Prezes Związku Ukraińców w Polsce: Ukraina staje się demokratyczna

- Nie należy ulegać opiniom osób, które słabo znają realia ukraińskie. Nie patrzmy na rok 2010 przez pryzmat 2004 - tak Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce skomentował wyniki wyborów na Ukrainie. Podkreślił, że "wbrew wielu katastroficznym opiniom, na Ukrainie przekazanie władzy odbywa się według standardów demokratycznych".


Tyma podkreśla, że nie ma nic dziwnego w pretensjach Julii Tymoszenko, która przestrzegła, że może zakwestionować wynik odbywających się na Ukrainie wyborów. - W Polsce także na drodze sądowej kwestionowano wygraną Aleksandra Kwaśniewskiego - podkreśla Tyma. - To jest normalne, że politycy, którzy przegrali, szukają wszelkich możliwych form zakwestionowania wyniku wyborów - dodaje.

Zdaniem rozmówcy portalu Gazeta.pl fakt, że "Janukowycz zmienił ordynację wyborczą przed samymi wyborami", daje Tymoszenko dobry powód do takich protestów. - Ale nie mamy tu do czynienia z żadnym pieniactwem - uważa Tyma i podkreśla, że "Ukraina w 2010 roku to nie Ukraina z 2004" i że od tego czasu demokracja tam ustabilizowała się.

Duża frekwencja - czyli demokratyczna Ukraina



Według Tymy, duża frekwencja (prawie 70 proc.) w wyborach świadczy o tym, że Ukraincy rozumieją demokrację. - To bardzo ważna cecha, Ukraińcy odrzucają podszepty populistów, by odrzucić mechanizm demokratyczny - cieszy się.

W drugiej turze wyborów prezydenckich na Ukrainie Wiktor Janukowycz otrzymał według Centralnej Komisji Wyborczej 48,53 proc. poparcia, podczas gdy na Tymoszenko głosowało 45,88 proc. uprawnionych. Komisja podała te dane po przeliczeniu 98 proc. kart do głosowania.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny