Śmierć lidera Hamasu: Kto użył tożsamości 11 Europejczyków?

Dzień po tym, jak policja w Zjednoczonych Emiratach Arabskich podała listę 11 pochodzących z Europy domniemanych zabójców Mahmuda al-Mabhuha, MSZ w Londynie, Dublinie, Berlinie i Paryżu zaprzeczają, jakoby to byli ich obywatele. Prasa publikuje relacje "zabójców", którzy mówią: ktoś użył naszych tożsamości.
Wczoraj policja w Zjednoczonych Emiratach Arabskich ogłosiła, że poszukuje 11 osób z Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec i Francji za zabójstwo Mahmuda al-Mabhuha - jednego z liderów Hamasu, którego ciało odkryto 20 stycznia w pokoju hotelowym w Dubaju.

To kolejny zwrot w tej głośnej sprawie, w której najpierw - bezpośrednio po zabójstwie - automatycznym podejrzanym stał się izraelski Mossad, potem Hamas ogłosił że podejrzewa wywiad "jednego z krajów arabskich", a teraz znów mowa jest o służbie z Izraela. Policja w Dubaju podała listę 11 osób, które podejrzewa o dokonanie zabójstwa, publikując także nagranie z monitoringu hotelowego, które można obejrzeć tutaj. Spośród podanej jedenastki sześć osób to "olim" - (hebr. imigranci), czyli Żydzi z Europy, którzy osiedlili się w Izraelu, a poszukiwana kobieta jest Izraelką mieszkającą w Niemczech.

Izrael jest podejrzanym naturalnym, bowiem na śmierci palestyńskiego handlarza bronią korzysta najbardziej. O Mossadzie wiadomo też, że w przeszłości nie raz korzystał z fałszywych paszportów, pod którymi działali jego agenci. Znawcy wywiadu podkreślają też, że agenci posługujący się fałszywymi dokumentami mają większą szansę pozostać nierozpoznanymi, jeśli posługują się nazwiskami istniejących osób. Policja w ZEA poinformowała, że "nie zakłada roli Mossadu", a czeka na zeznania poszukiwanych.

Tymczasem jak pisze dzisiejszy "New York Times", poszukiwanych jest już kolejnych sześć osób, których tożsamości nie podano. Zwiększa to liczbę poszukiwanych do 17, tygodnie po tym jak aresztowano w tej sprawie już dwóch Palestyńczyków.

"Użyto mojej tożsamości, ale nie zgadza się nawet data urodzenia"

- Nie opuściłem kraju od dwóch lat. Gdy usłyszałem, o co się mnie podejrzewa, natychmiast sprawdziłem czy mam swój paszport. Mam, nikt go nie ukradł i nie mam zielonego pojęcia o co chodzi - mówi "Daily Telegraph" 42-letni Paul Keeley, Anglik mieszkający od 15 w izraelskim kibucu. - Mam dziesiątki świadków, że tamtego dnia spędziłem wiele godzin w pracy i w ogóle nie opuściłem kibucu - mówi zaskoczony Anglik.

Melvyn Mildiner, także brytyjski obywatel, opowiada z kolei izraelskiej gazecie "Jerusalem Post", że w informacjach na jego temat, podanych przez policję z ZEA i media, "nic się nie zgadza". - Po pierwsze, to ewidentnie nie jestem ja. Nawet mnie nie przypomina. Nie zgadzają się szczegóły: data urodzenia chociażby. Nigdy nie byłem w Dubaju - cytuje go "JP". - Ktoś, gdzieś postanowił wykorzystać moją tożsamość. Jestem wściekły - mówi mieszkający w Izraelu obywatel brytyjski.

"Sfałszowano paszporty. To nie są nasi obywatele"

- Nie mamy wątpliwości, że za śmierć członka Hamasu odpowiada ta jedenastka - mówił wczoraj na konferencji prasowej generał Dhafi Khalfan, szef policji w Dubaju. Według jego informacji zabójcy wjeżdżając i wyjeżdżając z ZEA użyli paszportów państw europejskich, w ten sposób ich zidentyfikowano.

Jednak w odniesieniu do co najmniej 9 osób z 11 podanych przez arabskich mundurowych kraje, z których mieli pochodzić, mają poważne zastrzeżenia. - Uważamy, że użyte w tej sprawie (zabójstwa Mabhuha - przyp. red.) paszporty zostały sfałszowane i rozpoczęliśmy własne dochodzenie - podało brytyjskie MSZ. Także Irlandczycy nie potwierdzili tożsamości trzech osób, które miały uczestniczyć w przestępstwie. Według policji w Dubaju to Gail Folliard, Evan Dennings i Kevin Daveron. - Nie umiemy potwierdzić, czy to prawdziwi irlandzcy obywatele - podało MSZ w Dublinie. Berlin z kolei powiadomił w komunikacie, że numer paszportu, który miał należeć do "zabójcy", "jest za krótki" i nie figuruje w bazie danych. Francja poinformowała, że nie potrafi potwierdzić tożsamości jednego z poszukiwanych, który miał posługiwać się paszportem kraju z nad Sekwany.

Zabity przez wywiad?

Al-Mabhuh był jednym z najważniejszych członków palestyńskiego Hamasu. Odpowiadał za stworzenie i utrzymywanie kanałów przerzutowych do szmuglowania irańskiej broni do Strefy Gazy. Według doniesień także 19 stycznia, gdy przyleciał do Emiratów, miał dokonać tam zakupu broni. Przed śmiercią odwiedził tamtejszą ambasadę Iranu.

Następnego dnia został znaleziony uduszony w swoim pokoju hotelowym. Według lokalnych władz za zabójstwo odpowiada jedenaście osób, które określają mianem "profesjonalnej grupy uderzeniowej", pracującej dla obcego wywiadu.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM