyrobić sobie fatalne zdanie o polskim rybołówstwie. Gróbarczyka zbulwersował sposób, w jaki w filmie zostali zaprezentowani polscy rybacy. - Nie tylko jako kłusownicy, lecz także jako alkoholicy - ubolewa polityk.



Podobnego zdania jest dr inż. Zbigniew Karnicki z Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni, który oglądał film kilka miesięcy wcześniej w ramach seminarium przygotowanego przez Centrum Strategii Europejskiej demosEUROPA. - Niestety film jest tendencyjny, nie tylko w stosunku do polskich rybaków, lecz także do problemu odrzutów dorszy - wyjaśnia. Karnicki od wielu lat zajmuje się problematyką połowu dorszy na Bałtyku, często broniąc decyzji Komisji Europejskiej w sprawie restrykcyjnych przepisów połowowych. Z powodu sporu z ówczesnym ministrem gospodarki morskiej Markiem Gróbarczykiem podał się w 2007 r. do dymisji z funkcji wicedyrektora ds. naukowych Morskiego Instytutu Rybackiego.

Kontrastowe zestawienie

Dokument "Na miłość dorsza" pokazuje ogromne szwedzkie kutry i polskie łodzie oraz różne podejście szwedzkich i polskich rybaków do problemu połowu dorszy w Morzu Bałtyckim. "Zaprezentowany wczoraj film w sporej części opiera się na kontrastowym zestawieniu "oświeconych" Szwedów i prostaków z Polski" - napisał Gróbarczyk w liście do przewodniczącego PE Jerzego Buzka.

Europosłowi nie spodobał się także sposób ukazania Polaków jako alkoholików. "Pod pretekstem pokazania dramatycznej sytuacji bytowej rybaków skazanych przez decyzje Komisji Europejskiej na bezrobocie, twórcy dokumentu nie cofnęli się nawet przed filmowaniem bezdomnych w stanie upojenia alkoholowego" - podkreśla.

Polacy będą interweniować?

Marek Gróbarczyk w sprawie projekcji kontrowersyjnego filmu zgłosił także skargę do Lidii Geringer de Oedenberg, kwestor odpowiedzialnej za działania artystyczne w PE. - Osobiście zgadzam się w zupełności z Pańską opinią, iż emitowanie tego typu treści nie powinno mieć miejsca w budynku Parlamentu Europejskiego, a postawione w filmie tezy należą do dyskusyjnych - odpowiedziała kwestor zapewniając, że wystosuje specjalne pismo do sekretarzy generalnych grup politycznych, zalecając bardziej szczegółowe kontrole organizowanych przez posłów inicjatyw.

- To pocieszające, że w sprawie, gdzie na szali postawiony jest interes Polski, udało się osiągnąć porozumienie ponad podziałami politycznymi. Jako polscy posłowie do PE nie możemy godzić się na promowanie negatywnego i stereotypowego wizerunku naszych rodaków - podkreślił Gróbarczyk w "Naszym Dzienniku".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny