"Haarec" ujawnia: Syn założyciela Hamasu był agentem izraelskiej bezpieki

Syn jednego z założycieli Hamasu był przez ponad dekadę najważniejszym informatorem izraelskiego kontrwywiadu Szin Bet - podaje dziś gazeta "Haarec". Chodzi o Mosaba Hassana Jusefa, syna szejka Hassana Jusefa, który w 2007 roku uciekł z Autonomii Palestyńskiej do USA, po przejściu na chrześcijaństwo.
Według "Haarec", który wszystkie szczegóły ujawni w wydaniu piątkowym, informacje przekazywane przez lata przez Jusefa juniora pozwoliły na niedopuszczenie do kilkudziesięciu zamachów i zabójstw na terenie Izraela. Dzięki jego działalności Szin Bet, izraelski kontrwywiad, zlikwidował wiele komórek terrorystycznych.

"Haarec" pisze, że młody Jusef, mieszkający od 3 lat na stałe w Kalifornii, ujawni swoje wspomnienia w biografii "Syn Hamasu" wydawanej właśnie w Stanach Zjednoczonych. 32-letni dziś Jusef miał w Szin Bet kryptonim "Zielony Książę" i był - według "Haarec" - najważniejszym izraelskim tajnym agentem w strukturach Hamasu.

Podczas trwania drugiej intifady informacje, które przekazywał Izraelczykom, miały bezpośrednio doprowadzić do zatrzymania wielu ważnych terrorystów, w tym Ibrahima Hamida - dowódcy Hamasu na Zachodnim Brzegu, Marwana Barghoutiego - założyciela milicji Tanzim i Abdullaha Barghoutiego, który był głównym dostawcą bomb dla Hamasu.

"Haarec" pisze też, że Jusef udaremnił plany izraelskich służb zamordowania jego ojca, który odsiaduje teraz w Izraelu sześcioletni wyrok.

- Chciałbym być teraz w Gazie. Założyłbym mundur i dołączył do izraelskich jednostek specjalnych, żeby uwolnić Gilada Szalita (izraelski żołnierz porwany 3,5 roku temu przez Hamas). Gdybym tam był, mógłbym pomóc. Straciliśmy tyle lat dochodzeń i aresztowań, tylko po to żeby schwytać tych terrorystów, których teraz chcemy wymienić na Szalita. Nie powinno do tego dojść - powiedział Jusef dziennikarzom izraelskiej gazety w rozmowie telefonicznej.

Jusef został zatrzymany przez agentów Szin Betu w 1996 roku. Liczyli oni go na wciągnięcie go na listę agentów infiltrujących rosnącego wówczas w siłę Hamasu. Ich plan się powiódł i w 1997 Jusef wyszedł z więzienia i rozpoczął współpracę. "Haarec" cytuje jego dawnego agenta prowadzącego w Szin Bet, który powiedział gazecie że Jusefem kierowała chęć ratowania życia cywilów.

- Tak wiele osób nawet nie wie o tym, że zawdzięcza mu swoje życie - powiedział "Haarec" dawny agent, nazywany w książce Jusefa kapitanem Loai. - Ludzie, którzy zrobili o wiele mniej, byli nagradzani Izraelską Nagrodą Bezpieczeństwa. On na nią na pewno zasłużył - dodał oficer. Loai powiedział gazecie, że Jusef nigdy nie pobierał od Izraelczyków honorarium za swoją służbę. - Robił to, w co wierzył. Chciał ratować życia. Jego spojrzenie wywiadowcze było dokładnie takie, jak nasze: pełne pomysłów. Jeden jego pomysł był wart tysiąca godzin pracy naszych ekspertów - mówi podziwiający swojego dawnego podwładnego kapitan Loai.

Syn jednego z liderów Hamasu mówi, że swoją książką chce wysłać Izraelczykom wiadomość pokoju. Mimo nadziei, jest pesymistą w kwestii pokoju między Palestyńczykami a Izraelczykami. - Hamas nie może zawrzeć pokoju z Izraelem. Zabrania im tego ich Bóg. Niemożliwe jest zawarcie pokoju z niewiernymi; jedynie zawieszeni broni i nikt nie wie tego lepiej, niż ja. Szefostwo Hamasu jest odpowiedzialne za zabijanie Palestyńczyków, nie Izraelczyków. Palestyńczyków! Nie powstrzymują się przed urządzaniem masakr w meczetach, albo wyrzucaniem ludzi z 15. czy 17. piętra budynku, jak robili to podczas przewrotu w Gazie. Izraelczycy nigdy by tak nie postąpili. Z absolutnym przekonaniem stwierdzam, że Izraelczykom zależy na Palestyńczykach o wiele bardziej, niż szefostwu Hamasu, czy Fatahu - cytuje gazeta Mosaba Hassana Jusefa.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM